Ukraińskie zupy-krem zdobywają Warszawę

0

Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim

7 grudnia ubiegłego roku w samym centrum Warszawy powstało miejsce, gdzie można szybko, a przede wszystkim zdrowo i pożywnie, zjeść smaczne i aromatyczne wegetariańskie zupy kremy. Na pierwszy rzut oka wydawałoby się, że to nic nowego i szczególnego – zdrowy fast food już nikogo nie dziwi. Ale Soup Culture to miejsce magiczne, w którym spróbowawszy zupy jedynie raz, jesteście skazani na powrót po dolewkę.   

Zwykłe zupki kremy mają jeden niezwykły szczegół, który jak magnez przyciąga klientów. Szklaneczki, do której naleją wam prawie 400 mililitrów  zupy nie należy wyrzucać, a wprost przeciwnie – należy ją zjeść! Tak, tak – właśnie zjeść. Jako wegetarianka z wieloletnim doświadczeniem, także zdecydowałam się sprawdzić tą gastronomiczną zagadkę i w porze obiadowej pojechałam w gości do rodaków na ulicę Pańską 67.

sup street

Przy drzwiach lokalu spotyka mnie miły i uśmiechnięty Jewhen Adincow z Ukrainy, który przyjechał do Warszawy dwa lata temu. Opowiada skromnie o swym wielkim odkryciu, które w ostatnich latach stało się sensem jego życia i powiem szczerze – wywróciło moje wyobrażenie o zdrowym odżywianiu.

– Rzeczywiście, mogę powiedzieć, że udało się nam opatentować pierwsze w świecie jadalne kubeczki. Najpierw zrobiliśmy to w Kijowie, a teraz w Warszawie. Ludziom bardzo spodobała się idea szybkiego, ALE zdrowego żywienia, którą nadal zamierzamy popularyzować – mówi Jewhen.

Pomysł zrodził się pewnego dnia, gdy Jewhen wraz z bratem i kolegą Kyrylem, spacerując po Kijowie, zapragnęli skosztować legendarnych zup kolegi.

– Smaczna zupa krem w jednorazowym naczyniu – to nie to. A kubek, jako dopełnienie potrawy – to już coś – dodaje Jewhen. – Zaczęliśmy pracować nad stworzeniem maszyny do wypiekania jadalnych kubeczków do zupy, którą wymyślił nasz przyjaciel Kyrylo Puzenko. Boję się nawet policzyć, ile kilogramów ciasta zmarnowaliśmy dopóki nie określiliśmy prawidłowych proporcji ciasta, temperatury, formy i czasu wypiekania.

Ciekawe, że kielich o pojemności prawie 400 mililitrów zupełnie się nie psuje. Można trzymać w nim zupę nawet przez kilka godzin – nie będzie przeciekać, nie spęcznieje i nie pęknie! Jedyne, co może skrócić jego życie to niepowstrzymane uczucie głodu.

Na miejscu, w lokalu wytwarzane są dwa rodzaje jadalnego naczynia z różnych typów mąki, co dodaje siedzibie Soup Culture  niepowtarzalnego aromatu i atmosfery. Do ciepłego kielicha nalewana jest zupa, którą gotuje się na miejscu. Wszystko jest świeże i pożywne. Każdego dnia „zupny zespół” przygotowuje dla swych gości trzy rodzaje zup kremów, cena za które waha się od 9 do 11 złotych. W ciągu dnia sprzedaje się 50-70 pucharków smacznej potrawy, a w menu można znaleźć 16 różnych zup. Powiem szczerze – moja serowa zupa w chlebowej szklance to sycący, bardzo smaczny, aromatyczny, zdrowy i pełnowartościowy obiad.

sup adintsov 1

W ciągu miesiąca, w okolicy, w której znajduje się Soup Culture, wszyscy zdążyli polubić ukraińskie zupki.

– Polski konsument jest bardzo otwarty i szczery. Jeśli mu się podoba, od razu wszystkim o tym opowie, a jeśli nie – też o tym poinformuje. Miło nam, że nasze zupki w jadalnych naczyniach smakują ludziom. To najlepsze podziękowanie za naszą pracę i najlepsza inspiracja do rozwoju w przyszłości. – mówi Jewhen. Sukces młodych przedsiębiorców z Ukrainy cieszy i robi wrażenie – w ciągu miesiąca od otwarcia udało im się wyjść „na zero”, co jest dosyć bezprecedensowym zjawiskiem w gastronomicznym biznesie. Do tego, jak dodaje Jewhen – startować ze swym biznesem w Polsce jest całkiem prosto.

– Tak, nie będę ukrywał, że jest tu znacznie więcej biurokratycznych procedur, zaświadczeń, papierów. Ale jeśli przestrzegasz wszystkich zasad, które tu działają, wówczas wszystko idzie całkiem szybko. Urzędnicy pomagają, biorą udział w procesie, doradzają. Odczuwa się, że system pracuje w złagodzony sposób. Niestety, w Ukrainie wiele spraw trzeba załatwiać nie na drodze prawnej i zgodnie z zasadami, ale przez dogadywanie się – podsumowuje przedsiębiorca z Ukrainy.

Jako przykład podał fakt, że proces opatentowania jego maszyny do produkcji pucharków trwał w Ukrainie pół roku, a w Polsce – trzy miesiące. Jest przekonany,  że wkrótce w domu – w Ukrainie, wszystko obowiązkowo także zmieni się na lepsze, a otwieranie i prowadzenie własnego biznesu będzie prostsze i władza będzie w tym pomagać.

soup culture 1

Sukcesowi Ukraińców sprzyja także moda na wegetariańskie jedzenie, która  jest obecnie zauważalna w Europie. Cena za zdrową zupę równa się cenie na inne fast foody, na przykład, popularne, ale mniej zdrowe kebaby. Alternatywa, którą oferują w Soup Culture już znalazła swego wdzięcznego konsumenta.

– Mamy już swoich stałych klientów. Na przykład babcia, która przychodzi ze swym naczyniem i prosi o nalanie zupki do jej pojemnika. Inna znów pani kupiła niedawno oddzielnie kilka pucharków – prawdopodobnie, zupę sama przygotowała w domu, a już metodę podania potrawy zapożyczyła u nas – opowiada uśmiechając się Jewhen. Notabene, będąc na obiedzie w Soup Culture spotkałam właśnie babcię ze swym naczyniem do zupy.

Jakby tego było mało, w planach Jewhen ma także stworzenie jadalnych pokrywek do szklanek. Zupy od Ukraińców stają się coraz bardziej popularne, wielu klientów zamawia je na obiad do biura, a to powoduje, że biznes wymaga rozbudowy i wcielenia nowych, kreatywnych idei.

– Obecnie aktywnie pracujemy nad pokrywkami. Powinny szczelnie przylegać, aby zupka dojeżdżała do klienta gorąca. Chcę także, aby pokrywka smakowała, będzie jeszcze jednym dopełnieniem do podstawowej potrawy. Planujemy, na przykład, stworzenie pikantnych pokrywek, o smaku chili lub podobnym – mówi Jewhen. Już wkrótce zostanie otwarty jeszcze jeden lokal Soup Culture – w pobliżu Pałacu Kultury i Nauki. Ukraiński zespół ma zamiar podjąć ścisłą współpracę z UberEATS, aby dostarczać swe smakowite zupy kremy do innych dzielnic Warszawy. Jest popyt, więc należy tworzyć nowe oferty. W planach na przyszłość – poszerzenie asortymentu, na przykład – latem będą przygotowywane także chłodniki oraz sałatki.

sup warszawa 4

Jewhen nie ukrywa, że każdego dnia otrzymuje propozycje rozwoju jego biznesu, na przykład, zakupu franczyzy. Zupa w jadalnym kubeczku zachwyca ludzi nie tylko w Polsce, ale w różnych zakątkach świata. W jego planach jest otwarcie w ciągu roku co najmniej stu „zupnic” w całej Polsce,  orientowanie się na rynki spożywcze innych krajów i obdarowywanie ludzi smacznymi i zdrowymi zupkami w niewiarygodnie aromatycznych jadalnych kubeczkach, tworzonych  z ukraińską miłością i wdziękiem!

Trzymamy kciuki za naszych rodaków. Życzymy Jewhenowi i jego młodej i ambitnej drużynie  inspiracji, smacznych nowych receptur oraz wdzięcznych i zawsze trochę zgłodniałych klientów.

Zup można spróbować pod adresem ul. Pańska 67 w Warszawie, od poniedziałku do piątku, od 11:00 do 19:00, a w sobotę od 11:00 do 17:00. Smacznego!

Oksana DENYSYUK

Share.