Ukryta ksenofobia – wymysł czy rzeczywistość?

0

– Przyjemnie obsługiwać Polaków – z uśmiechem powiedział pracownik WARS-u (firmy gastronomicznej obsługującej pasażerów polskich kolei), zamykając drzwi przedziału, w którym jechałam. Otwierając drzwi następnego przedziału, rzucił – Macie tu Ukraińców?  

Zaskoczona zastygłam z herbatą w ręku, nie wiedząc, jak prawidłowo zareagować: dogonić pana, który przez pomyłkę dał mi herbatę, bo nie wyglądam jak typowa Ukrainka (a jak wyglądają typowi Ukraińcy?) i chlusnąć mu zawartością kubka w twarz, czy nie reagować? Wybrałam drugie rozwiązanie. Zawsze wybieram to drugie, ponieważ nie lubię konfliktów.  Zresztą, bezpośrednio nikt mnie osobiście nie obraził. Człowiek po prostu zażartował, a że nieudolnie i boleśnie. Więc, cóż – przełknąć tę żabę i udawać, że nic się nie stało?

Wydaje mi się, że ignorowanie tego typu przypadków to nie  najlepsze wyjście. Na tle ostatnich wydarzeń, gdy prawie każdego dnia słyszymy o konfliktach na tle rasowym i narodowościowym, przemilczanie jakiegokolwiek przejawu dyskryminacji niesie ryzyko. Każda tego typu wypowiedź, agresja pośrednia, czy ukryty hejt – to początek ksenofobii i rasizmu. Samodzielnie nie zatrzymamy oczywiście lawiny nienawiści do odmienności, propagowanej w mediach i wspieranej przez różne radykalne grupy, ale nasze zadanie, jako osób, które są w grupie ryzyka, to obrona siebie oraz swych bliskich. Jak więc reagować na  przejawy ukrytej lub nieświadomej ksenofobii i jak chronić się przed niepotrzebnym psychologicznym stresem? Wybrałam dla siebie trzy sposoby, które wykorzystuję, w zależności od sytuacji.      

  1. Mówić o tym.

Czasami trafiamy na dziwne sytuacje, których nie możemy do końca definiować jako ataki

ksenofobiczne, ale w których czujemy się bardzo niekomfortowo. Przykład takiej sytuacji opisałam powyżej. Jeśli reakcja na fizyczną przemoc jest oczywista: zneutralizować napastnika, uciekać, wezwać odpowiednie służby, to reakcją na przemoc psychologiczną lub emocjonalną (a to właśnie ona)  jest zazwyczaj zagubienie, zawieszenie, łzy.

W przypadku, gdy dojdzie do takiej sytuacji i widzicie, że dana osoba nawet nie zdaje sobie sprawy, że zrobiła coś nie tak, powiedzcie jej otwarcie, wytłumaczcie, że czujecie się z tym niekomfortowo.  Jeśli rzeczywiście była to nieświadoma, nieumyślna obraza, wówczas winowajca zastanowi się nad istotą swego postępowania. Oczywiście, wszystko zależy od sytuacji i osoby (osób), których to dotyczy. Na przykład, nie radzę wdawać się w słowne przepychanki z osobami po spożyciu lub z grupą agresywnych młodzieńców. Niczego im nie wyjaśnicie, a jedynie doprowadzicie do fizycznej rozprawy. Rozmawiać można jedynie  z tymi, którzy są zdolni do słuchania.

  1. Pisać skargi.

Zrobiłam to po mojej szczególnej przygodzie w pociągu. Odrazu napisałam skargę do rzecznika prasowego „Intercity” z żądaniem wyjaśnienia sytuacji i przeprowadzenia śledztwa. Przeprosiny przyszły od razu, a sprawę przekazano do odpowiedniej do wyjaśnienia sprawy komórki.

Mankamentem takiego sposobu jest to, że dotyczy wyłącznie personelu, który udziela usługi, ale nie ma wpływu na ludzi, którzy, podobnie jak i wy, korzystacie z tych usług. Należy jednak pamiętać, że taki sposób jest całkiem zasadny – spełnia funkcję wychowawczą i zwraca uwagę firmy i samego pracownika na to, że coś nie jest w porządku, że tak postępować nie można. Nie zaszkodzicie tym z pewnością danej osobie – nie zwolnią jej z pracy, ale sam fakt, że takie postępowanie będzie ocenione jako złe – zmusi do tego, aby zastanowić się następnym razem, gdy zechce zażartować w złym guście z pochodzenie czy koloru skóry.

  1. Upublicznić problem.

Myślę, że to najważniejsze, co możemy i musimy zrobić. Dlatego też piszę ten tekst. Nie przyjęło się mówić o  psychologicznym dyskomforcie, który odczuwają migranci w obcym kraju. Konsultacje psychologiczne na ten temat uważane są za dziwne. A problem pozostawiony bez określenia, rujnuje nasze wnętrze, grozi depresją, przeszkadza w osiągnięciu pełni sił życiowych w nowym kraju. Publiczna dyskusja dotycząca problemu, nagłośnienie go w mediach, rozpowszechnienie w sieciach społecznościowych oraz innych środkach przekazu, może nie tylko wyprowadzić go z  podświadomości i uczynić ważnym tematem publicznej, debaty wraz z problemem przemocy fizycznej, ale także stworzyć coś na kształt „pierwszej psychologicznej pomocy” dla osób, które przeszły przez podobne doświadczenia.

Przypadków skrytej ksenofobii jest rzeczywiście ogrom. Są ludzie, którzy po prostu nie rozumieją, że obrażają innych, a są też tacy, którzy świadomie wybierają taką taktykę, ponieważ fizyczna rozprawa pociąga za sobą karę oraz odpowiednie następstwa, natomiast psychiczna jest – bezpieczna, bo praktycznie nie pociąga za sobą karnej odpowiedzialności, gdyż trudno udowodnić jej występowanie.

Niedawno w sieci pojawiła się historia o tym, jak kierowca autokaru nie wpuścił na pokład czarnoskórego pasażera. Oficjalnym powodem było to, że pasażer odmówił zapłaty za nadbagaż, nieoficjalnie – to że jest pewnie terrorystą i ma przy sobie nóż. Zmusić do zabrania pasażera, który posiadał bilet, nie mogli ani pracownicy dworca, ani  wezwana na miejsce policja.

Podsumowując, chciałabym także podkreślić, że nadużywanie i manipulowanie sytuacją przegina pałeczkę w drugą stronę – nie każda sytuacja, w której osobiście dostrzegamy dyskryminację, naprawdę taką jest. Odmowa przyznania wysokiego stanowiska w międzynarodowej firmie może być nie tyle skutkiem uprzedzenia do Ukraińców, co brakiem potrzebnych kompetencji, znajomości języka  i doświadczenia. Tworzenie tego typu precedensu bez pokrycia w faktach bardzo przypomina bajkę o pasterzu i wilkach i w końcowym efekcie rozprasza uwagę i prowadzi do braku efektów w przeciwdziałaniu problemowi.

Z drugiej strony, należy zawsze pamiętać, ze wszyscy, niezależnie od pochodzenia, koloru skóry, poglądów religijnych lub politycznych, orientacji seksualnej i płci, mamy prawo do szacunku i godności oraz równego traktowania, gwarantowane unijnym prawem, dlatego też wymóg szacunku do siebie jest zasadny i nieodzowny.

Julia LASZCZUK

 

Share.