W Polsce rozpoczęła się epoka „Prawa i Sprawiedliwości”

0

Listopad 2015 roku wejdzie do historii Polski jako początek rządów, a nawet więcej – ery „Prawa i Sprawiedliwości”(PiS). Zgodnie z wynikami wyborów od 25 września, ta partia, po raz pierwszy w dwudziestopięcioletniej historii demokratycznej Polski zwanej Trzecią Rzeczpospolitą, zdobyła absolutną większość w parlamencie. Taki rezultat zezwala na samodzielne sformowanie polskiego rządu – Rady Ministrów.

Zmiana palety barw w parlamencie

O ile zwycięstwo PiS-u było przewidywane, o tyle mało kto spodziewał się jednej zmiany – po raz pierwszy w ostatnim ćwierćwieczu do parlamentu nie weszła lewica. Zdobywając 7,55% głosów „Zjednoczona Lewica” nie przekroczyła 8 procentowego progu wyborczego, przewidzianego w ustawie dla komitetówwyborczych. Kolejnym outsiderem została partia KORWiN, która zdobyła 4,76% głosów, o mały włos nie osiągając przewidzianego dla partii politycznych 5-procentowego progu.

Do Sejmu VIII kadencji weszło pięć politycznych sił PiS – 235 mandatów, stając się partią rządzącą, Platforma Obywatelska – 135 mandatów – główna partia opozycyjna, Kukiz ‘15 – 42, Nowoczesna – 28 oraz Polskie Stronnictwo Ludowe – 16 posłów. Jedno z 460 miejsc zajmie przedstawiciel niemieckiej mniejszości. Ukraińska mniejszość tym razem nie wprowadziła do parlamentu żadnego przedstawiciela.

Partia władzy rządzi samodzielnie także w Senacie IX kadencji, w którym z setki przedstawicieli ma 61 senatorów. Także tu, drugą siłą polityczną jest Platforma Obywatelska z 34 senatorami. Pozostali to czterech niezależnych senatorów oraz jeden przedstawiciel PSL.

Inauguracja pracy obu izb parlamentu odbyła się 12 listopada. Marszałkiem Sejmu został Marek Kuchciński z PiS. Jego poprzedniczka Małgorzata Kidawa-Błońska z PO jest teraz jednym z wicemarszałków. Wbrew ustanowionej w poprzednich latach tradycji, zgodnie z którą każdy klub parlamentarny miał w prezydium swego wicemarszałka, rządząca partia nie zgodziła się wybrać do kierownictwa Sejmu przedstawiciela PSL.

Ostatecznie w kierownictwie Sejmu PiS ma 3 przedstawicieli, a Platforma, Kukiz ‘15 oraz Nowoczesna – po jednym. Stanisław Karczewski z PiS prawie jednogłośnie otrzymał fotel marszałka Senatu, a jego poprzednik Bogdan Borusewicz z Platformy został jednym z czterech wicemarszałków. Pozostała trójka jest z PiS-u.

Błyskawiczne przejmowanie władzy

Nowa partia władzy stała się rekordzistką nie tylko co do liczby zdobytych mandatów, ale i w szybkości formowania swego rządu. Już po kilku dniach od rozpoczęcia prac nowego parlamentu poprzedni koalicyjny rząd  PO – PSL podał się do dymisji.

Zgodnie z obowiązującym prawem, ustępujący rząd może wykonywać obowiązki jeszcze przez najwyżej czternaście dni do zaprzysiężenia nowego rządu. Ale po powierzeniu 13 listopada Beacie Szydło misji sformowania nowego kabinetu, prezydent Andrzej Duda już 16 listopada przyjął przysięgę od nowego rząd. Otrzymawszy teki, nowi szefowie resortów przyjęli ministerstwa od poprzedników, a już 18 listopada ogłosili program rządu oraz otrzymali wotum zaufania Sejmu (236 głosów – cały PiS oraz przedstawiciel mniejszości niemieckiej, który tradycyjnie głosuje za rządzącą frakcją).

Rząd audytu i transformacji

Prezes Rady Ministrów Beata Szydło była twarzą kampanii wyborczej PiS, od początku wskazywano ją na przyszłego premiera. Co prawda, po zwycięstwie partia z pewnym opóźnieniem rekomendowała ją na to stanowisko.

Na pierwszy rzut oka, w rządzie jest nie mało nowych osób. Jednak wśród 21 członków rządu w randze ministra aż trzynaście zajmowało różne posady w okresie rządów PiS w latach 2005-2007. Czterech z nich po ośmioletniej „przerwie” powraca na fotele szefów resortów sprawiedliwości, ochrony środowiska, rolnictwa i gospodarki morskiej – można ich nazwać „nowymi-starymi”. Kolejnych pięciu nowych ministrów (obrony, spraw zagranicznych, pracy i polityki społecznej, energetyki, finansów) – to byli zastępcy ministrów w rządzie lidera PiS Jarosława Kaczyńskiego. Należy dodać, że zdaniem niektórych analityków, to właśnie Jarosław Kaczyński kieruje tą drużyną, do niego należało ostateczne słowo przy wyznaczaniu składu nowego rządu, zdaniem komentatorów funkcja premiera będzie jedynie nominalna.

Zdaniem prof. Rafała Chwedoruka z Instytutu Nauk Politycznych Uniwersytetu Warszawskiego, rząd Beaty Szydło – to rząd „audytu i transformacji instytucji państwa”, a jego zasadniczym zadaniem będzie przygotowanie gruntu dla następnej Rady Ministrów, „będzie stworzony, aby zrealizować najważniejsze strategiczne zmiany”. Po objęciu ministerstw nowi szefowie resortów oświadczyli, że najpierw przeprowadzą audytorską ocenę działalności swych poprzedników.

Za niejednoznaczne postaci w nowym rządzie uważa się koordynatora służb specjalnych Mariusza Kamińskiego oraz ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobrę (biorąc pod uwagę ich działalność w rządzie PiS w latach 2005 -2007), a także ministra obrony narodowej Antoniego Macierewicza, który zasłynął, między innymi, z paralelnego śledztwa katastrofy smoleńskiej w 2010 roku. Z kolei nowy szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych Witold Waszczykowski przed objęciem stanowiska ogłosił zamiar nadania „śledztwu smoleńskiemu” statusu międzynarodowego oraz wykorzystania wszystkich dyplomatycznych instrumentów nacisku na Kreml, w celu zakończenia śledztwa i zwrotu wraku samolotu.

„Wschodni wektor” polityki zagranicznej – nie zauważony?

Nadzieje związane z konkretami odnośni strategii nowego rządu odnośnie Ukrainy okazały się płonne. W expose premier w Sejmie 18 listopada nie padły żadne tezy o realizacji „polityki wschodniej” (tak w Polsce przyjęto określać politykę odnośnie państw w postradzieckiej przestrzeni) na najbliższe cztery lata. Budząca nadzieje dla Kijowa w tym kontekście może być wypowiedź Beaty Szydło o „zdecydowanym nawiązaniu do polityki prezydenta Lecha Kaczyńskiego”, który był znany ze swej aktywności na ukraińskim kierunku. Brat ś.p. prezydenta Jarosław Kaczyński był pierwszym polskim politykiem, który w czasie Rewolucji Godności przybył na Majdan Niepodległości, gdzie zapewniał o „wsparciu pragnienia Ukraińców do stowarzyszenia z Unią Europejską.”

Brak zdecydowanej pozycji nowej partii rządzącej w kwestii ukraińskiej wywołał niejednoznaczne komentarze o „ochłodzeniu” na kierunku ukraińskim. Jednak odpowiedź na wiele pytań i domysłów dała wizyta w Warszawie ministra spraw zagranicznych Ukrainy Pawła Klimkina. 6 listopada rozmawiał on z prezydentem Andrzejem Dudą, który na 15 grudnia planuje oficjalną wizytę w Ukrainie wraz z dwoma kluczowymi dla polskiej polityki zagranicznej urzędnikami – Beatą Szydło i Witoldem Waszczykowskim. Zdaniem Pawła Klimkina, podczas tych spotkań polscy rozmówcy przekonywali go, że przyjacielskie i partnerskie podejście do Ukrainy pozostaje dla Warszawy priorytetem. Jednocześnie Beata Szydło skomentowała to spotkanie na swym profilu na Facebooku bardzo lakonicznie, słowami: „Zawsze mamy czas dla naszych przyjaciół.”

Iwan KOZŁOWSKI

Share.