Biegowa stolica Europy Wschodniej

0

Minęło zaledwie kilka tygodni od 21 kwietnia, gdy w Warszawie odbył się Orlen Warsaw Marathon, w którego różnych biegach wzięło udział około 26 tysięcy osób. Jednocześnie w warszawskim parku Kępa Potocka, 21 kwietnia odbyła się sztafeta maratońska, której uczestnikami było około trzech tysięcy osób. A od samego poranku, w całym mieście można było spotkać biegaczy, którzy trenowali na parkowych alejkach, ponieważ nie udało im się zapisać na żaden z biegów.

„Tysiące, dziesiątki tysięcy!” – mówię. Ale dla wielu osób to dosyć abstrakcyjne tysiące. Jaka różnica, ile biegło ulicą – trzy, pięć, czy dziesięć tysięcy? Różnica jest! Z każdym rokiem biegaczy-amatorów jest coraz więcej, a zawody biegacze za każdym razem biją rekordy masowej liczby uczestników. Jeszcze dwa-trzy lata temu ścieżka biegowa w Parku Skaryszewskim lub nad Kanałem Ujazdowskim była niczym wąska linia pośród traw. Teraz trawa wzdłuż ścieżek jest na tyle wydeptana, że przypomina szeroką gruntową drogę, gdzieś wśród ukraińskich czarnoziemów.

W każdą sobotę i niedzielę, a czasami także w dni powszednie, w Warszawie odbywają się bezpłatne treningi na Agrykoli, w Lasku Kabackim lub Bielańskim, na stadionie „SKRY” obok Alei Lotników. Absolutnie każdy może znaleźć sobie czas, nie tylko na samodzielny trening, ale także w miłym towarzystwie. Podczas biegów wszyscy nawiązują wzajemne kontakty – w ten sposób powstają grupy zainteresowań, rodzą się przyjaźnie, a czasami bardziej trwałe związki. 

Kijów ze swym rozmachem to o wiele większe i bogatsze miasto. Ale dla biegaczy Kijów nie jest nazbyt przyjaznym. Zamknięte ulice niedzielnego Kijowa wywołują irytację kierowców i pieszych – i mało kto wychodzi, aby kibicować maratończykom. Być może wynika to z tego, że Kijowski Maraton odbywa się dopiero po raz czwarty, a łączna liczba biegaczy na różnych dystansach w kwietniu tego roku nie przewyższyła dwóch tysięcy – porównajcie z trzydziestoma tysiącami w dwa razy mniejszej Warszawie!

Wydaje mi się, że na Ukrainie poczuję się dobrze, gdy w stolicy w biegu weźmie udział chociażby dziesięć tysięcy osób, a przechodnie będą z werwą kibicować odważnym maratończykom, którzy rzucają wyzwanie wielokilometrowej trasie. A póki co, to właśnie Warszawa jest dla mnie stolicą biegu, z którą nie mogą mierzyć się – ani Kijów, ani Praga, ani Budapeszt.  

Jurij TARAN

Share.