Dezinformacja o ukraińskich uchodźcach w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 6 – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Dezinformacja o ukraińskich uchodźcach w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 6

15 lipca 2025
Dezinformacja o ukraińskich uchodźcach w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 6
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

Ukraina odmawia przyjmowania ciał poległych żołnierzy, wykorzystuje ludność cywilną przyfrontowych miast jako „żywe tarcze” lub inscenizuje rosyjskie zbrodnie wojenne – to tylko kilka przykładów dezinformacji, która szerzyły się w Polsce, Czechach i Słowacji w ciągu ostatniego tygodnia. W naszym kolejnym przeglądzie zebraliśmy te i kilka innych fejkowych informacji i wyjaśniliśmy, co jest z nimi nie tak.


Polska

W polskojęzycznych sieciach krąży fejk o odmowie przyjmowania przez Ukrainę ciał poległych żołnierzy 

W polskojęzycznym segmencie sieci społecznościowych jest rozpowszechniana nieprawdziwa informacja, że Ukraina odmawia przyjęcia ciał poległych żołnierzy z Rosji, aby nie wypłacić odszkodowań ich rodzinom.

Jak ustaliła polska organizacja zajmująca się weryfikacją faktów Demagog, pierwotnym źródłem tych stwierdzeń jest publikacja szefa rosyjskiej delegacji na rozmowach w Stambule Władimira Miedinskiego. Stwierdził w niej, że Ukraina rzekomo odroczyła procedurę wymiany ciał na czas nieokreślony. Tezę tę zaczęły powtarzać rosyjskie kanały na Telegramie, a później polskojęzyczne strony w sieciach społecznościowych.

Na wideo, które stało się popularne na polskojęzycznym Facebooku, anonimowa kobieta twierdzi, że Ukraina odmówiła przyjęcia ciał zmarłych, ponieważ „nie ma środków na odszkodowania dla rodzin”. W komentarzach pojawiają się stwierdzenia o „kijowskiej propagandzie” i „skorumpowanych mediach”.

Zrzut ekranu.

Koordynacyjny sztab ds. wojskowych-jeńców sprostował tę informację , podkreślając, że trwają przygotowania do wymiany ciał, a jednostronne oświadczenia Rosji to kolejna manipulacja.

Kolejny fejk to rzekomo zrzut ekranu z nagłówkiem artykułu z Wall Street Journal, w którym napisano o odmowie przez Ukrainę wypłaty odszkodowań rodzinom zmarłych. Zgodnie z dochodzeniem StopFake  w czasopiśmie nie ma takiej publikacji. Autorzy wymienieni na zrzucie ekranu rzeczywiście pracują dla WSJ, ale ich artykuł z tego dnia dotyczył zupełnie innego tematu. Montaż miał na celu stworzenie wrażenia autentyczności.

Weryfikatorzy faktów wskazują, że takie przekazy są częścią kampanii dezinformacyjnej, której celem jest zdyskredytowanie ukraińskich władz, wywołanie reakcji emocjonalnej i podważenie zaufania partnerów międzynarodowych. Jednym z mechanizmów jest stylizowanie fake newsów na treści zachodnich mediów, co jest charakterystyczną cechą kampanii Doppelgänger.

Więcej o tym  – pod linkiem.

Mit o uprzywilejowaniu Ukraińców w systemie transplantacyjnym w Polsce co mówią lekarze

W Polsce często spotykamy się z przekonaniem, że Ukraińcy mają pierwszeństwo w dostępie do przeszczepów narządów. Problem ten jest szczególnie drażliwy ze względu na niedobór dawców, kiedy wielu pacjentów czeka na przeszczep, niekiedy bezskutecznie. Jednak oficjalne statystyki obalają te twierdzenia.

Według danych Gazety Wyborczej cudzoziemcy stanowią około 7% dawców narządów w Polsce, z czego większość to Ukraińcy. Są to głównie mężczyźni, którzy pracują w trudnych warunkach i często padają ofiarą wypadków. „Ukraińcy dają nam więcej niż biorą” – mówi Maciej Kosieradzki, ordynator oddziału transplantologii w Warszawie. 

Mateusz Rakowski z kliniki we Wrocławiu również potwierdza – z 200 przeszczepionych w klinice serc, tylko dwa trafiły do ukraińskich biorców. Z powodu wojny Ukraińcy mają ograniczony dostęp do leków w kraju i przyjeżdżają do Polski z powikłaniami. Jeśli nagle umrą, ich narządy są wykorzystywane tak samo jak polskie.

Podczas tegorocznej majówki transplantologia we Wrocławiu potwierdziła: 3,9% Ukraińców w Polsce to dawcy, a wśród biorców z Ukrainy – zaledwie 1,2%.

Ponadto ukraińscy migranci znacząco pomagają w placówkach medycznych – opiekują się pacjentami, personelem pomocniczym, a także pracują jako wysoko wykwalifikowani specjaliści. Przykładowo – kardiochirurg Ihor Humenny z Zabrza specjalizuje się w transplantacjach płuc.

Tym samym stwierdzenia o priorytetowym dostępie Ukraińców do transplantacji są bezpodstawne i nie znajdują potwierdzenia w statystykach medycznych.

Więcej na ten temat – w materiale.

Konto „Polak na Donbasie” jest narzędziem rosyjskiej propagandy w sieciach społecznościowych

Na TikToku i Telegramie rozpowszechniane są informacje z konta „Polak na Donbasie”. Należy on do mężczyzny, który określa siebie jako rosyjskiego żołnierza na Donbasie. Na nagraniu widać go w czapce z symbolem „V”, kojarzonym z rosyjską agresją. Ciekawostką jest, że mężczyzna mówi po polsku bez akcentu. 

W swoich filmikach „Polak na Donbasie” rozpowszechnia typowe rosyjskie tezy propagandowe, jakoby Ukraina rozpoczęła wojnę, a Polska popiera kłamstwa na temat Rosji. Oskarża również ukraiński wywiad o akcje dywersyjne w Polsce, twierdząc, że podpalenia i rabunki są organizowane przez Ukraińców, a nie rosyjskie służby specjalne.

Oficjalne źródła dementują te doniesienia. Między innymi Prokuratura Krajowa potwierdza, że niedawne głośne podpalenia w Warszawie zostały zorganizowane przez Rosję. Rosja prowadzi wojnę hybrydową nie tylko w Ukrainie, ale także przeciwko krajom europejskim, próbując siać niezgodę między narodami polskim i ukraińskim. Warto zauważyć, że w 2024 roku Rosja zakazała swoim żołnierzom korzystania z telefonów na froncie, aby nie ujawniać lokalizacji wojsk. To daje podstawy do wątpliwości, czy filmy na TikToku zostały rzeczywiście nakręcone przez „zwykłego żołnierza”.

Jak podkreśla organizacja sprawdzająca prawdziwość informacji Demagog, treści, które mężczyzna rozpowszechnia na platformach TikTok i Telegram, mogą mieć na celu wywołanie chaosu informacyjnego. Działania propagandowe, obwiniające Ukrainę za wojnę, to jedna z technik rosyjskiej dezinformacji, która wciąż jest obecna w polskich mediach. Konto jest prawdopodobnie częścią kampanii propagandowej Kremla, mającej na celu dezinformację i podważenie zaufania do Ukrainy i Polski.

Słowacja

To nie Lwów i nie przysięga Banderze: jak prorosyjska dezinformacja wykorzystała wideo z udziałem ukraińskich nastolatków

W lipcu w słowackim segmencie Facebooka zaczęło rozpowszechniać się wideo, w którym ukraińscy nastolatkowie w mundurach uroczyście składają przysięgę. We wpisie twierdzono, że wydarzenie miało jakoby miejsce we Lwowie, a dzieci „składały przysięgę Banderze”. Autor wpisu, František Bubák, znany z szerzenia prorosyjskich narracji, dodał do filmu komentarz: „Na Ukrainie nie ma żadnego nazizmu – to wszystko bajki i kłamstwa rosyjskiej propagandy. Lwów, przysięga Banderze”.

Foto: zrzut z ekranu z wideo na TikTok

Film obejrzało ponad 20 000 użytkowników. Zebrał dziesiątki komentarzy, z których część zawierała wrogie wobec Ukraińców wypowiedzi. Autor przedstawia nagranie jako „dowód” na istnienie w Ukrainie nazizmu. To typowy przykład dezinformacji, podkreśla słowacka organizacja Hoaxy a podvody. W rolce rzeczywiście są nastolatkowie z Ukrainy, ale podpis jest całkowicie fikcyjny. Film nie ma żadnego związku ze Lwowem, Stepanem Banderą, ani żadnymi symbolami nazistowskimi.

W rzeczywistości kadry sfilmowano 16 maja na wyspie Chortycia w Zaporożu – podczas uroczystej ceremonii pasowania nowych członków młodzieżowego patriotycznego ruchu „Bajda”. Ruch założono w 2023 roku z inicjatywy policji w obwodzie zaporoskim, przy wsparciu miejscowej administracji. Jego celem jest patriotyczne i obywatelskie wychowanie młodzieży, a także jej rozwój fizyczny. Członkowie ruchu biorą udział  w społecznych inicjatywach, wyrabiają dyscyplinę i zdolności przywódcze. Obecnie w Zaporożu działa dziesięć ośrodków, do których dołączyło ponad 300 nastolatków w wieku 12-17 lat, w tym ci, którzy wraz z rodzinami opuścili tymczasowo okupowane terytoria. Podczas inicjacji uczestnicy otrzymują szewrony i składają przysięgę wierności zasadom ruchu. 

„Bajdą” nazywał lud Dymitra Wyszniewieckiego, ukraińskiego kozackiego atamana, uważanego za założyciela Siczy Zaporoskiej. Ceremonia inicjacji nastolatków odbywa się na wyspie Chortycia, która odegrała kluczową rolę w historii ukraińskich kozaków. Oznacza to, że ruch nie jest organizacją bojową i nie ma związku z nurtami ideologicznymi ani ekstremistycznymi.

Fejk polega na celowym zniekształceniu kontekstu: prawdziwe nagrania są przedstawiane jako dowód fikcyjnego „nazizmu”, aby siać uprzedzenia i nienawiść do Ukraińców.

Stare nagranie z kręcenia filmu dokumentalnego w obwodzie kijowskim przedstawiane jako „sfalsyfikowana scena z wojny”

W tym tygodniu w mediach społecznościowych udostępniono film z prowokacyjnym podpisem: „Tak właśnie robi się prawdziwą ukraińską propagandę dla mieszkańców Unii Europejskiej”. Na 15-sekundowym klipie widać dym, zniszczony dom, uszkodzone samochody i ekipę filmową – autor sugeruje, że jest to rzekomo „inscenizacja” okrucieństw popełnionych przez armię rosyjską na ludności cywilnej.

Rolka pojawiła się  na TikToku  na kanale publikującym prowokacyjne treści w języku czeskim i słowackim. Film szybko zyskał ponad 95 000 wyświetleń. Później został podchwycony przez inne profile, w tym stronę dezinformacyjną Poprad Informuje.

W rzeczywistości są to ujęcia z planu ukraińskiego filmu dokumentalnego „Obwód bohaterów”, który został nakręcony w obwodzie kijowskim w 2022 roku. Film rekonstruuje prawdziwe wydarzenia w Buczy, Irpieniu, Hostomelu i innych miastach. Wideo  8 sierpnia 2022 roku opublikował asystent castingu Jarosław Zarudny. Film zgromadził ponad milion wyświetleń.

Foto: zrzut z ekranu z wideo na TikTok

„Obwód bohaterów” to wielkoformatowa dokumentalna rekonstrukcja, opowiadająca historie ludzi, którzy przeżyli okupację obwodu kijowskiego.

O rozpoczęciu zdjęć Państwowa Agencja Ukrainy ds. Kinematografii poinformowała 27 lipca 2022 roku, zauważając, że film jest częścią  moralnej i emocjonalnej odnowy obwodu kijowskiego i całej Ukrainy.

Manipulację sprostowali ukraińscy weryfikatorzy faktów z StopFake.org, którzy we wrześniu 2022 roku potwierdzili, że film był również szeroko udostępniany na oficjalnych stronach rosyjskich ambasad, aby narzucić fałszywe przekonanie, że relacja o zabitych cywilach była ukraińską inscenizacją. W artykule dodano, że dom uchwycony na nagraniu rzeczywiście znajduje się w Hostomlu – został zniszczony wiosną 2022 roku, gdy miasto znajdowało się pod kontrolą wojsk rosyjskich. 

Mimo to film nadal jest wykorzystywany do manipulacji. Rolka opublikowana na stronie Poprad Informuje, została już oznaczona przez Facebooka jako rozpowszechniana bez kontekstu. Platforma opatrzyła ją ostrzeżeniem i linkami do artykułu włoskiego portalu Open.online, który w 2022 roku odznaczył ten fejk wśród europejskich użytkowników i teraz ponownie podkreśla: „Nie! To wideo nie dowodzi, że Ukraina zainscenizowała zbrodnie Rosjan, aby nas oszukać”.

Czechy

Miejscowa ludność jako „żywa tarcza”: zmanipulowane wideo od 2022 roku powraca do sieci – tym razem w języku czeskim

W czeskim segmencie mediów społecznościowych ponownie rozprzestrzenia się dezinformacja – tym razem na temat rzekomego zamiaru prezydenta Zełenskiego, by nie ewakuować cywilów i „wykorzystać ich jako żywe tarcze”. Manipulacja rozprzestrzenia się w różnych językach na Facebooku i Telegramie, a film ma już tysiące wyświetleń.

Twierdzenie dezinformatorów opiera się na wyrwanym z kontekstu wideo wywiadu Zełenskiego , który przeprowadził 16 grudnia 2022 roku szwajcarski dziennikarz Darius Rochebena dla francuskiego kanału informacyjnego LCI. W opublikowanym 12-sekundowym fragmencie prezydent mówi: „Państwo musi zapewnić korytarze i możliwości ewakuacji, to wszystko. Ale chcę wam powiedzieć, że jeśli miasto będzie puste, łatwo będzie je zdobyć”.

To ostatnie zdanie zostało wykorzystane w mediach społecznościowych jako dowód na to, że Zełenski rzekomo „nie chce ratować ludzi”.

Weryfikatorzy faktów AFP sprawdzili nagranie i podkreślili: całe nagranie mówi o czymś zupełnie innym. Prezydent mówi o ewakuacji miast, którą trzeba przeprowadzać pod rosyjskim ostrzałem. Dziennikarz pyta Zełenskiego: „Czy to oznacza, że będziecie stawiać opór za wszelką cenę, że Kijów nie zostanie ewakuowany?”. 

Na to Wołodymyr Zełenski odpowiada: „Właśnie taki jest nasz zamiar; nie stosujemy tu niewolnictwa, jesteśmy społeczeństwem demokratycznym. Ludzie są wolni i mogą wyjechać, kiedy chcą, jeśli chcą. I to jest normalne, nie będziemy nikogo zatrzymywać wbrew jego woli. Chcę jednak powiedzieć, że wszyscy tutaj pozostają zdeterminowani, by bronić swojego kraju i swoich rodzin”. A potem Zełenski mówi, że „puste miasto będzie łatwiej zdobyć”. 

Zmanipulowane posty. AFP uznała je za wprowadzające w błąd.

AFP przypomina również, że w sierpniu 2022 roku Zełenski wezwał Ukraińców do podporządkowania się nakazowi ewakuacji wschodniej części kraju z powodu nasilenia się rosyjskich ataków. Wielu cywilów niechętnie wyjeżdżało, twierdząc, że nie mają dokąd pójść lub nie stać ich na rozpoczęcie nowego życia gdzie indziej. Kyryło Tymoszenko, który pełnił funkcję wiceszefa administracji prezydenckiej od maja 2019 roku do stycznia 2023 roku, poinformował wówczas, że od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę z regionu Doniecka ewakuowano około 1,3 miliona osób. 

NATO ostrzega, dezinformatorzy oskarżają o szerzenie strachu

Poruszenie wśród czeskich użytkowników mediów społecznościowych wywołała wypowiedź sekretarza generalnego NATO Marka Rutte: „Rosja może zaatakować NATO w ciągu najbliższych pięciu lat”. Po tych słowach zaczęły szerzyć się posty głoszące, że Sojusz „sztucznie wyolbrzymia zagrożenie”, aby uzasadnić wzrost wydatków na obronność.

Portal Extra.cz zwraca uwagę – te tezy są częścią znanych kampanii dezinformacyjnych. Ostrzeżenia NATO mają poważne podstawy. Jak zauważa Andrea Michalcova, dyrektorka Centrum Społeczeństwa Informowanego: „Obecna sytuacja bezpieczeństwa w Europie jest najpoważniejsza od czasów II wojny światowej”. Przytacza fakty. Rosja prowadzi wojnę na pełną skalę z Ukrainą od ponad 3 lat. Moskwa wyprzedza kraje zachodnie pod względem produkcji broni. To co NATO produkuje w ciągu roku, Rosja wytwarza w trzy miesiące. Od 2022 roku Rosja przeprowadziła w Unii Europejskiej ponad 60 ataków hybrydowych – od cyberataków i ingerencji w wybory, po podpalenia i dezinformację. Eksperci ostrzegają, że Rosja przygotowuje  nowe ataki. 

Oprócz tego rosyjscy urzędnicy wielokrotnie grozili krajom NATO i UE, nawet posuwając się do retoryki nuklearnej, a te tezy są stale nagłaśniane z ekranów rosyjskiej telewizji. To właśnie skłoniło Finlandię i Szwecję do przystąpienia do Sojuszu. „Jeśli chcemy zapewnić bezpieczeństwo naszemu krajowi, musimy inwestować w gotowość, odporność i zdolność do obrony” – podsumowuje Andrea Michalcova. 

 

Projekt współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji w ramach grantów Grupy Wyszehradzkiej z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest wspieranie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.

Projekt realizowany wspólnie przez portale „Nasz Wybir” (Warszawa), ProUA (Praga) i „Nowyny zi Słowaczczyny” – novyny.sme.sk (Bratysława).