Janusowe oblicze Odessy

0

Charles King, Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów. Przeł. Hanna Pustułą-Lewicka, Wydawnictwo Czarne, Wołowiec 2016. 

 Książki o Europie Wschodniej napisane przez Amerykanów, Niemców czy Francuzów zawsze wyróżniają się oryginalnym ujęciem naszych spraw. Autorzy zazwyczaj przyjmują perspektywę spojrzenia z lotu ptaka, niedostępną dla mieszkańców wschodniej części Europy, uwikłanych w zaszłości historyczne. Właśnie w ten sposób spróbował opisać dzieje czarnomorskiego portu amerykański badacz Charles King w książce „Odessa. Geniusz i śmierć w mieście snów”. Już na poziomie tytułu można wnioskować o światopoglądzie pisarza, na które składają się dualistyczne rozumienie rzeczywistości oraz skłonność do poetyckich metafor. King wyodrębnia dwa okresy rozwoju tego miasta – arkadyjskiej sielanki, trwającej od czasu założenia Odessy do roku 1905, oraz marginalizacji jego znaczenia, która nastąpiła po tej cezurze.

Przyznam się, że nie jestem zwolennikiem dualizmu. Historia bowiem często składa się ze zjawisk przyczynowo-skutkowych, a nie antynomii. King z łatwością dał się uwieść imperialnym mitom. Przede wszystkim wątpliwości budzi jego koncepcja „euroazjatyckiego stepu” – zdominowanej przez hordy barbarzyńców, czyli Kozaków i Tararów, przestrzeni, na której „oświeceni” rosyjscy władcy wreszcie zaprowadzili ład oparty na racjonalizmie. Wydaje się, że tym przypadku autor uległ mylnej analogii ze Stanami Zjednoczonymi i losem Indian. I nieprzypadkowo porównuje Odessę z Waszyngtonem – miastem, też jakby założonym na „ziemi niczyjej”. Aczkolwiek warto podkreślić, że Kozacy posiadali duży stopień organizacji wojskowej, stoczyli wiele zwycięskich bitew i uważani są za protoplastów dzisiejszej Ukrainy. Oczywiście, imperium woli być przedstawiane jako uniwersalny ponadczasowy byt, ale za tym parawanem ukrywa się przemoc i kolonizacja podbitych narodów. Już Czesław Miłosz rozstrzygnął ów moralny dylemat: prawdziwy artysta nie powinien być piewcą potęgi mocarstwa, lecz do jego obowiązków należy udzielenie głosu zapomnianym ofiarom ekspansji imperialnej. Los Żydów w Imperium Rosyjskim bestialsko mordowanych podczas pogromów, nie był spowodowany zjawiskami zewnętrznymi – imigracją do Odessy ludności napływowej czy upadkiem handlu, jak to proponuje King, lecz stanowił logiczne następstwo idei imperialnej, która w chwili zagrożenia instynktownie odwołała się do nacjonalizmu narodu tytularnego. Moim zdaniem, imperializm to po prostu zakamuflowany nacjonalizm, przywdziewający szaty postępowej ideologii. Tak naprawdę amerykański autor spróbował nakreślić utopijna wizję Odessy w XVII i XVIII stuleciach – wielokulturowego miasta, którego gospodarka napędzana była przez przedsiębiorczych emigrantów, zapominając, że koncentrujący się w tym mieście handel zbożem i bydłem opierał się na niewolniczej pracy chłopów pańszczyźnianych. Zatem opresyjność Imperium Rosyjskiego przejawiała się nie tylko na płaszczyźnie narodowościowej, ale także społecznej. Ponadto, King nie wziął pod uwagę różnicy pomiędzy oświeceniem europejskim a Rosją. W tym pierwszym przypadku dokonywała się jednak emancypacja mas, w drugim zaś – hasła oświeceniowe były fasadowym frazesem na użytek tyranii.

King ukazuje też drugie, ciemniejsze oblicze Odessy przejawiający się w tragicznym losie żydowskiej społeczności, unicestwionej przez Zagładę w czasie II wojny światowej. Dlatego uważam, że książka ta będzie niezwykle interesująca pod względem poznawczym przede wszystkim dla ukraińskiego czytelnika, dopiero odkrywającego „białe plamy” swej historii. Wraz z narastaniem kryzysów w Imperium Rosyjskim wzrastała nienawiść do Żydów, która eksplodowała potem w pogromach 1871 i 1905 roku. Odpowiedzialność za nie ponoszą carskie władze poprzez swoją bezczynność, podkreśla autor. W rozdział książki zatytułowanym „Pola Transnistrii” znajdziemy nieznane fakty dotyczące udziału rumuńskich wojsk okupacyjnych w Holokauście. Żydów najpierw mordowano w Odessie jako „kryptokomunistów”, a następnie zapędzono do obozów pracy położonych pod miastem, w których dokonywano również masowych egzekucji. Tego wątku historii nigdy specjalnie nie eksponowano ze względu na przynależność Rumunii do obozu socjalistycznego.

Autor książki zamierzył się także z kulturowym mitem Odessy, który szczególnie się rozwinął w okresie ZSRR. Wymienił w tym kontekście prozę Izzaka Babla, film Siergieja Einsteina „Pancernik Potiomkin” (oparty zresztą na wymyślnych faktach), piosenki Leonida Utiosowa i Marka Bernsa. Jakie będzie miejsce Odessy we współczesnej Ukrainie? Czy ma szansę powrotu do okresu swej świetności? – te niepokojące pytania autor zamieścił na końcu książki.

Evgen Sobol

Share.