Pilnie zatrudnię Ukraińca!!!

0

Gdy pod koniec stycznia premier polskiego rządu Beata Szydło mówiła o „milionie ukraińskich uchodźców w Polsce” jako „poważanym  problemie”, nie zastanawiała się chyba, jaką przysługę zrobi imigrantom z Ukrainy. W proteście przeciwko nim nie wyszli nacjonaliści, natomiast w ich obronie wystąpili przedsiębiorcy, dla których utrata ukraińskich pracowników byłaby jednoznaczna z zahamowaniem trwającego od wielu lat wzrostu. Wsparcie obywateli sąsiedniego państwa przez polskich przedsiębiorców to bezsprzeczna gwarancja kolejnych ułatwień dla Ukraińców w polskim prawodawstwie.      

Polska gospodarka rośnie. Ta tendencja utrzymuje się od wielu miesięcy – pomimo problemów z Rosją, polscy przedsiębiorcy byli w stanie nie tylko wejść na nowe rynki, ale także podwyższyć wskaźniki. Według danych Głównego Urzędu Statystycznego w 2015 roku PKB wzrosło do 3,6 % – to więcej niż prognozowane 3,5%. W ubiegłym roku w polskiej gospodarce wzmocniły się pozytywne tendencje, a podstawowym czynnikiem powodującym wzrost był popyt wewnętrzny.

Jednocześnie w 2015 roku poziom bezrobocia w Polsce zdecydowanie zszedł poniżej 10% – oznacza to, że nie pracodawca, lecz pracownik zaczyna dyktować warunki na rynku pracy. Gdy pracodawcy tracą monopol na kontrolę nad kadrami, zaczynają oferować wyższe wypłaty dotychczasowym pracownikom. Potwierdziły to różnorodne badania firm headhuntingowych – od 30 do 50% przedsiębiorstw podnosi obecnie wynagrodzenia swym pracownikom. Według danych Narodowego Banku Polskiego, w 2016 roku pracodawcy planują podnieść zarobki średnio o 5%. Część z nich myśli o kolejnej podwyżce stawek w 2017 roku.

Mamy więc na początku 2016 roku w Polsce sytuację, gdy gospodarka rośnie, ale z drugiej strony brakuje rąk do pracy,  ci którzy są na polskim rynku pracy mogą „przebierać” w ofertach, a przedsiębiorcy są zmuszeni do zatrzymywania pracowników przez płacenie wyższych wypłat. „Cudzoziemca pilnie zatrudnię!” – z takim tytułem w styczniu ukazała się biznesowy „Dziennik. Gazeta Prawna”.

„Od kilku lat utrzymuje się bardzo duże zapotrzebowanie na pracowników zza wschodniej granicy, zwłaszcza z Ukrainy” – czytamy w gazecie. – „a w tym roku liczba ofert pracy skierowanych do cudzoziemców zza wschodniej granicy może się jeszcze zwiększyć”. Z artykułu dowiadujemy się, że ukraińskich migrantów kuszą w Polsce zarobki. Za niezłe uważa się te od dwóch do trzech tysięcy złotych miesięcznie.

– Od dawna na polskim rynku pracy ukraińscy migranci uzupełniają polskich pracowników, szczególnie w takich gałęziach jak rolnictwo – potwierdza Myrosława Keryk, prezes Fundacji Nasz Wybór. – Zdarzało się, że gdy konsulaty nie nadążały z wydawaniem wiz właściciele gospodarstw mieli poważne problemy ze zbiórką plonów.

Prezes Fundacji wylicza – oprócz rolnictwa,  typową dla obywateli Ukrainy stała się praca w sektorze usług domowych, opieki nad starszymi osobami, przemyśle, transporcie czy handlu. Jest także spora grupa wysokokwalifikowanych pracowników z Ukrainy, którzy są obecni w branży IT lub w firmach, które współpracują ze Wschodem. Na często powtarzany zarzut jakoby „Ukraińcy zabierali pracę Polakom” usłyszeliśmy sprostowania z kilku źródeł.

– O  konkurencji na rynku pracy między Polakami a migrantami można mówić jedynie w tym przypadku, gdy cudzoziemcy – absolwenci, po ukończeniu polskiej uczelni, nie potrzebują zezwolenia na pracę i zaczynają poszukiwanie pracy na tych samych zasadach co ich koledzy Polacy z roku – uściśla Keryk. – Ale Ukraińcy zazwyczaj szukają pracy tam, gdzie mogą wykorzystać swe pochodzenie i znajomość języków.

– Na najniżej opłacanych posadach Ukraińcy już od dawna wypierają Polaków, ale to nie jest konkurencja. Po prostu najlepsi Polacy już dawno wyjechali na Zachód, a gorsi nie chcą pracować, wolą siedzieć w domu – W taki sposób, nie owijając w bawełnę, piętnuje swych rodaków jeden z drobnych przedsiębiorców, który zatrudnia w większości Ukraińców.

– Przeszkody w zatrudnianiu zdarzają się dlatego, że przebywający w Polsce obywatele Ukrainy nie zawsze dobrze znają polski język, szczególnie w piśmie, w oficjalno – biznesowym wariancie. Lub znają go nie na tyle dobrze, aby reprezentować firmę – dodaje Myrosława Keryk. – Na przeszkodzie stoją czasem obawy pracodawcy. Może mu się wydawać, że pracownik z Ukrainy nie jest dostatecznie wykwalifikowany, nawet jeśli ma świetne CV. Czasami pracodawcy obawiają się także procedur.

Jednocześnie, zdaniem prezes Fundacji Nasz Wybór, na polskim rynku działa szereg firm, które mają doświadczenie w zatrudnianiu cudzoziemców. One akurat nie obawiają się procedur, a w niektórych są pracownicy, który zajmują się wyłącznie tą kwestią. Taka praktyka jest najbardziej rozpowszechniona w międzynarodowych korporacjach, która posiadają swe biura w Polsce.

Zmiany na rynku pracy odbywają się tak szybko, że nie nadąża za nimi polskie prawodawstwo. W maju 2014 roku w Polsce zmieniono już przepisy dotyczące zatrudniania cudzoziemców, dopuszczając, między innymi, możliwość jednoczesnego otrzymania zezwolenia na pobyt oraz pracę.   

– Jednak w ostatnim przypadku zezwolenie jest udzielane na konkretne miejsce pracy, co powoduje, że pracownik jest uzależniony od pracodawcy, a pracodawca może go tym szantażować – zauważa Myrosława Keryk. Jej zdaniem, sytuację poprawiłaby możliwość otrzymania zezwolenia nie na konkretne miejsce pracy, a na określoną branżę.

Na nieodzowną  potrzebę zmian  w przepisach, zmierzających do uproszczenia procedur zatrudniania ukraińskich obywateli w Polsce wskazuje także wiceprezes Związku Przedsiębiorców i Pracodawców Marcin Nowacki. Jego zdaniem, powinne być w tym zainteresowane przede wszystkim polskie władze. Należy zmienić prawo w ten sposób, aby migranci mieli większą swobodę w podjęciu legalnej pracy w Polsce, a co za tym idzie – płacili tu podatki. Przedsiębiorca podkreśla, że USA, Kanada i kraje „starej” Europy budowały swój rozwój w znacznej mierze dzięki pracy imigrantów. O ile jednak Niemcy odbudowywali kulturowo odmienni Turcy, w rozwoju Francji pomagali wychodźcy z krajów arabskich, a Wielkiej Brytanii – mieszkańcy Pakistanu czy Indii, to dla Polaków sąsiedni Ukraińcy są „wymarzeni z każdego punktu widzenia”.

– Bywają różni ludzie – charakteryzuje ukraińskich pracowników Myrosława Keryk. – Jednak wśród polskich pracodawców panuje przekonanie, że nasi rodacy są porządni, wykonują swą pracę i można im zaufać.

Zdaniem Marcina Nowackiego, Polska powinna jak najszybciej rozwijać politykę imigracyjną, stawiając szczególny nacisk na ułatwienia w przepisach dla przyjeżdżających z Ukrainy.

– Tymczasem w Polsce nie potrafią nawet policzyć, ile pracuje tu imigrantów z Ukrainy – mówi Nowacki. – Słyszałem o liczbach od 350 do 500 tysięcy, później napotkałem także liczbę 800 tysięcy, a ambasador Ukrainy mówi o ponad milionie Ukraińców w Polsce .

Jednocześnie, na co zwraca się uwagę w różnych ministerstwach, liczba obywateli Ukrainy, którzy mają prawo na stały pobyt w Polsce, to jedynie kilkadziesiąt tysięcy osób, a więc kilka procent z ogólnej liczby. Nasi rozmówcy podkreślają – ukraińscy migranci także mogą z sukcesem prowadzić biznes w Polsce i być pracodawcami. Na zmiany czeka także duża część migrantów z Ukrainy, którzy nie mają zezwolenia na pobyt stały – mogą prowadzić biznes, jednak stykają się z większymi problemami, niż polscy konkurenci.

Igor ISAJEW

Share.