Sejm uznał Tragedię Wołyńską za ludobójstwo

0

Uchwałę poparły zarówno rządząca partia, jak i opozycja. W Ukrainie panuje rozczarowanie decyzją Polaków, oskarża się „polskich nacjonalistów” i nawołuje do odnowy dialogu na gruncie wartości chrześcijańskich.

22 lipca Sejm przyjął uchwałę, w której uznał Tragedię Wołyńską za ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów. 11 lipca będzie w Polsce obchodzony jako Narodowy Dzień Pamięci Ofiar Ludobójstwa, dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II RP (międzywojennej Polski – red.). Za przyjęciem uchwały zagłosowało 432 posłów, 10 wstrzymało się, nikt nie był przeciw.

Jak PiS zrezygnował z Dnia Pamięci 17 września na rzecz 11 lipca

Projekt uchwały Sejmu, która określała wydarzenie w latach 1943 – 1945 na Wołyniu i Wschodniej Galicji jako ludobójstwo polskiego narodu pojawił się już wiosną. Jego autorem był Michał Dworczyk, przewodniczący  Komisji Łączności z Polakami za Granicą. Poseł wielokrotnie oświadczał, że celem uchwały jest uszanowanie ofiar i skłonienie Ukraińców do krytycznego spojrzenia na swą historię.

Na początku lipca, podczas  plenarnego posiedzenia Sejmu, zainicjowanego przez klub Kukiz’15, rozpatrywano możliwość przyjęcia dwóch dokumentów: uchwały, która uznawałby wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo oraz ustawy, która ustanawiałby 17 września Dniem Pamięci Męczeństwa Kresowian. Chociaż „kukizowcy” od początku nalegali na 11 lipca, czyli termin związanym z historią polsko – ukraińskiego konfliktu, rządząca partia Prawo i Sprawiedliwości stawiała na wariant 17 września – rocznicy napaści ZSRR na Polskę, która uruchomiła łańcuch tragedii, które kosztowały życie dziesiątek tysięcy Polaków na tak zwanych Kresach Wschodnich. Taki projekt wsparł prezes PiS Jarosław Kaczyński. Jednak, w ciągu dwóch tygodni stanowisko PiS zmieniło się i już 19 lipca sejmowe komisje zaczęły rozpatrywać jedynie takie projekty uchwały, w których wspominano zarówno o ludobójstwie dokonanym przez UPA oraz inne formacje ukraińskich nacjonalistów oraz o dniu pamięci ofiar tego ludobójstwa właśnie 11 lipca.

Warto zauważyć, że projekt PiS wsparła większość posłów opozycyjnej Platformy Obywatelskiej. Chociaż na początku lipca poseł Platformy Marcin Święcicki przedstawił w Sejmie inny projekt uchwały, który upamiętniałby ofiary z polskiej, a także ukraińskiej strony, a jej tekst był zredagowany w taki sposób, że mogłaby go wspólnie przyjąć także Rada Najwyższa. Jednak, według nieoficjalnej informacji,  krótko przed ostatecznym głosowaniem, przewodniczący Platformy Grzegorz Schetyna wezwał członków klubu, aby wsparli projekt Dworczyka. Powód – zdaniem Schetyny, pogłębienie dyskusji wzmocniłyby jedynie nacjonalistów w Sejmie, a Platforma, gdyby całkowicie zignorowała projekt PiS, utraciłaby część swego konserwatywnego elektoratu.

Uchwała, którą w rezultacie przegłosował Sejm, przypomina uchwałę polskiego Senatu z 7 lipca. Co prawda, w sejmowym dokumencie zawężono ramy chronologiczne – już nie na lata 1939 – 1945, a 1943 – 45, więcej uwagi poświęcono Ukraińcom, którzy pomagali Polakom i wyrażono wsparcie Ukrainie, która zmaga się obecnie z rosyjską agresją.

Nie tylko ludobójstwo – co przegłosowali polscy parlamentarzyści

Polski Sejm uznał w ten sposób, że ukraińscy nacjonaliści w latach 1943 – 1945 dokonali ludobójstwa na obywatelach II Rzeczypospolitej, wśród których przeważali Polacy, ale byli także Czesi, Ormianie i Żydzi. Do ukraińskich nacjonalistów polscy parlamentarzyści zaliczyli OUN, UPA, dywizję SS Galizien oraz inne kolaboranckie formacje. Sejm podkreślił, że ofiary zbrodni ukraińskich nacjonalistów nie były do tej pory należycie upamiętnione. Polscy politycy wyrazili wdzięczność oddziałom AK, Batalionów Chłopskich i Samoobrony Kresowej, które broniły polskiej ludności cywilnej. Wspomniano przy tym w uchwale o akcjach odwetowych na ukraińskiej ludności cywilnej, dokonanej później przez Polaków. Są także wyrazy wdzięczności dla Ukraińców, którzy ratowali Polaków, a Sejm zwrócił się z prośbą do prezydenta Polski o uhonorowanie tych osób państwowymi odznaczeniami. W tekście podkreślono, że posłowie nie przenoszą odpowiedzialności za zbrodnie dokonane podczas wojny na cały ukraiński naród. Uchwałę kończą wyrazy solidarności z Ukrainą, która zmaga się z rosyjską  agresją oraz zapewnieniem, że wyłącznie prawda o historii jest jedyną drogą do pojednania i wzajemnego wybaczenia między polskim i ukraińskim narodem.

Należy zaznaczyć, że podczas dyskusji w Sejmie, wśród krytycznych głosów przeważały te, które określały projekt uchwały za zbyt miękki, niż te, które chciały złagodzenia tonu dokumentu i podtrzymywania zasady „wybaczamy i prosimy o wybaczenie”. W rezultacie, podczas głosowania za przyjęciem uchwały, wstrzymało się jedynie 3 posłów Platformy i 7 Nowoczesnej.

Reakcja ukraińskiej strony

Już dwie godziny po głosowaniu w Sejmie, na oficjalnej stronie w sieci Facebook uchwałę skomentował prezydent Ukrainy Petro Poroszenko:

„Jest mi przykro z powodu decyzji polskiego Sejmu. Wiem, że wielu zechce wykorzystać ją do politycznych spekulacji. Powinniśmy jednak powrócić do głoszonego przez Jana Pawła II przykazania – wybaczamy i prosimy o wybaczenie. Jedynie wspólnymi krokami możemy doprowadzić do chrześcijańskiej zgody i pojednania. Tylko razem możemy wyjaśnić wszystkie fakty tragicznych kart wspólnej historii. I wierzę, że będziemy nadal podążać w tym kierunku”

Stosunkowo obszerny tekst poświęcił uchwale wołyńskiej ambasador Ukrainy w RP Andrij Deszczyca:

„… Z przykrością stwierdzam, że część polskich polityków, przyjmując uchwałę o upamiętnieniu ofiar Wołynia, nie wzięła pod uwagę wielokrotnych apeli i propozycji ukraińskiej strony, dotyczących podjęcia wspólnej oceny naszej wspólnej tragicznej historii. Szkoda, że oddano przewagę jednostronnej politycznej ocenie wydarzeń, a nie fachowym międzynarodowym, czy chociażby ukraińsko – polskim badaniom ekspertów oraz prawnym wnioskom wynikającym z tego, co się  stało. Decyzja polskiego parlamentu spotka się oczywiście z odpowiedzią ukraińskich polityków i parlamentarzystów, którzy, zgodnie ze swymi przekonaniami, słusznie będą udowadniać, że było także dokonywane ludobójstwo ze strony Polaków na Ukraińcach. Dlatego, z pewnością czeka nas okres wzajemnych oskarżeń i oświadczeń. I daj nam Panie Boże mądrości, aby pozostało to jedynie na płaszczyźnie debaty politycznej (…)”.

Specjalne oświadczenie opublikowała Komitet Rady Najwyższej do Spraw Zagranicznych:

„(…) wychodząc z założenia, że podjęcie przez Senat i Sejm Rzeczypospolitej Polskiej antyukraińskich uchwał przekreśla cały dotychczasowy polityczny i dyplomatyczny dorobek i wysiłki dwóch państw oraz narodów, skierowane na wzajemne przebaczenie i pojednanie oraz uszanowanie pamięci niewinnie zabitych Ukraińców i Polaków, wyraża żal, że Sejm RP zignorował propozycję Rady Najwyższej Ukrainy wspólnego uszanowania ofiar wydarzeń na Wołyniu, poprzez podjęcie wspólnej uchwały, której projekt był wcześniej przekazany polskim parlamentarzystom i pozostał bez jakiejkolwiek reakcji; oskarża jednostronne decyzje Senatu i Sejmu RP, dążące do rewizji pozytywnych rezultatów współpracy, które osiągnięto w trakcie konstruktywnego ukraińsko – polskiego dialogu, podejmowanego w ostatnich dziesięcioleciach; uznaje, że podejście autorów projektów uchwał Sejmu i Senatu RP w ocenie wydarzeń Tragedii Wołyńskiej zakłóca równowagę polityczną i jest nieadekwatne z prawnego punktu; uznaje przyjęcie przez Senat i Sejm RP uchwał jako prowokacyjną akcję sił nacjonalistycznych w Polsce, która świadomie dąży do zerwania przyjacielskich ukraińsko – polskich relacji (…).

Warto dodać, że wieczorem 22 lipca współprzewodniczący Polsko – Ukraińskiej Grupy Parlamentarnej Borys Tarasiuk zrezygnował z pełnionej funkcji.

– Nasi polscy sąsiedzi całkowicie poszli na rękę Kremlowi – oświadczył w telewizyjnym kanale „Espreso” dyrektor Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz. Natomiast już na swej stronie w Facebook Wiatrowycz dodał, że decyzja polskiego Sejmu nie jest wyrazem tęsknoty za  ludźmi, którzy zginęli, a za utraconymi terytoriami na Wschodzie.

Dosyć ostro wypowiedział się polityczny komentator Petro Oleszczuk:

„(…) Podczas głosowania w Sejmie u żadnego posła na sali nie pojawiła się myśl, że to głosowanie może mieć jakieś negatywne skutki dla nas samych. Nie wyobrażają sobie, że Ukraina może jakoś na to odpowiedzieć. Zademonstrowali po prostu całą głębię pogardy do ukraińskich władz, a tym samym ukraińskiego państwa, z którą nawet nie warto omawiać kwestii, które jego samego dotyczą. Problem  nie polega bowiem na tym – uznać ludobójstwo, czy nie uznać. Problem w tym, że w Polsce ocenia się historyczne wydarzenia na terytorium Ukrainy, całkowicie ignorując poglądy samej Ukrainy (…)”.

A oto co napisał pracownik Instytutu Gorszenina oraz redaktor Lb.ua Oleh Bazar

„(…) Faktycznie ta uchwała Sejmu to próba podyktowania nam, jak mamy żyć i kogo szanować. Do tej pory kruchy i bardzo złożony proces pojednania Ukraińców i Polaków utrzymywał się jakoś na tym, że dzięki postawie moralnych autorytetów dwa narody starały się występować z pozycji grzesznika, który kaja się, a nie sędziego. Starały się mówić o swych własnych grzechach, a nie przewinach sąsiada. Ukraińcy nie wskazywali, przy tym, Polakom, jakich bohaterów mają czcić, a, odpowiednio,  Polacy nie wskazywali nam. Oczywiście, łatwo nie było, problemów nigdy brakowało, ale dzięki polskiej stronie wróciliśmy do punktu wyjścia. (…) W zaistniałej sytuacji wielką głupotą stałaby się lustrzana odpowiedź ze strony Ukrainy. Nie warto. Nie ma gotowych recept – trzeba usiąść i pomyśleć, co robić.”

Do wyważonej reakcji i analizy tego, co się obecnie dzieje w polskiej polityce nawoływała Olena Betlij z Instytutu Polityki Światowej i Kijowsko – Mohylańskiej Akademii:

„(…) nie można pominąć faktu, że reakcja polskiej strony na pojawienie się w Kijowie prospektu Bandery oraz uchwała polskiego Senatu sprowokowały w Ukrainie liczne dyskusje odnośnie Rzezi Wołyńskiej, Stepana Bandery, działalności OUN i UPA oraz historii ukraińsko – polskich relacji. Przy czym, o ile dyskusje o ideologii OUN oraz różnych stronach działalności UPA częściej stają się przedmiotem ukraińsko – ukraińskich dyskusji, to w polemice odnośnie ukraińsko – polskich kwestii tym razem powróciła także ostra dyskusja, co do polityki odnośnie sytuacji Ukraińców w międzywojennej Polsce, pacyfikacji, a także akcji „Wisła”. Czy polskie społeczeństwo, szczególnie jego najbardziej radykalne skrzydło, jest gotowe na odnowienie tych dyskusji i czy życzy sobie wyciągania  kolejnych tematów z polsko – ukraińskiej skrzynki Pandory? Osiągając więc swoisty przełom w polemice dotyczącej  trudnych kwestii we wzajemnych stosunkach, które krwawiły, ale nie goiły się i uważając, że w długoterminowej perspektywie będą sprzyjać wzajemnemu pojednaniu i porozumieniu, muszę powiedzieć o przedwczesności takich „przełomów”(…)”.

Przypomnijmy, Tragedia Wołyńska to masowe zabójstwa Polaków, dokonane w latach 1943 – 1944, między innymi, przez Ukraińską Powstańczą Armię na terytorium byłego województwa wołyńskiego RP. Do Tragedii Wołyńskiej zalicza się takież zabójstwa na tle etnicznym na obszarze województw lwowskiego, tarnopolskiego i stanisławowskiego międzywojennej Polski. Większość polskich historyków określa te wydarzenia mianem ludobójstwa na Polakach, podczas gdy ukraińscy mówią o wzajemnym konflikcie lub wojnie. Według wyliczeń polskich badaczy, podczas tej tragedii zginęło prawie 100 tysięcy Polaków, a prawie 15 tysięcy Ukraińców zginęło w tak zwanych „akcjach odwetowych” Armii Krajowej. W 2009 roku polski Sejm  uznał mordy na Wołyniu za tragedię, która miała „znamiona czystki etnicznej” i „oznaki ludobójstwa”. W uchwale przyjętej 12 lipca 2013 roku, polski Sejm użył określenia „czystka etniczna o znamionach ludobójstwa”. 22 lipca 2016 roku Sejm oficjalnie uznał wydarzenia na Wołyniu za ludobójstwo dokonane przez ukraińskich nacjonalistów.

Olena BABAKOVA

Share.