Jedna mowa – dobrze, dwie – korzystniej

0

Każda osoba, która pracuje z dwu – i wielojęzycznymi dziećmi może przedstawić długą listę różnic, które uwidaczniają się zarówno w nauczaniu tych dzieci, jak i ich wychowaniu, a także w codziennych kontaktach.  Badaniem tego zjawiska zajmuje się kilka naukowych czasopism: „Bilingualism: Language and Cognition”, „International Journal of Bilingualism: Cross-Disciplinary”, „Cross-Linguistic Studies of Language Behavior”, „Journal of Multilingual and Multicultural Development”, „Multilingual Family Newsletter”. Na podstawie badań dowiedziono, że dzieci mogą władać dwoma lub trzema językami bez negatywnych następstw.

Bezsprzecznie, są ludzie, którzy nie mają talentu do nauki języków obcych, ale nie ma  absolutnie niezdolnych w tym kierunku. Posiadamy pewną genetycznie zaprogramowaną w naszym mózgu zdolność do opanowania potencjalnie każdej mowy. Znany amerykański lingwista i filozof prof. Noam Chomsky tę niesamowitą, uniwersalną zdolność określił modelem przyswojenia  języka.

Przy wyjaśnianiu tego lub innego fenomenu rozwoju, bierze się pod uwagę aspekty fizjologiczne, osobliwości wyższych czynności nerwowych. W 2009 roku w Kopenhadze profesor mikrobiolog Oleh Majboroda zademonstrował zdjęcie tomograficzne – lokalizacji obszarów językowych w mózgu dwujęzycznego dziecka i dwujęzycznego dorosłego. W porównaniu z dorosłymi, u dzieci obszary lokalizacji języków łączą się, tworząc ogólny obszar językowy. Ciekawe, że gdy bilingwalne dziecko zaczyna uczyć się trzeciego i kolejnego języka, wówczas „przyłączają się” one do ogólnej strefy. Fakt, że tworzy się ogólny obszar językowy, ma sporą liczbę następstw, a jednym z nich jest to, że w tym przypadku prędkość opracowywania informacji  znacznie wzrasta. Wynika z tego, że już z punktu widzenia fizjologii, dwu i wielojęzyczne dziecko – to inny człowiek: jego mózg pracuje inaczej. Inaczej, niż u dwujęzycznego dorosłego i niż u jego jednojęzykowego rówieśnika. Proces mówienia, twórcze wykorzystanie mowy i nauka języków obcych to najlepsze źródło stymulacji, dzięki któremu ludzki mózg zmienia się. Neuropsycholog Jubin Abutalebi z Uniwersytetu San Raffaele w Mediolanie uważa, że, rzeczywiście, można z łatwością odróżnić osobę dwujęzyczną od jednojęzycznej. Wystarczy spojrzeć na zdjęcie tomograficzne mózgu. U bilingwalnych dostrzegamy znacznie większą ilość szarej substancji w przedniej korze mózgu.

Zgadza się z nim kanadyjska profesor psychologii Ellen Bialystok. Badania, którymi kierowała, udowodniły – w dwujęzycznych poziom szarej substancji, która zawiera miliony neuronów, jest większy w całym mózgu, szczególnie w  płacie czołowym i w dolnym płacie ciemieniowym, i w  częściach skroniowych. Obszary te mają decydujące znaczenie w ogromnej liczbie kognitywnych funkcji, w tym w procesach poznawczych i koncentracji uwagi. Dodatkowo, dowiedziono, że zazwyczaj z wiekiem właśnie te obszary ulegają wpływowi neurodegeneracyjnych chorób. Na przykład, w ramach pewnego doświadczenia przeprowadzonego w 2010 roku naukowcy zbadali dane 200 pacjentów, którzy cierpią na chorobę Alzheimera i okazało się, że ci, którzy znali kilka języków, stykali się z symptomami 5,1 roku później.

Jest na to proste wytłumaczenie. Dwujęzyczni, za każdym razem, gdy chcą coś powiedzieć, dokonują wyboru. Mózg decyduje, które ze słów jest „odpowiednie” w tym lub innym momencie. Na przykład powiedzieć „чашка” lub „kubek”. Zanim wybierze potrzebne słowo, mózg dwujęzycznych znów i znów wykonuje to ćwiczenie i w rezultacie, staje się bardziej zdolnym do realizacji zadań, które wymagają podzielności uwagi i wyboru. Gdy w wyniku starzenia poszczególne obszary mózgu ulegają uszkodzeniu, ich funkcję kompensuje dodatkowa szara substancja i alternatywne połączenia nerwowe, które rozwijają się u dwujęzycznych.

Jeszcze jedno ciekawe doświadczenie przeprowadzono niedawno na Uniwersytecie Pensylwanii. Za pomocą eksperymentu uczeni wyjaśnili, że u dwujęzycznych obszary odpowiedzialne za dwa języki znajdują się w aktywnej fazie, nawet jeśli w danej chwili mówią tylko w jednym, a z drugiej korzystali dzień wcześniej. Artykuł opublikowano w czasopiśmie „Frontiers in Psychology”.

Czy trzeba mieć jakieś predyspozycje, aby stać się osobą dwujęzyczną? W 2004 roku neurofizjolodzy z University College w Londynie na czele z Andreą Mechelli, przy pomocy tomografu zbadali grupę osób, z których 25 znały wyłącznie język angielski, 25 znało nie tylko angielski, ale jeszcze jeden europejski język, 33 było bilingwalni – znali drugi język od dzieciństwa, a 22 pochodziła z innych europejskich krajów i znały nie tylko swój język ojczysty, ale także angielski (jako obcy). Badacze odkryli, że u wszystkich badanych, którzy władali dwoma językami była podwyższona gęstość kory mózgowej w obszarze dolnego płatu ciemieniowego. Przy czym, zmiany te są najbardziej widoczne u tych uczestników badania, którzy używali dwóch języków od dzieciństwa.

Przedstawione dane świadczą w pierwszej kolejności o tym, że uczyć się języków obcych lepiej w młodości, gdy mózg jest najbardziej plastyczny. Nie oznacza to, że w dorosłym wieku nie warto lub nie można się tym zajmować – po prostu w dzieciństwie takie zajęcia są o wiele bardziej efektywne. Ale zasięg związanych z mową połączeń przy nauce drugiego języka zwiększa się nawet u dorosłych. Chodzi o to, że mózg posiada zasoby do przyswojenia kilku języków. Być może, właśnie dlatego bilingwizm był bardzo rozpowszechnionym zjawiskiem w całej historii ludzkości.

Co decyduje o zdolności do władania kilkoma językami? Jak pokazało badanie z 2013 roku na grupie wielojęzycznych dzieci w wieku 10 lat z Południowego Tyrolu, poziom zdolności językowych jest istotnie związany ze zmianami neuroplastycznymi w lewym dolnym płacie ciemieniowym. Prawdopodobnie, ten obszar jest centralnym procesorem naszych symbolicznych funkcji, umożliwia dostęp do leksykonu znaczeń i poprzez szereg inszych połączeń z innymi obszarami mowy tworzy wyjątkową ludzką zdolność komunikacji. U poliglotów ta sieć połączeń jest nieprawdopodobnie rozwinięta.

Na przykład, kardynał Giuseppe Gasparo Mezzofanti znał prawie 50 języków. Tą unikalną postacią zainteresował się George Gordon Byron. Wielki poeta postanowił sprawdzić, czy kardynał rzeczywiście włada taką liczbą języków. Uczynił to Byron w dosyć oryginalny sposób: „Sprawdziłem go we wszystkich językach, w których znam choć jedno przekleństwo i zadziwił mnie na tyle, że chciałem kląć po angielsku”.

A więc, dwujęzyczni – są szybsi i bardziej efektywni. Przy czym, zarówno przy wykonywaniu zadań słownych, jak i przy niewerbalnych testach. Zdaniem naukowców, przyczyna leży w nawyku nabytym już w dzieciństwie, polegającym na utrzymywaniu oddzielnie w mózgu dwóch języków, aby się nie mieszały.

W wywiadzie dla gazety „New York Times” Ellen Bialystok powiedziała, że często jest pytana przez rodziny, w których rodzice rozmawiają w różnych językach lub rodziny emigrantów, czy warto uczyć dziecko dwóch języków. Niezmiennie odpowiada, że wczesna dwujęzyczność – to dar: „Po pierwsze, dzieci nie zrywają związku ze swymi przodkami. Po drugie, dwujęzyczność jest bardzo korzystna. Dzięki niej mózg staje się bardziej sprawny. To jak rozgrzewka dla rozumu”.

Rezultaty prac Ellen Bialystok w niespodziewany sposób wykorzystała jej córka. Informując matkę o zaskakującej decyzji, że wychodzi za mąż za Francuza, córka krzyknęła: „Mamo, będzie cudownie – moje dzieci będą dwujęzyczne!”

Ołena ALIEKSIEJEWA

Share.