Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 8. – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 8.

2 sierpnia 2025
Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 8.
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

W Polsce są przeinaczane dane dotyczące bezrobocia wśród obywateli Ukrainy, rozpowszechniane fejki dotyczące Tragedii Wołyńskiej, manipuluje się także oświadczeniami ukraińskich dyplomatów. Na Słowacji popularność zyskuje sztucznie wygenerowany film z „przeprosinami” dla Rosji, a w Czechach powracają stare insynuacje o powiązaniach rodzinnych premiera z ukraińskim biznesem. W nowym numerze biuletynu omawiamy główne narracje dezinformacyjne ostatniego tygodnia.

Polska

„17% bezrobotnych na Podkarpaciu to Ukraińcy”. To manipulacja.

W polskich mediach społecznościowych szerzy się dezinformacja, że 17% wszystkich bezrobotnych na Podkarpaciu to obywatele Ukrainy, a ich liczba rzekomo wynosi 11 tysięcy. W rzeczywistości jest to zmanipulowana informacja, mającą na celu stworzenie negatywnego wizerunku Ukraińców. Wpisuje się ona w powszechną narrację, że Ukraińcy masowo wykorzystują świadczenia socjalne i nie chcą pracować.

Portal weryfikujący fakty Demagog wykazał, że wskazana liczba dotyczy całej Polski, a nie tylko jednego regionu. Według danych Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w czerwcu 2025 roku w całym kraju zarejestrowanych było 11,1 tys. bezrobotnych obywateli Ukrainy, co stanowi zaledwie 1,4% ogółu bezrobotnych. Ponadto średnia stopa bezrobocia wśród Ukraińców w Polsce wynosi 1,5%, podczas gdy w całym kraju wynosi 5%.

Myląca informacja zaczęła się rozprzestrzeniać po opublikowaniu na stronie internetowej Super Biznes zmanipulowanego nagłówka. Chociaż w samym artykule wskazano, że dotyczy danych ogólnopolskich, tytuł sugeruje, że 11 tysięcy bezrobotnych Ukraińców jest jedynie w województwie podkarpackim. W sieci zaczął jednak krążyć jedynie zrzut ekranu z tytułem, a nie cały artykuł. Z kolei komentarze pod wpisami wskazują, że ich autorzy uwierzyli w podane informacje: „Dla nich nasze zasiłki dla bezrobotnych to jak dwie minimalne pensje na Ukrainie. Tak się robi interesy”, „Trzeba sprawdzić, czy są w Polsce”. Nieprawdziwa informacja rozpowszechniła się po tym, jak została udostępniona w sieci X przez profil Coolfonpl, znany z szerzenia dezinformacji. Post zebrał ponad tysiąc polubień i ponad 17 000 wyświetleń.

Więcej informacji pod linkiem.

W polskich sieciach społecznościowych znów krąży fejk o „masowym pochówku polskich dzieci w Ukrainie”

W polskojęzycznym segmencie sieci społecznościowych ponownie krąży zdjęcie rzekomo przedstawiające miejsce masowego pochówku polskich dzieci zabitych przez ukraińskich nacjonalistów podczas Tragedii Wołyńskiej. Jednak, jak ustalili weryfikatorzy faktów z portalu Demagog, ta fotografia nie ma żadnego związku z opisanymi wydarzeniami. W rzeczywistości zdjęcie zostało wykonane w 2011 roku podczas wykopalisk archeologicznych we Włodzimierzu (obwód wołyński, Ukraina), gdzie ekshumowano szczątki osób rozstrzelanych w czasach funkcjonowania miejscowego więzienia (koniec XIX wieku – rok 1945). Dr Dominika Siemińska z Uniwersytetu Mikołaja Kopernika w Toruniu, która brała udział w wykopaliskach mówi, że z dużą pewnością są to ofiary niemieckich, a możliwe i radzieckich zbrodni, ale z pewnością – nie UPA. 

W zbiorowej mogile znaleziono szczątki kobiet, mężczyzn i dzieci, które, według badaczy, zabijano w wykopanym już dole, używając niemieckiej amunicji.

Fotografia już wcześniej była wykorzystana do szerzenia dezinformacji odnośnie Tragedii Wołyńskiej – wcześniej w podobny sposób manipulowano innymi zdjęciami, między innymi zdjęciem z 1923 roku z Radomia, które przedstawiało dzieci zabite przez własną matkę.

Analitycy podkreślają, że tego typu fejki są częścią szerszej kampanii mającej na celu wzmocnienie negatywnego nastawienia do Ukraińców w Polsce, podsycanej przez rosyjską propagandę.

Więcej informacji pod linkiem.

Manipulacja przemówieniem ambasadora Ukrainy w Polsce w sieci krąży wyrwany z kontekstu fragment 

W polskim segmencie mediów społecznościowych jest szeroko rozpowszechniane   szesnastosekundowe nagranie przemówienia ambasadora Ukrainy w Polsce Wasyla Bodnara, wygłoszonego w Chełmie podczas 82. rocznicy Tragedii Wołyńskiej. Użytkownicy są oburzeni rzekomo zbyt krótką przemową dyplomaty na tak ważny temat w polsko-ukraińskich relacjach, co jest uznawane za przejaw braku szacunku. Jest to jednak manipulacja. 

Jak informuje TVN24, w rzeczywistości ambasador wygłosił całościowe przemówienie. Potwierdził to sam dyplomata, który w komentarzu do jednego z postów zauważył, że jego przemówienie trwało około 10 minut. Wasyl Bodnar podziękował za zaproszenie na to „smutne, ale konieczne” wydarzenie, podkreślił wagę budowania wspólnej przyszłości opartej na prawdzie i wezwał do otwartej dyskusji o trudnych momentach naszej wspólnej historii. Dyplomata uznał potrzebę nazywania zbrodni zbrodnią, przeprosin, ale również czczenia pamięć tych ofiar, które tego potrzebują, po obu stronach granicy. Słowa dyplomaty potwierdził również burmistrz Chełma Jakub Banaszek, który nazwał przemówienie ukraińskiego ambasadora „ważnym gestem”. Później Wasyl Bodnar opublikował także pełną wersję swego wystąpienia w Chełmie. 

Więcej informacji – pod linkiem.

„68% badanych Polaków jest przeciwnych finansowaniu Internetu dla Ukrainy” – co jest nie tak z wypowiedzią byłego premiera Leszka Millera

Były premier Leszek Miller stwierdził na portalu społecznościowym X, że 68% Polaków sprzeciwia się finansowaniu przez polski rząd zakupu terminali Starlink dla Ukrainy, powołując się na „badanie socjologiczne” przeprowadzone przez Radio Zet. Stwierdzenie to jest jednak manipulacją.

Jak ustaliła organizacja zajmująca się weryfikacją faktów Demagog, chodzi nie o badanie socjologiczne, a niereprezentatywne głosowanie online, przeprowadzone podczas audycji na stronie Radia Zet. Taka ankieta nie odzwierciedla rzeczywistej opinii publicznej, ponieważ każdy może w niej zagłosować i to wielokrotnie.

Mimo to Miller przedstawił wyniki jako oficjalne badanie socjologiczne, używając mylącego słowa sondaż.

W rzeczywistości badanie z czerwca 2025 roku agencji IBRiS, zlecone przez Fundację Stand With Ukraine i portal Defence24, wykazało, że 35% Polaków popiera kontynuację pomocy gospodarczej dla Ukrainy, a 44% jest jej przeciwnych. Jeśli chodzi o pomoc wojskową, 35% uważa, że jej wielkość powinna pozostać na niezmienionym poziomie, a 5%, że powinna zostać zwiększona. Według 26% respondentów Polska powinna ograniczyć pomoc wojskową dla Ukrainy. 20% respondentów uważa, że należy ją przerwać.

Demagog przypomina również, że Miller wielokrotnie rozpowszechniał antyukraińskie oświadczenia, nawiązujące do kremlowskiej propagandy.

Więcej informacji pod linkiem.

Słowacja 

W Słowacji krąży fałszywe nagranie wideo, na którym Ukraińcy rzekomo proszą Rosję o zakończenie wojny

W lipcu wśród słowackich użytkowników mediów społecznościowych zaczęło krążyć nagranie rzekomo przedstawiające wiec Ukraińców z flagami. Na nagraniu kobieta po angielsku prosi Rosję o przebaczenie i wzywa do zakończenia wojny. Udostępniony na Facebooku i TikToku film zawiera słowackie podpisy o kobietach z Ukrainy „płaczących i proszących o wybaczenie” oraz o „milionach zmarnowanych istnień”.

Analiza agencji AFP potwierdza, że film został stworzony przy użyciu sztucznej inteligencji. Wersja rozpowszechniona w słowackim segmencie mediów społecznościowych zawiera listę kilku kont TikTok. Jedno z nich należy do słowackiego użytkownika, inne – profilu Newstok_daily (bez podpisu po słowacku), który wcześniej opublikował niemal identyczny film, na którym Izraelczycy rzekomo przepraszają Iran.

Ten sam profil opublikował również dwa kolejne filmy z ludźmi trzymającymi flagi Ukrainy. Konto zostało później zablokowane na TikToku, ale fejkowe filmy zdążyły się rozprzestrzenić i osiągnęły łącznie ponad cztery miliony wyświetleń – donosi AFP.

Analiza wykazała, że ścieżka dźwiękowa w filmie to deepfake, a Google Deepmind zidentyfikował w nim znaki wodne typowe dla modeli AI. Film zawierał logo Veo, narzędzia Google do tworzenia krótkich, realistycznych klipów. Film został stworzony z wykorzystaniem sztucznej inteligencji, następnie zmniejszono rozdzielczość, dodano czarne klatki i komentarze, a następnie skompresowano – wszystko po to, aby ukryć ślady sztucznej inteligencji i utrudnić wykrycie fałszerstwa.

Film zawiera również typowe błędy – zdeformowane twarze, rozmazane napisy, zniekształconą i częściowo przezroczystą dłoń. Wszystko to wskazuje, że film nie jest prawdziwym dokumentalnym kadrem. 

Oprócz tego, w tym roku w Ukrainie nie odbyły się żadne manifestacje pod hasłem przeprosin Rosji – takich akcji nie odnotowały ukraińskie media, ani podały wyniki wyszukiwania na Google.

Jak podkreślają w agencji AFP, to fejkowe nagranie zaczęło się rozprzestrzeniać w kontekście nowego etapu wojny – gdy latem 2025 roku Rosja zintensyfikowała ataki po fiasku negocjacji z udziałem Stanów Zjednoczonych.

Dezinformację o przekazywaniu ciał poległych żołnierzy ukraińskich podchwycono na Słowacji

W czerwcu na słowackich kanałach na Telegramie i w grupach na Facebooku  był rozpowszechniany fejk o tym, że Ukraina celowo nie odbiera ciał zmarłych, aby nie wypłacać odszkodowań rodzinom. W tym samym okresie podobny fejk  rozprzestrzeniał się w Polsce – pisaliśmy o tym już w jednym z artykułów w poprzednich wydaniach biuletynu.

Na Słowacji dezinformację tę rozpowszechniały prorosyjskie strony, w tym kanał Správy z frontu na Telegramie, który codziennie publikuje posty o wyraźnej antyukraińskiej retoryce. Kanał, który ma ponad 11 000 subskrybentów, regularnie nazywa rosyjską inwazję „wyzwoleniem” i propaguje przekazy Kremla.

Według autorów postów, Rosja jest rzekomo gotowa wydać ponad 6000 ciał ukraińskich żołnierzy, ale Ukraina odmawia ich przyjęcia. Niektórym wpisom towarzyszą zrzuty ekranu publikacji wiceprzewodniczącego Rady Bezpieczeństwa Federacji Rosyjskiej Dmitrija Miedwiediewa, w której stwierdził, że Kijów „nie chce zabierać ciał poległych żołnierzy”, ponieważ jest ich „zbyt wielu” i „przyjdzie się za to zapłacić wdowom”.

Weryfikatorzy faktów z StopFake wskazują, że jest to część skoordynowanej kampanii mającej na celu podważenie zaufania do ukraińskich władz. Fejk podchwyciły rosyjskie Z-kanały i poszczególni użytkownicy mediów społecznościowych – po oświadczeniach Federacji Rosyjskiej zaczęli ją masowo rozpowszechniać.

Ukraiński obserwator wojskowo-polityczny Ołeksandr Kowalenko uważa, że Rosja celowo zniekształca publiczne informacje, przedstawiając je w negatywnym świetle. Na przykład – określa zarzuty o rzekomą niechęć Ukrainy do wypłaty odszkodowań rodzinom poległych jako przykład „projekcji lustrzanej” – tej samej praktyki, którą stosuje sama Rosja, często pozostawiając ciała swoich żołnierzy na polu bitwy lub uznając ich za zaginionych, aby uniknąć wypłaty odszkodowań.

Jak pisze portal „Słowo i Diło”, do kwietnia 2025 roku Ukrainie udało się powrócić około 8000 ciał poległych żołnierzy. Rodziny każdego z nich mają prawo do państwowej pomocy w wysokości 15 milionów hrywien jeśli śmierć nastąpiła w trakcie walki lub w ciągu roku od odniesienia obrażeń. Wypłata odbywa się etapami: najpierw wypłacane jest 20% kwoty, a reszta w równych ratach w ciągu kolejnych 40 miesięcy.

Czechy 

„Cioteczny brat” premiera Tomas Fiala jest właścicielem banków w Ukrainie?

W sieciach społecznościowych ponownie krąży stara historia o rzekomych rodzinnych koneksjach premiera Czech Petra Fiali i biznesmena, właściciela banków w Ukrainie Tomasa Fiali. Głosi ona, że Czechy jakoby wspierają finansowo Ukrainę właśnie z powodu „interesów rodzinnych”. To właśnie Tomas Fiala jest powodem, dla którego Czesi, jak to się mówi, „muszą marznąć” i „nie mają za co żyć”. 

Twierdzenie o „zamarzaniu Czechów” na tle lipcowych upałów jedynie podkreśla, jak nieaktualny jest ten fejk. Po raz pierwszy pojawił się w przededniu zimy 2022 roku – właśnie wtedy, gdy rosyjska propaganda szerzyła obawy przed zamarznięciem Europy bez rosyjskiego gazu.

Petr Fiala

Na rozpowszechnianie starej dezinformacji zwraca uwagę Jaroslav Krupka z Denika. Obecnie fejk rozprzestrzenia się ponownie na zamkniętych, antyrządowych grupach na Facebooku, liczących dziesiątki tysięcy obserwujących.

Jednak w rzeczywistości Tomas Fiala nie ma żadnych powiązań rodzinnych z premierem Petrem Fialą. To tylko zbieg okoliczności. Nazwisko „Fiala” jest w Czechach dość powszechne – nosi je ponad 9 tysięcy osób i zajmuje 39. miejsce wśród najpopularniejszych nazwisk w kraju wskazuje specjalistyczna strona „Příjmení” .

Tomas Fiala

„Tomas Fiala nie ma żadnych powiązań z premierem Czech Petrem Fialą. Premier nawet nie zna Tomasa Fiali osobiście” – powiedział  już w listopadzie 2022 roku w komentarzu dla Deníka rzecznik rządu Vaclav Smolka.

Tomas Fiala jest miliarderem, który pracuje w Ukrainie od ponad 25 lat. Kieruje firmą inwestycyjną Dragon Capital, zajmuje się nieruchomościami i finansami oraz współpracuje z międzynarodowymi inwestorami, w tym funduszami George’a Sorosa i Goldman Sachs. W 2014 roku, wraz z byłym redaktorem naczelnym tygodnika „Korrespondent” Witalijem Siczem, rozpoczął wydawanie tygodnika „NV”, kupił stację radiową Era (później Radio NV) i portal informacyjny „Ukrainska Prawda”.

Czeski polityk kwestionuje zaangażowanie Rosji w groźbę zamachów bombowych w szkołach

Czeski polityk Jindřich Reichl ponownie oskarżył Ukraińców. Tym razem odniósł się do zeszłorocznego incydentu, kiedy nieznany napastnik groził wybuchami w szkołach w Czechach i Słowacji. Zmusiło to tysiące szkół do odwołania zajęć i ewakuacji uczniów, wywołując panikę wśród rodziców i dzieci. Chociaż nie znaleziono materiałów wybuchowych, groźby wywołały ogromny stres i wydatki związane z bezpieczeństwem.

Podejrzany o te groźby został niedawno aresztowany w ukraińskim mieście Dniepr. Było to wynikiem wspólnej operacji funkcjonariuszy organów ścigania z Czech, Słowacji, Ukrainy i Łotwy, przy wsparciu europejskiej agencji Eurojust. Czeska policja poinformowała, że zatrzymanie miało miejsce zaledwie kilka kilometrów od linii frontu, a ukraińskie siły bezpieczeństwa wykazały się wysokim poziomem profesjonalizmu. Według czeskiego wywiadu  BIS, podejrzany działał pod wpływem rosyjskich służb i otrzymywał od nich pieniądze. 

Mimo to polityk Reichl podkreśla narodowość zatrzymanego. Kwestionuje ewentualny udział Rosji, stwierdzając, że „nie widzieliśmy i nie zobaczymy żadnych dowodów”.

Jednak jest to klasyczna manipulacja, wyjaśnia portal Manipulátoři. Reichl popełnia błąd logiczny – konkluduje, że jeśli coś nie zostało upublicznione, to nie istnieje. Jednak, jak zauważa dziennikarz Jan Zemper, śledztwa w sprawie międzynarodowego terroryzmu nie są prowadzone w sposób jawny. Dowody nie są publikowane w mediach społecznościowych, aby nie zakłócać operacji.

Operacja zatrzymania w Dnieprze / Foto – Czeska Policja Policie CZ

Czeska Informacyjna Służba Bezpieczeństwa, a także jej partnerzy z NATO i Unii Europejskiej, regularnie ostrzegają przed tego typu niemilitarną agresją. Częścią tej strategii jest sianie paniki, podważanie zaufania do państwa i jego instytucji oraz stosowanie dezinformacji i operacji psychologicznych. W tym świetle założenie o rosyjskim wpływie w cyber lub grożaniem zamachami bombowymi wcale nie jest nieprawdopodobne – wręcz przeciwnie, jest to wersja, która wpisuje się w sprawdzone schematy rosyjskiej działalności.

Projekt współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji w ramach grantów Grupy Wyszehradzkiej z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest wspieranie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.

Projekt realizowany wspólnie przez portale „Nasz Wybir” (Warszawa), ProUA (Praga) i „Nowyny zi Słowaczczyny” – novyny.sme.sk (Bratysława).