Afera taśmowa – komu zaszkodzi i komu jest na rękę

0

Polityczne „trzęsienie ziemi”, które politolodzy prognozowali na październik – listopad, w związku z wyborami do parlamentu, zaczęło się już teraz. Jak przewidują socjolodzy, po jesiennych wyborach zmieni się rządząca koalicja, a na skutek afery taśmowej najwięcej straci Platforma Obywatelska – największa obecnie partia. Cios nadszedł z wydawałoby się nieoczekiwanej strony.  

Jak rozpoczął się skandal

Afera z taśmami, która pierwszy raz uderzyła w Platformę Obywatelską, wybuchła rok temu. Przypomnijmy – rozpoczęła się w połowie czerwca 2014 roku, w związku z publikacją w tygodniku „Wprost” pierwszej części stenogramów rozmów polityków, ministrów, biznesmenów oraz prezesa Banku Narodowego nielegalnie nagrywanych w kilku warszawskich restauracjach od lipca 2013 do czerwca 2014 roku.  Jednak ówczesny premier, a obecnie przewodniczący Rady Europejskiej, Donald Tusk nie dokonał żadnych kadrowych ruchów odnośnie pojawiających się na taśmach przedstawicieli partii władzy. Nie rozpoczął także procesu pełnego wyświetlenia sprawy, a większość parlamentarna udzieliła rządowi wotum zaufania.

Wówczas, pod naciskiem oburzonej opinii publicznej, za najbardziej ostre wypowiecie odnośnie funkcjonowania państwa polskiego, posadą zapłacił minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz. Następnie, podczas formowania nowego-starego rządu następczyni Donalda Tuska – Ewy Kopacz, kolejny bohater podsłuchanych rozmów Radosław Sikorski został przeniesiony ze stanowiska ministra spraw zagranicznych na zaszczytny fotel Marszałka Sejmu.

Natomiast, rozpoczęte przez prokuraturę śledztwo powoli się „tliło” i „żyło swoim życiem” nie dając żadnych, oczekiwanych przez społeczeństwo, konkretnych rezultatów. W politycznej grze, konsekwentnie i, jak okazało się – z sukcesem, wykorzystywała tę sytuację opozycja, osłabiając nie najmocniejsze – z punktu widzenia sympatii wyborczych – pozycje partii władzy.

Kolejną „porcję” celnych „postrzałów” – nagrań ujawniono 18 maja – w przededniu drugiej tury wyborów prezydenckich, co analitycy uznają za jeden z powodów porażki związanego z Platformą Obywatelską prezydenta Bronisława Komorowskiego. Głównie bohaterowie tej „serii” to szef Centralnego Biura Antykorupcyjnego oraz wicepremier i minister rozwoju regionalnego Elżbieta Bieńkowska – obecnie pełni funkcję komisarza Unii Europejskiej do spraw rynku wewnętrznego i usług, którzy rozmawiają o poważnych nadużyciach, których dopuszczają się wysoko postawione osoby z rządzącej koalicji.

Decydującym „gwoździem do trumny” obecnej władzy, czego spodziewali się najbardziej radykalnie nastawieni opozycyjni politycy, miał być „czarny poniedziałek” 8 czerwca 2015 roku. Tego dnia, biznesmen Zbigniew Stonoga opublikował 2,5 tysiąca kopii utajnionych dokumentów z prokuratorskiego śledztwa w sprawie afery taśmowej.  Dostęp do tych materiałów, oprócz pracowników prokuratury i służb specjalnych, miało kilka osób, w tym – dwójka podejrzanych w śledztwie kelnerów, dwoje biznesmenów oraz osoby poszkodowane. Z materiałów wynika, że na „taśmach prawdy”, jak żartobliwie określają je media, pozostawiło swój ślad ponad 90 pierwszych osób w państwie, przy czym, nie tylko związanych z partią władzy, ale także poprzednicy, tacy jak były prezydent Aleksander Kwaśniewski i premier Leszek Miler, a także czołowi biznesmeni, włączając najbogatszego Polaka Jana Kulczyka.

Największe zaniepokojenie wynika nie tylko z faktu „wycieku” dokumentów śledczych z adresami wszystkich osób – obawy budzi stan państwa i służb, które odpowiadają za jego bezpieczeństwo. Z opublikowanych materiałów wynika, że „operację” organizowało dwoje biznesmenów, którzy przy pomocy kilku podkupionych kelnerów zdecydowali się „ukarać” ministra spraw wewnętrznych Bogdana Sienkiewicza, który przeszkadzał jednemu z nich w realizacji biznesu z Rosją. Stąd pojawienie się wersji, jak na razie nie potwierdzonej, że za sprawą mogły stać rosyjskie służby specjalne.

memy

Spóźniona reakcja

Reakcja szefowej rządu Ewy Kopacz była prawie natychmiastowa – jeśli spojrzy się na to z rocznej perspektywy skandalu. Z jednej strony, po raz pierwszy za cały jej czas trwania premier przeprosiła – co prawda nie wszystkich rodaków, a jedynie wyborców Platformy Obywatelskiej. Z drugiej strony, ze stanowiskami, według wersji oficjalnej „dobrowolnie” pożegnało się ośmiu wysoko postawionych urzędników: troje ministrów (ochrony środowiska, sportu i turystyki, kierownik Funduszu Mienia Państwowego), troje wiceministrów, szef grupy politycznych doradców premiera, a szef kancelarii Rady Ministrów utracił ważną w strukturze władzy wykonawczej funkcję koordynatora działalności służb specjalnych.

Największą sensację wywołał  marszałek Radosław Sikorski ogłaszając decyzję o swej dymisji. Ale innego wyjścia nie było, ponieważ istniało realne niebezpieczeństwo, że kontynuacja rozkręcania skandalu politycznego wokół taśm z przedstawicielami władzy w roli głównej mogło ostatecznie sparaliżować pracę najważniejszych instytucji państwa. Dotyczyłoby to szczególnie polityki zagranicznej, a polskie wsparcie Ukrainy w najbliższych miesiącach będzie bardzo ważne.

mleczko-e1435991009709

Afery taśmowej ciąg dalszy

Jednak, do spodziewanego przez niektórych polityków i komentatorów „paraliżu władzy” nie doszło. Premier Ewa Kopacz, zgodnie z obietnicą, podjęła na wakujących ministerialnych stanowiskach zaskakujące decyzje kadrowe, których, notabene, nie przewidywał żaden z politologów. Zamiast szeroko komentowanych kandydatur z grona nomenklatury partii władzy, ministerialne teki powierzono jej szeregowym członkom  – fachowcom w konkretnych dziedzinach.

Kardiochirurg prof. Marian Zembala kieruje Ministerstwem Ochrony Zdrowia;  czterokrotny mistrz świata z wioślarstwa i medalista Letnich Igrzysk Olimpijskich w Pekinie Adam Korol został ministrem sportu, a działacz samorządowy (prezydent Nowego Sącza w latach 1994 -2001) Andrzej Czerwiński – prezesem Funduszu Mienia Państwowego. Na stanowisko koordynatora służb specjalnych powołano Marka Biernackiego, który do tej pory stał na czele Parlamentarnej Komisji do Spraw Służb Specjalnych.

Kandydatury uzgodniono poprzednio z koalicjantem – Polskim Stronnictwem Ludowym oraz Prezydentem, który, jak tego wymaga procedura powoływania kierowników ministerstw, wręczył nowym szefom resortów oficjalne nominacje. Najwięcej emocji towarzyszyło kwestii powołania nowego Marszałka Sejmu. Kierownictwo Platformy rekomendowało, aby Radosława Sikorskiego na tym stanowisku zamieniła rzecznik rządu Małgorzata Kidawa – Błońska.

Prezentując nowych ministrów, szefowa rządu obiecała, że jej ekipa, będzie pracować 24 godziny na dobę, aby „odbudować zaufanie Polaków” – czytaj  – przywrócić Platformie miejsce lidera sympatii wyborczych w przeddzień wyborów parlamentarnych, które, przy zwyczajnym rozwoju wypadków, mają odbyć się za cztery miesiące. Jednak, nabierająca coraz większych obrotów walka o wpływy wyborcze z opozycją nie będzie lekka. Zgodnie z danymi badań opinii społecznej, przeprowadzonymi po ogłoszeniu zmiany skompromitowanych w aferze taśmowej urzędników, opozycyjna partia Prawo i Sprawiedliwość wyprzedza Platformę o 11%, a nie o 8% – jak to było w przededniu kolejnej odsłony skandalu. Mało tego – partia władzy z drugiego miejsca na podium sympatii wyborców spadała na trzecie mając19% poparcia w sondażach, zamykając listę ugrupowań, które przekraczają pięcioprocentowy próg wyborczy. Na drugie miejsce wskoczył ruch Pawła Kukiza – rockowego muzyka, który pod hasłami „demontażu” istniejącego systemu został „czarnym koniem” niedawnych wyborów prezydenckich, zajmując trzecie miejsce z 20,8% poparciem.

Wbrew radykalnym prognozom, które padały podczas głośnych dymisji, rozwój wydarzeń politycznych nie odbędzie się zgodnie z ekstremalnym scenariuszem i przedterminowymi wyborami do parlamentu. Po zdecydowanej wypowiedzi prezydenta Bronisława Komorowskiego o zamiarze skorzystania z konstytucyjnych pełnomocnictw i ogłoszeniu terminu wyborów do Sejmu i Senatu na październik, nie ma szans na realizację scenariusza rozwiązania parlamentu przez nowo wybranego prezydenta Andrzeja Dudę w dniu jego inauguracji 6 sierpnia. Obecnie przedmiotem spekulacji jest data wyborów – większość politologów uważa, że Bronisław Komorowski wyznaczy głosowanie na 25 października.

A więc, przed nami kampania parlamentarna. Nie ma wątpliwości, że w trakcie przedwyborczej walki politycy będą próbowali „topić” swych politycznych konkurentów przy pomocy starych i nowych „taśm prawdy”. Ale i na tym afera taśmowa się nie skończy. Najprawdopodobniej Prawo i Sprawiedliwość zaproponuje w nowym parlamencie ponowne głosowanie nad powołaniem specjalnej śledczej sejmowej komisji do wszechstronnego wyjaśnienia różnych aspektów tej sprawy.

Iwan KOZŁOWSKI

Share.