E-deklaracje – spowiedź ukraińskich polityków

0

31 października zakończył się dwumiesięczny okres składania elektronicznych deklaracji majątkowych przez przedstawicieli władzy państwowej i samorządów. Można powiedzieć, że to milowy krok na drodze do oczyszczenia Ukrainy od korupcji. Wcześniej ukraińscy politycy składali papierowe deklaracje, ale pozwalały one na skrywanie faktycznego stanu majątkowego.

Wprowadzanie systemy elektronicznych deklaracji nie było łatwe. W dużej mierze jego uruchomienie Ukraińcy zawdzięczają naciskom zachodnich partnerów. Ustawa wprowadzająca e-deklaracje była przyjmowana z problemami. Za pierwszym razem przegłosowano wariant z wniesionymi poprawkami, które zdaniem ekspertów niwelowały jego skuteczność. I znów pod naciskiem Zachodu prezydent zawetował ustawę w takim wyglądzie a parlament przyjął jej nowy wariant.

Latem pojawiły się jednak problemy z uruchomieniem samego sytemu. Pojawiły się oskarżenia o sabotaż. Ostatecznie system został uruchomiony 1 września

Elektroniczny rejestr zobowiązuje przedstawicieli władz do zapełniania szczegółowych deklaracji o swoim majątku i wydatkach. Świadome złożenie fałszywych danych przewiduje odpowiedzialność karną. System w założeniu powinien pełnić rolę bazy danych, która może być wykorzystana do procesów przeciwko skorumpowanym urzędnikom.

W e-deklaracjach znajduje się 16 rozdziałów. W części dotyczącej majątku ruchomego i nieruchomego wyodrębniono: przedmioty antykwarniane i drogocenności, papiery wartościowe, przedmioty prawa autorskiego, wynagrodzenie, prezenty, nagrody i wygrane, oszczędności w gotówce i na rachunkach bankowych, kredyty i pożyczki.

Co ujrzeliśmy?

W ostatnim tygodniu października wiele osób w Ukrainie pochłonęło nalizowanie spływających do sytemu e-deklaracji, które od razu stawały się publicznymi. Wszyscy czekali przede wszystkim na dane dotyczące stanu posiadania najważniejszych przedstawicieli władzy.

Prezydent Petro Poroszenko zwlekał ze złożeniem swojej deklaracji do ostatniego momentu. Pojawiał się ona w systemie dwie godziny przed upływem terminu.

Przede wszystkim potwierdziły się wcześniejsze doniesienia, że prezydent w 2015 r. wciąż pozostawał właścicielem ogromnej liczby spółek. Spora ich część to firmy spod szyldu Roshen. Ten największy ukraiński producent słodyczy zgodnie z oświadczeniami samego Poroszenki znajduje się pod zewnętrznym zarządem, a prezydent nie ma żadnego wpływu na jego działalność.

Jednak w deklaracji jest nie tylko Roshen, ale również spółki medialne i firmy zarejestrowane w rajach podatkowych, ale też Międzynarodowy Inwestycyjny Bank, w którym prezydent przechowuje ponad 26 mln dolarów. Poroszenko trzyma też w gotówce 60 tys. dolarów i 900 tys. hrywien.

Warto też zaznaczyć, że Poroszenko oprócz prezydenckiej pensji w 2015 r. otrzymał ponad 12 mln hrywien (ponad 1,8 mln. zł.) bankowych procentów i ponad 49 mln hrywien (ponad 7 mln 600 tys. zł.) pochodzących z wykupionych przez państwo obligacji.

Rodzina prezydenta włada również spora liczbą hektarów ziemi (10 działek), mieszkaniami i domami – pięć z nich o takiej samej powierzchni 1331 m² należą do prezydenta, jego zony i trójki dzieci.

Prezydent posiada 5 zegarków marek Hublot, Breguoet, Patek Phillip, co jest skromną liczbą w porównaniu z innymi deklaracjami.

Z siedmiu zadeklarowanych samochodów, aż 4 to Mercedesy Vito. Do tego prezydent jest właścicielem łodzi.

Również w prezydenckiej frakcji Blok Petra Poroszenki można znaleźć majętnych wybrańców narodu. Na przykład nie często występujący publicznie i pojawiający się w mediach bracia Bohdan i Jarosław Dubnewycz okazuje się, że przechowują gotówką niemal 20 mln. dolarów.

Jaroslaw Dubnewycz posiada w gotówce: 8,23 mln USD, 5 mln hrywien i 2,78 mln euro. Jego brat Bohdan trzyma „w domu” tylko dolary – 11,5 mln. Natomiast żona Bohdana Dubnewycza przechowuje w gotówce 137 mln hrywien. Dodatkowo na jego rodzinę jest zarejestrowanych 409 obiektów nieruchomości. Jaroslaw Dubnewycz z żoną posiadają 273 obiekty nieruchomości.

Ale duże kwoty pieniężne w gotówce i bankach, nieruchomości, drogie samochody i łodzie, kolekcje szwajcarskich zegarków i sztuki, biżuteria i futra nie są cechą charakterystyczną jakiejś jednej siły politycznej. Nie zważając na podziały polityczne wspólnym mianownikiem wielu ukraińskich polityków jest właśnie majątek.

Co ciekawe e-deklaracje pokazały, jak wielu przedstawicieli władzy nie ufa systemowi bankowemu i trzyma duże kwoty w gotówce. Na przykład premier Wołodymyr Hrojsman w bankach wraz żoną przechowuje niemal 2 mln 330 tys. hrywien (ok. 362 tys. zł.) i ponad 16 tys. euro. Natomiast gotówką – 3 mln 880 tys. hrywien (ok 604 tys. zł), 460 tys. euro i 1 mln. 242 tys. dolarów!

Do tego premier podobnie jak wielu ukraińskich polityków lubi szwajcarskie zegarki. W jego posiadaniu jest 12 modeli drogich zegarków takich marek jak Rollex, Breguet, Boucheron, Ulysse Nardin i inne. Ich wartość nie została wskazana, ale ceny w Internecie na różne modele tych marek wahają się od kilku do nawet kilkuset tysięcy dolarów.

Małżeństwo Hrojsmanów jest właścicielem 4 działek ziemnych w obwodzie winnickim i dwóch domów (razem 1000 m²). Wśród nieruchomości widnieje jeszcze pięć innych obiektów o powierzchni ponad 2 tys. m². Premier jeździ Range Roverem z 2013 r., a jego zona Volkswagenem Taureg z 2011 r.

Kolekcjonerzy

Okazuje się też, że wielu ukraińskich polityków jest koneserami sztuki. Na przykład deputowany Rady Najwyższej z frakcji Wola Narodu Ołeś Dowhyj, znany ze skandalów związanych z obrotem kijowskiej ziemi, kiedy zasiadał w radzie Kijowa jest posiadaczem 95 obrazów XIX – XXI wieku. Ich wartość nie została wskazana.

Zróżnicowane zainteresowania kolekcjonerskie zaprezentował minister spraw wewnętrznych Arsen Awakow. Posiada on dużą liczbę obrazów i rysunków ukraińskich i zagranicznych artystów. Wśród nich jest np. litografia Pablo Picasso a także ikony. Do tego dochodzi kolekcja ponad 2650 drogocennych srebrnych i złotych monet z okresu XVIII – XXI w. Minister jest też znawcą win, w jego posiadaniu jest 760 butelek z różnych krajów i lat. Niektóre z nich, jak np. Chаteau Pеtrus 2000 kosztuje na aukcjach kilka tysięcy dolarów. W deklaracji widnieje również kolekcja etykiet wina Mouton-Rothchild z róznych lat.

Duże kolekcje sztuki i antyków posiada również były szef donieckiej obwodowej administracji i oligarcha a obecnie deputowany Serhij Taruta, którego znaczna część kolekcji (w tym z nielegalnych wykopalisk) jest wystawiana od tego roku w Muzeum Zamek Książąt Pomorskich w Szczecinie.

Przewodniczący rady miasta Dnipro, a w przeszłości biznesmen Borys Fiłatow zadeklarował oprócz dużej liczby nieruchomości, i różnego cennego mienia ruchomego, kolekcję sztuki japońskiej składającą się z 618 przedmiotów, której wartość wyszacował na dolary na sumę 6,5 mln dolarów.

Fiłatow okazał się przy tym najbogatszym spośród merów ukraińskich miast. Posiada wiele nieruchomości: ziemia, mieszkania, domy i wiele miejsc parkingowych. Tę ostatnią pozycję w jego deklaracji tłumaczy posiadanie sporej liczby drogich samochodów. Do tego dochodzi kilka łodzi i helikopter.

Ale ukraińscy ludzie władzy okazuje się, że dbają również o potrzeby duchowne, co prawda w dziwny niekiedy sposób. Otóż okazało się, że zastępca frakcji parlamentarnej Blok Petra Poroszenki Anatolij Matwijenko, oprócz 1,8 mln hrywien przechowywanych w domu okazał się właścicielem… niedużej cerkwi w obwodzie winnickim. Co prawda po ujawnieniu jego deklaracji, on sam zapowiedział, że przekaże ją miejscowej wspólnocie.

Ukraiński biznesmen i milioner Jewhen Czernjak, który w 2015 r. na liście najbogatszych Ukraińców według Forbes zajął 16 miejsce napisał na Facebooku: „Po opublikowaniu deklaracji ukraińskich urzędników wszyscy z listy Forbes poczuli się frajerami. Od tego momentu proszę uważać mnie za biedaka. Nie posiadam milionów w gotówce, ani helikopterów, kolekcji zegarków, i nawet prywatnej cerkwi”.

Warto też zaznaczyć, że wśród ukraińskich polityków są też tacy, którzy wyglądają skromnie nawet na tle znacznej części społeczeństwa. Na przykład deputowany Dmytro Jarosz nie może pochwalić się majątkiem, za to należą do niego prawa własności do znaku „prawy Sektor”.

Co dalej?

Narodowe Biurо Antykorupcyjne Ukrainy (Національне агентство з питань запобігання корупції) w pierwszej kolejności sprawdzi deklaracje podane przez deputowanych, prokuratorów i sędziów.

Jednocześnie należy podkreślić, że to dopiero pierwszy etap tzw. e-deklarowania: Kolejny, który obejmie dyrektorów przedsiębiorstw państwowych, kierowników instytucji państwowych i przedsiębiorstw komunalnych rozpocznie się 1 stycznia 2017 r. i potrwa do 1 kwietnia 2017 r.

Departament Stanów nazwał sukcesem proces składania e-deklaracji i jednocześnie podkreślił potrzebę karania tych, kto jest odpowiedzialny za przestępstwa związane z korupcją.

Kolejny krok należy do Narodowego Biura Antykorupcyjnego Ukrainy. Wiadomo już, że niektóre deklaracje mogą stać się potencjalnym materiałem dla śledztwa. W przypadku większości to faktycznie legalizacja stanu majątkowego. Jednak co najważniejsze od tego momentu zaczyna się nowa epoka – ukryć nielegalne zmiany majątkowe będzie trudniej i politycy będą musieli się liczyć z poważnymi konsekwencjami.

Istotnym jest też efekt psychologiczny – przedstawiciele ukraińskiej władzy pokazali publicznie jak bardzo są anachroniczni i dalecy od swoich europejskich kolegów.

Piotr Andrusieczko, Kijów

Share.