Polskie reakcje na kryzys imigracyjny w Unii Europejskiej

0

Jednym ze znaczących zjawisk zachodzących w Polsce w 2015 roku była szeroka społeczna dyskusja na temat migrantów i uchodźców, którzy są, bądź w najbliższym czasie mogą osiedlić się w Polsce. Jak na razie, w debacie stereotypy wygrywają z rzetelną wiedzą i opiniami ekspertów.   

Jedynie 5% – tylu Polaków wyraża zgodę na przyjazd i dłuższy pobyt w ich kraju uchodźców z Afryki i Bliskiego Wschodu. 37 % jest skłonnych do udzielenia uchodźcom przytułku, ale jedynie na krótki okres. To wyniki sondażu opinii publicznej przeprowadzonego w grudniu przez CBOS. Chociaż Polska nie jest ani punktem docelowym, ani nie znajduje się na trasie, którą uchodźcy próbują dostać się do Europy Zachodniej, kryzys imigracyjny, z którym zetknęła się Unia Europejska, stał się w polskim społeczeństwie tematem wiodącym. W XXI wieku, dzięki Internetowi, odrodził się motyw Polski jako przedmurza chrześcijańskiej cywilizacji, rodem z XVII wieku. Jak wskazują socjolodzy – wojowniczo nastawionych bojowników o „Polskę dla Polaków” jest najwięcej wśród młodzieży, mieszkańców małych i średnich miasteczek, osób ze średnim wykształceniem.

zbierak.pl

zbierak.pl

Dzięki mediom, które w tym roku wprowadziły na pierwsze strony temat ryzykownych wędrówek uchodźców przez Morze Śródziemne do Unii Europejskiej, polskie społeczeństwo włączyło się do dyskusji, która w Wielkiej Brytanii, Francji czy Niemczech toczy się od co najmniej kilku lat. Jak znaleźć równowagę między obroną praw człowieka, a obroną praw obywateli? Czy zezwolić uchodźcom na osiedlanie się w krajach Unii na dłuższy czas? Co z pomocą osobom, które nie otrzymają  statusu uchodźcy, określonego w Konwencji Genewskiej? Jak integrować uchodźców w europejskim społeczeństwie? Czy fala uchodźców wpłynie na poziom zagrożenia terrorystycznego? Eksperci przypominają, że Europa miała już do czynienia z dużą falą migracji, chociażby na początku lat 90-tych XX wieku. Wówczas, do 12 państw członkowskich Unii przybyło prawie 700 tysięcy uchodźców. Dla porównania – obecnie, do 28 państw przybędzie milion. Jednak dużą część obywateli, a często także urzędników, ogarnia panika.

Mogłoby się wydawać, że obawy Polaków mogą rozwiać liczby – 7 tysięcy uchodźców, których Warszawa zgodziła się przyjąć w ramach systemu unijnych kwot, to dla kraju z 38 – milionową populacją kropla w morzu, tym bardziej, że za pobyt uchodźców w polskich ośrodkach zapłaci Unia. Jednak dyskusji wokół problemu uchodźców, szczególnie po listopadowych zamachach terrorystycznych w Paryżu, towarzyszą emocje. Ich poziom można porównywać z tradycyjną polemiką wokół aborcji czy legalizacji związków partnerskich.

uhodzcyZbiorowa histeria prowadzi czasami do sytuacji jak z komedii. Wiosną, na południowym zachodzie Polski, w pobliżu Karpacza, zaniepokojone osoby wezwały policję, ponieważ zauważyły grupę mężczyzn o śniadej cerze, rozmawiających w niezrozumiałym języku. Policjanci przybyli błyskawicznie, ale okazało się, że zamiast uchodźców z Syrii trafili na … grupę turystów z Malty, a więc unijnego kraju! Historia wywołała falę śmiesznych komentarzy, jednak, ogólnie rzecz ujmując, skutki kryzysy migracyjnego są w Polsce zatrważające: pobicia zagranicznych studentów, spalenie kukły – Żyda we Wrocławiu, natarczywe telefony rodziców do szkół z pytaniem, czy ich dzieci na pewno nie uczą się z uchodźcami, bo jak powiedział znany polityk – mogą oni przywieźć ze sobą groźne, zakaźne choroby.

Imigranci a wybory

Liczba cudzoziemców w Polsce nie przekracza 1% ogółu ludności – to jeden z najniższych wskaźników w Unii Europejskiej. W polskich miastach nie ma dzielnic, w których cudzoziemcy mieszkaliby w zwartych grupach, takich jak w paryskie Saint Denis, a meczety można policzyć na palcach jednej ręki. Nie przeszkodziło to jednak organizacjom skrajnej prawicy w zgromadzeniu kilku tysięcy osób na demonstracjach pod hasłem „Nie dla imigrantów”, które odbyły się prawie we wszystkich dużych miastach Polski. Były także kontrdemonstracje pod hasłem „Uchodźcy mile widziani”. Jednak ogólny obraz nie daje podstaw do optymizmu: zmniejsza się odsetek Polaków zadowolonych z członkostwa ich kraju w Unii Europejskiej, niemiecka kanclerz Angela Merkel stała się wrogiem nr 1, mniej osób chciałoby mieć za sąsiadów lub członków rodziny cudzoziemców. Z badań przeprowadzonych na początku jesieni wynika, że ponad połowa Polaków jest zdania, że Arabowie mogą stanowić zagrożenie dla ich kraju.

W Polsce dyskusja na temat kryzysu imigracyjnego nie była poszukiwaniem kompromisu, a sprowadzała się do wzajemnego obrzucania się oskarżeniami między radykalną prawicą a lewicą. Pierwsi proponują zatrzaśnięcie drzwi, a drudzy – przyjęcie wszystkich, którzy są w potrzebie. Pierwsi mówią o szariacie i kalifacie, a drudzy przypominają o losie polskich uchodźców podczas II Wojny Światowej i widzą przyszłość Europy w wielokulturowości.

Podczas kampanii przed wyborami parlamentarnymi kryzys imigracyjny był na rękę partiom z prawej strony – na podatny grunt trafiły hasła Prawa i Sprawiedliwości, Pawła Kukiza oraz Janusza Korwina-Mikke, którzy głosili, że nie należy poddawać się naciskom Brukseli, i że to nie Polska odpowiada za skutki kolonizacji Afryki i za wojnę w Syrii. Chociaż nikt ze startujących w wyborach, poza partią Razem, nie optował za wprowadzeniem zasady „szeroko otwartych drzwi”, to punkty na imigracyjnej tematyce zdobywali ci, którzy najgłośniej krzyczeli „nie”.

Kryzys a ukraińscy migranci w Polsce

Kwestia uchodźców podczas wyborów przeplatała się z bardziej szerokim problemem migrantów. Jedną z cech debaty publicznej w Polsce dotyczącej migracji stał się fakt, że wielu polityków i wpływowych osób używają określenia „uchodźca” i „migrant” jako synonimu. Radykalizacja poglądów w sprawie przyjęcia uchodźców odbiła się rykoszetem w kwestii stosunku do migrantów zarobkowych.

Ukraińcy pozostają największą grupą wśród cudzoziemców w Polsce – pod wpływem konfliktu na wschodzie państwa oraz kryzysu ekonomicznego migracyjna fala z Ukrainy wzrosła. Z danych Urzędu do Spraw Cudzoziemców wynika, że w 2015 roku obywatele Ukrainy dostaną prawie 50 tysięcy zezwoleń na czasowy i stały pobyt. Polskie konsulaty wydały Ukraińcom ponad 700 tysięcy wiz typu Schengen oraz narodowych. Ze statystyk wynika, że przynajmniej trzecia część z nich przebywała w Polsce ponad miesiąc. W ciągu pierwszego półrocza polscy pracodawcy wydali prawie 190 tysięcy deklaracji o zamiarze powierzenia pracy obywatelom Ukrainy. W prasie można przeczytać, że Ukraińcy to lekarstwo na kryzys demograficzny. Jednocześnie minister spraw zagranicznych Polski Witold Waszczykowski napomknął, że Polska traci przez migrację zarobkową, dlatego liczba miejsc dla tego typu migrantów jest ograniczona.

Liczba Ukraińców, którzy szukają w Polsce schronienia wzrasta. W porównaniu z kilkudziesięcioma wnioskami kilka lat temu, obecnie jest to 2 tysiące osób, które w tym roku zwróciły się o status uchodźcy. W przypadku osób z Ukrainy pozytywną odpowiedź otrzymują jednostki – polskie władze przez cały czas tłumaczą, że większość Ukrainy nie  jest objęta konfliktem, a więc można właśnie tam szukać schronienia.  Podczas kampanii przedwyborczej do Sejmu i Senatu z ust przedstawicieli prawie wszystkich partii, między innymi, byłych i obecnych członków polskiego rządu, można było usłyszeć o „tysiącach ukraińskich uchodźców”. Ktoś „skromnie” ograniczał się do 50 tysięcy, jednak można było usłyszeć także i o pół milionie uchodźców z Ukrainy. Tego typu przekręcanie faktów, nie tylko szkodzi rzeczowej dyskusji na temat migracji do Polski, ale tworzy także negatywny obraz Ukraińców w polskim społeczeństwie. W masowej świadomości uchodźca to osoba, którą w pełni utrzymuje kraj pobytu, która żyje na koszt podatników.

Polacy z Mariupola. TVN

Polacy z Mariupola ewakuowani do Polski. TVN

W kontekście kryzysu imigracyjnego w Unii Europejskiej dyskusja o ukraińskiej migracji w Polsce czasami przeradza się w zdanie: „lepiej oni, niż muzułmanie”. Jednocześnie część Ukraińców zauważyła pogorszenie stosunku do nich w Polsce – ksenofobiczna retoryka z internetowych forów stała się głosem ulicy. W sondażu agencji Ipsos aż 35 % Polaków uważa, że Ukraińcy mogą stanowić zagrożenie dla ich kraju. Dodatkowo, 40% jest zdania, że cudzoziemcy szkodzą miejscowemu rynkowi pracy.

Problemy Unii Europejskiej z przyjęciem uchodźców wpłynęły na wzrost popularności w Polsce innego tematu – repatriacji. Prawica odwróciła pytanie – dlaczego przyjmujemy uchodźców, a nie swych rodaków? Problem repatriacji podczas wyborów szczególnie ostro postawił PiS. Obecnie, nowy polski rząd planuje zwiększenie dofinansowania programu repatriacji Polaków z Rosji i Kazachstanu. Rozpatrywany jest projekt ustawy, która zezwoli posiadaczom Karty Polaka na otrzymanie obywatelstwa po roku mieszkania w Polsce. Z dużym odgłosem w mediach spotkała się operacja ewakuacji Polaków z Mariupola i okolic. W odróżnieniu od kwestii przyjęcia Syryjczyków, czy Erytrejczyków, takie działania cieszą się znaczną społeczną akceptacją.

Olena BABAKOWA

Share.