Ukraina i Unia Europejska – daleka perspektywa… – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Ukraina i Unia Europejska – daleka perspektywa…

30 marca 2013
Ukraina i Unia Europejska – daleka perspektywa…

W ostatnim dwudziestoleciu Ukraina w żaden sposób nie może wybrać sprecyzowanego kursu polityki zagranicznej, ogłaszając przy tym stanowczo, że nasze miejsce jest w Europie. Czy mamy więc szansę, aby w najbliższej perspektywie wejść do rodziny europejskich państw i co w tym celu musi zrobić Kijów? 

Kurs na eurointegrację ogłaszał już Leonid Kuczma, który miał doprowadzić nasz kraj do członkowstwa w Unii Europejskiej. Jednak zbliżyć się do Unii, tak jak to zrobiła Polska, Ukrainie w tym okresie nie udało się. Wydawało się, że ta sztuka uda się za Wiktora Juszczenki – wówczas Ukraina, jak nigdy wcześniej zbliżyła się do tego, aby dołączyć do europejskiej rodziny. Ale już po kilku miesiącach rządów nowej władzy było wiadomo, że ani Europa nie jest gotowa nas przyjąć, ani ukraińska władza nie wie, co ma w tym kierunku zrobić. Wraz ze zwycięstwem na prezydenckich wyborach w 2010 roku Wiktora Janukowycza, dla którego integracja europejska nie była priorytetem, było jasne, że ponownie, podobnie jak w poprzednich latach, pozostaniemy w zawieszeniu – między Zachodem i Wschodem, pragnąc żyć jak na Zachodzie, nie pozbywają się przy tym wschodniej, radzieckiej mentalności.

Luty 2013 roku stał się tym miesiącem, gdy w mediach ponownie pojawiła się kwestia integracji europejskiej Ukrainy. Przyczyną takiego zainteresowania stał się szczyt Ukraina – Unia Europejska, który odbył się 25 lutego w Brukseli, chociaż w rzeczywistości spotkanie to nie wniosło niczego nowego – było jedynie kolejnym w długiej i pozbawionej rezultatów ukraińskiej drodze do eurointegracji. Głównym sukcesem lutowego szczytu stał się sam fakt jego przeprowadzenia. Biorąc pod uwagę ocenę antydemokratycznych posunięć ukraińskich władz, europejscy politycy już dawno mogliby je zignorować.  

Następne ważne spotkanie, dotyczące podpisania przez Ukrainę Umowy o stowarzyszeniu odbędzie się w maju. Wielu ekspertów zaczyna twierdzić, że właśnie to spotkanie będzie decydującym, ponieważ po nim będzie wiadomo, czy Ukraina w listopadzie zdoła podpisać Umowę o stowarzyszeniu z Unią Europejską. Czy rzeczywiście tak będzie? Czy w maju zostaną podjęte decyzje w sprawie przyszłości Ukrainy?  

Podczas trzech lat rządów Wiktora Janukowycza i jego ekipy Ukraina balansuje między Europą a Rosją. Ukraińscy oligarchowie oraz przedstawiciele władz rozpatrują geopolityczną strategię Ukrainy z dwóch punktów widzenia: taniego rosyjskiego gazu dla swych przedsiębiorstw oraz otwartego europejskiego rynku zbytu dla swych towarów. Jednak te dwa punkty w ukraińskich realiach często nawzajem się wykluczają.  

Rosja może dać Ukrainie tani gaz, ale w zamian za strategiczne obiekty (gazociągi oraz przemysł lotniczy). Rosja nie mogłaby się pogodzić z członkowstwem Ukrainy w Unii Europejskiej, dlatego robi wszystko co możliwe, aby to tego nie doszło. Z drugiej strony, ukraińskie władze bardzo dobrze zdają sobie sprawę z tego, dlaczego nie chcą ich przyjmować na Kremlu, dlatego swą „szybką” eurointegracją nie mogą drażnić Rosji i wykorzystywać tego jako karty przetargowej w rozmowach dotyczących cen gazu. Nieprzypadkowo po szczycie Ukraina – Unia Wiktor Janukowycz od razu pojechał do Moskwy, aby po raz kolejny omówić z Władimirem Putinem kwestię podpisania nowego kontraktu gazowego.

Europa zdaje sobie doskonale sprawę z tego, że przy obecnej ukraińskiej władzy Ukraina nie spełnia unijnych standardów, jednak nie może także przerwać negocjacji, bo to jeszcze bardziej oddaliłoby Ukrainę od europejskiej perspektywy i sprzyjało zbliżeniu z Rosją. Chociaż, możliwe, że bardziej ostre posunięcia ze strony UE wobec ukraińskich władz zmusiłyby je do zmiany swej wewnętrznej polityki. Trudno przewidzieć jakie byłoby zachowanie rządzących po zaostrzeniu polityki ze strony Europy, ponieważ obecna ukraińska władza działa raczej w bliskiej perspektywie i najważniejszą kwestią jest obecnie utrzymanie się jak najdłużej przy sterze rządów.  

Do majowego szczytu ukraińskie władze powinny spełnić kilka zasadniczych wymogów Unii Europejskiej, do których należy przede wszystkim problem politycznych prześladowań na Ukrainie. Ponieważ Bruksela traktuje zarówno Julię Tymoszenko, jak i Jurija Łucenkę jako więźniów politycznych, dlatego, przede wszystkim, żąda ich uwolnienia. Sądząc z ostatnich wypowiedzi Wiktora Janukowycza, zwolnienie Jurija Łucenki jest możliwe, ale nie należy spodziewać się uwolnienia Julii Tymoszenko. Pozostaje ona główną konkurentką Janukowycza, a do wyborów prezydenckich nie tak już daleko. W konflikcie między przedstawicielami obecnej władzy a byłą premier należy brać pod uwagę także czynnik osobisty – uwolnienie Tymoszenko mogłoby być oceniane jako przejaw słabości obecnie rządzących.  

Chociaż z Brukseli płyną oświadczenia, że Kijów ma zaprzestać wybiórczego stosowania prawa, jednak w swych dokumentach nie przytacza konkretnych nazwisk, a to oznacza, że po zwolnieniu jednej osoby, na przykład Jurija Łucenki, może „przymknąć oko” na „niedoróbki” w wypełnianiu przez Kijów wszystkich wymogów. Tak jak robi to w ostatnich trzech latach.  

Kolejnym ważnym wymogiem Unii Europejskiej jest zmiana prawa wyborczego, co Kijów może częściowo wykonać. Ekipa prezydencka może opracować nowe prawo wyborcze, które będzie do przyjęcia dla Unii Europejskiej, ale w praktyce może się okazać, że jednak to prawo znów, podobnie jak poprzednio, będzie przygotowane pod jedną polityczną siłę. Warto przypomnieć, że początkowo Bruksela pozytywnie oceniła nowe ukraińskie prawo wyborcze, które po zdecydowanych protestach ukraińskiej opozycji poddała krytyce. Mało prawdopodobne, aby do maja parlament zdążył przyjąć nowe prawo o wyborach – Rada Najwyższa nie zdążyła się nawet w pełni zorganizować. Ostatnimi czasy w parlamencie odbywa się przede wszystkim blokowanie posiedzeń przez opozycyjne partie, które hamuje proces przyjmowania ustaw, popieranych przez prezydencką większość.  

Trzecim ważnym wymogiem wobec Kijowa ze strony Brukseli jest wniesienie serii zmian w prawodawstwie warunkujących integrację ekonomiczną. W tym przypadku ukraińskie władze mają możliwość wprowadzenia zmian, nawet przy poparciu podczas głosowania opozycji. Ale ponownie pojawia się problem braku czasu, ponieważ, jak już wspomniano, Rada Najwyższa praktycznie nie pracuje, posiedzenia są blokowane i nie ma głosowań nad ustawami. Nie mniejsze przeszkody stawiają sami oligarchowie, ponieważ zmiany mogą „uderzyć ich po kieszeni”. Na Ukrainie nadal brak przejrzystości w przetargach, przyznawaniu ulg niektórym prywatnym przedsiębiorstwom, w pewnych gałęziach gospodarki występują monopolistyczne praktyki itp.. W ten sposób, powolna zmiana lub raczej stabilna stagnacja prawodawstwa ekonomicznego na Ukrainie będzie utrzymywać się dopóty, dopóki oligarchowie będą mieli wpływ na prawodawczą i wykonawczą władzę w państwie.  

Z powyższych faktów wynika, że teoretycznie Ukraina ma niewielkie szanse na to, aby dostać od Unii Europejskiej zielone światło na podpisanie w listopadzie tego roku Umowy o stowarzyszeniu. Europa nadal będzie tego oczekiwać, a Ukraina – pragnąć. Podstawową przeszkodą Ukrainy w jej integracyjnych pragnieniach jest niezrozumienie przez władze tego, jakich zmian oczekuje od nas Europa. Zwalczyć korupcję, przeprowadzić zakrojone na szeroka skalę reformy w dziedzinie przestrzegania praw człowieka i wolności obywatelskich oraz demokratycznych standardów, zmienić system władzy sędziowskiej – oto czego oczekuje od Ukrainy Europa. Jednak, wydaje się, że oczekiwania pozostaną oczekiwaniami, przynajmniej do 2015 roku. Najprawdopodobniej, dopiero w 2015 roku Bruksela ponownie będzie mogła powrócić do omówienia kwestii podpisania Umowy o stowarzyszeniu z Ukrainą, jeśli do podpisania takiego dokumentu nie dojdzie w listopadzie tego roku. 

Zdjęcie – donbass.ua

Olha POPOVYCH