25 szczególnie ważnych lat

0

25 lat po ogłoszeniu niepodległości Ukraina przechodzi przełomowy moment. Bezsprzecznie, także poprzednie okrągłe rocznice odbywały się pod znakiem „szczególnego znaczenia”. Wydawało się, że każdy następny jubileusz odróżnia się od poprzednich głębszym znaczeniem i sytuacją zewnętrzną.      

Ogłoszenie 24 sierpnia 1991 roku ukraińskiej niepodległości było możliwe dzięki serii czynników. Z jednej strony, osłabienia centralnej radzieckiej władzy, z drugiej – aktywizacji ruchu obywatelskiego. Kropkę nad „i” postawił pucz Janajewa. Początkowo władze, wówczas jeszcze radzieckiej Ukrainy, wyczekiwały, aby w odpowiednim momencie, gdy stanie się oczywistym, że przewrót nie udał się, skorzystać z sytuacji i podnieść kwestię referendum w sprawie niepodległości.

Wówczas zdawało się, że po wyjściu spod centralnej władzy  Ukraińcy będą mogli bez problemów zrealizować swe marzenia o niepodległości, o życiu we własnym państwie, tym bardziej, że ówczesne prognozy, przedstawione przez Deutsche Bank były bardzo pozytywne – Ukrainę oczekiwał nie tylko rozwój, ale gospodarczy skok.

Gospodarka decyduje o wszystkim?

Optymizm z końca lata 1991 roku przetrwał do 1 grudnia, gdy podczas referendum większość Ukraińców wypowiedziała się za niepodległością (90,32%). Nawet na Krymie, gdzie poparcie było najniższe, 54 % mieszkańców półwyspu opowiedziało się za własnym państwem.

Problemy, które pojawiły się po referendum nie straciły na aktualności także w następnych latach i wpłynęły na tragiczny rezultat w 2014 roku. Mają one jednocześnie charakter subiektywny, jak i obiektywny.

Wbrew wspaniałym, optymistycznym prognozom z 1991 roku, szybko okazało się, że Ukraina nie jest w stanie stworzyć nowego, przynoszącego sukces modelu gospodarczego. Zdaniem ukraińskiego eksperta Oleksandra Paschawera, zabrakło, przede wszystkim, odpowiednich elit. W rezultacie uformował się system, który łączył elementy gospodarki komunistycznej z rynkową.

Najpierw pojawili się tak zwani czerwoni dyrektorzy, którzy kontrolowali ogromne państwowe przedsiębiorstwa, stając się de facto ich właścicielami. Państwo traciło kontrolę nad swym majątkiem, nie mając praktycznie żadnego wpływu na budżet. Jednak w pierwszej kolejności przeszkodziło to w zbudowaniu systemu przejrzystych relacji gospodarczych.

Tak zwana voucherowa prywatyzacja poniosła porażkę (należy oddać sprawiedliwości – na tle całego postkomunistycznego obszaru Europy Ukraina nie była w tym przypadku wyjątkiem).

Kolejnym etapem tworzenia nowego, także politycznego systemu, który w znacznej mierze do tej pory wyznacza kierunek rozwoju sytuacji w Ukrainie, stało się pojawienie oligarchicznych klanów. Najważniejsze z nich to: kijowski, dniepropietrowski i doniecki. Podczas wyborów parlamentarnych w 1998 roku regionalne grupy biznesowe postanowiły wejść do ogólnokrajowej polityki, co dawało możliwość realizacji ich projektów biznesowych, a przede wszystkim dawało możliwość ochrony własnych interesów.

Druga kadencja Leonida Kuczmy stała się faktycznie etapem konserwowania systemu oligarchicznego. Prezydent Kuczma stworzył model, który zezwolił mu na realizację własnych  celów, w oparciu o oligarchiczne klany.

W 2004 roku operacja „następca” (Kuczmę miał zastąpić Wiktor Janukowycz) nie udała się. Odbyła się „Pomarańczowa Rewolucja”, którą określano także mianem rewolucji milionerów przeciwko miliarderom. Jednak społeczeństwo szybko rozczarowało się grami „pomarańczowych polityków”, którzy, nie zwlekając, poszli na kompromis z oligarchami i podzielili strefy wpływów.

Następnie był 2010  rok i zwycięstwo Wiktora Janukowycza w wyborach prezydenckich. Nowy prezydent od razu wziął się za przejęcie pełni władzy poprzez kontrolę parlamentu i Sądu Konstytucyjnego, dzięki czemu można było znieść zmiany w Konstytucji z 2004 roku i Ukraina powróciła do prezydencko – parlamentarnego systemu władzy. Odstąpienie od integracji z Unią Europejską wywołało protesty Euromajdanu, który szybko przetworzył się w Rewolucję Godności.

Pobicie uczestników protestu 18-20 lutego 2014 roku stało się jedynie preludium do dalszych wydarzeń 2014 roku, które, z resztą, trwają po dziś dzień.

Najważniejsze, że Ukraina zachowała niezależność

Takie stwierdzenia można było często usłyszeć w Ukrainie także przed 2014 rokiem. Bezsprzecznie, Ukraina zawsze znajdowała się w niesprzyjającej sytuacji geopolitycznej, powiązanej z rosyjskim sąsiedztwem. Rosyjska demokracja szybko kończyła się tam, gdzie szło o interesy w tak zwanej „bliskiej zagranicy”.

W pierwszej połowie lat 90-tych Ukrainie udało się zneutralizować separatystyczne nastroje i ustabilizować sytuację na Wschodzie i na Krymie. Szczególnie niebezpiecznym był rozwój wydarzeń na Półwyspie Krymskim, gdzie faktycznie odbyła się próba generalna wydarzeń z 2014 roku. Referendum, prezydent Jurij Mieszkow i ruch domagający się szerokiej autonomii oraz niezależności w ramach Wspólnoty Niepodległych Państw, a następnie przyłączenie do Rosji. Wówczas jednak tego scenariusza nie udało się zrealizować. Po pierwsze, Rosja była nazbyt słaba, a po drugie, Kijów zareagował bardziej zdecydowanie, ponieważ miał środki i przerzucił na półwysep ponad 20 tysięcy żołnierzy wojsk wewnętrznych. „Wojna” miała jednak wówczas bardziej retoryczny charakter. Kijów, na przykład, był w tym momencie w stanie przypomnieć, że posiada broń jądrową.

W rzeczywistości sytuację udało się formalnie ustabilizować jedynie na kilkanaście lat. „Formalnie” – ponieważ, jak okazało się, Rosja nie porzuciła swych planów odnośnie statusu Krymu. Od momentu przyjścia do władzy Władimira Putina rosyjskie służby specjalne i kremlowska propaganda zaczęły na półwyspie bardzo aktywne działania. Sygnałem niebezpieczeństwa była rosyjsko – gruzińska wojna 2008 roku. Część ukraińskich analityków już wówczas ostrzegała, że następnym celem Kremla będzie Krym.

Oprócz agentów wpływu, szkolono także służby specjalne, które aktywizowały się wiosną 2014 roku na Krymie, w Donbasie i innych regionach. Scenariusz był gotowy, pozostało poczekać na odpowiedni moment i podjąć decyzję, co też stało się po zwycięstwie Majdanu i ucieczce Janukowycza. Wyszkoleni w Rosji bojówkarze najpierw pojawili się w Symferopolu, gdzie pod koniec lutego 2014 roku zajęli budynki rządu i Rady Najwyższej Krymu. Później wypełzły „zielone ludziki”, które pomogły przeprowadzić na Krymie „referendum”. Następnie, w połowie kwietnia 2014 roku,  bojówkarze, na czele których stanął Striełkow,  przybyli do Słowiańska. Nadal pamiętam, jak wygadał się przed nami jeden z dowódców bojowników ze Słowiańska. Na nasze pytanie – „Kim jesteście”, odpowiedział – „Jesteśmy ochotniczą armią Krymu… przepraszam, Donbasu”.

Tak rozpoczęła się wojna na Donbasie, która trwa po dziś dzień. Żaden z 13 punktów mińskich uzgodnień nie został w pełnym wymiarze wypełniony, włącznie z punktem pierwszym, który dotyczy zawieszenia broni. Wojna pozycyjna na Wschodzie trwa, zabierając każdego dnia życie ludzi.

25 lat po ogłoszeniu niepodległości Ukraina znalazła się w skrajnie trudnej sytuacji. Walka toczy się na kilku frontach, nie tylko na Wschodzie. Otwartym pozostaje pytanie reform i transformacji. Siły starego systemu nadzwyczaj trudno poddają się zmianom. Z drugiej strony, należy obiektywnie zaznaczyć, że Ukraina zmienia się, kwestia dotyczy jedynie szybkości z jaką te zmiany zachodzą.

Pewne zewnętrzne i wewnętrzne siły grają na rzecz destabilizacji sytuacji w Ukrainie. 20 lipca w Kijowie zabito znanego dziennikarza białoruskiego pochodzenia Pawła Szeremeta, który pracował, między innymi, w „Ukraińskiej Prawdzie”. Prawie szesnaście lat temu, w 2000 roku, zamordowano dziennikarza Georgija Gongadze, następnie był skandal z kasetami Melnyczenki i poważny kryzys polityczny.

Piotr ANDRUSIECZKO, Kijów

 

Share.