Dialog z Rosjanami czy monolog Rosjan? - Nasz Wybir - Informacyjny portal ukraińskich migrantów

Dialog z Rosjanami czy monolog Rosjan?

0

Olga POPOWYCZ

Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim

Rosjanie w zdecydowanej większości popierają agresję na Ukrainę lub, co najmniej, nie występują przeciwko niej. Chociaż znaczna część środowiska rosyjskich liberałów stara się przekonać świat, że wojna to sprawa Putina, a przeciętni Rosjanie to pokojowe społeczeństwo i nie wspiera wojny, to jednak fakty przeczą tej tezie. Od początku pełnowymiarowej inwazji Rosji na Ukrainę w samej Rosji nie doszło do żadnego wielkiego protestu przeciwko wojnie. Natomiast niezależne badania opinii, które pomimo, iż były podważane przez rosyjskich liberałów, są jednak cennym źródłem informacji, pokazują zupełnie inną postawę – rosyjskie społeczeństwo w przeważającej większości wspiera wojnę przeciwko Ukrainie i dosyć pozytywnie ocenia rosyjskiego prezydenta.  


Wraz z początkiem pełnowymiarowej wojny Rosji przeciwko Ukrainie, rosyjscy liberałowie, szczególnie ci, którzy mieszkają poza granicami Rosji, od razu włączyli się w proces publicznego potępienia działań Putina. Wielu podjęło się wolontariatu, przeważnie pomagając ukraińskim uchodźcom za granicą. Część rosyjskich liberałów oświadczyła, że będzie występować podczas protestów pod nowym biało – niebiesko – białym sztandarem, odrzucając biało – niebiesko – czerwoną flagę Rosji. Wszystkie te procesy spotykały się z uznaniem, mówiąc umownie – „zachodniego świata”, ale pozostały obojętne wśród Ukraińców, chociaż, jak wydawało się, powinny wywołać pozytywny odzew. Brak empatii ze strony ukraińskiej do tych Rosjan można łatwo wytłumaczyć.

Po uwolnieniu północnych terytoriów kraju i odkryciu masowych zbrodni armii rosyjskiej wobec ludności cywilnej, wiele osób w Ukrainie nie chciało w ogóle słyszeć o Rosjanach, nawet, gdy mowa szła o tej części rosyjskiego społeczeństwa, która stanęła po stronie Ukrainy i potępiła agresję Putina. Brutalność rosyjskiej armii, w zestawieniu z, praktycznie, brakiem masowych protestów w Rosji, wywołało w Ukrainie efekt odrzucania wszystkiego, co związane ze słowem „rosyjski”. Obojętność wobec liberalnej części Rosjan wśród znacznej części Ukraińców była w samej Ukrainie zrozumiała, ale spotykała się z pewnym niezrozumieniem, czy też brakiem chęci zrozumienia, w niektórych krajach Europy czy w Stanach Zjednoczonych. Czasami rzeczywiście trudno zrozumieć cudzy ból, w przypadku, gdy samemu nie spotykało się z takim bólem bezpośrednio.

Ukraina od dziesięcioleci znajdowała się pod wpływem Rosji, a ukraińska podmiotowość była na różne sposoby przez Moskwę zaprzeczana. Uznawano jedynie tak zwaną „szarowarną” ukraińską kulturę opartą na pieśniach i kuchni.  Stosunek liberalnej części rosyjskiego społeczeństwa do Ukraińców i Ukrainy często opierał się na imperialnej narracji – „młodszy, niedoświadczony brat”, „zapóźniona wiejska kultura”. W Ukrainie zdobyła popularność fraza, która w jednym zdaniu wyjaśnia trudności w rosyjsko – ukraińskim dialogu liberalnych środowisk: „rosyjska demokracja kończy się tam, gdzie zaczyna się kwestia ukraińska”. Autorstwo tej frazy przypisuje się politycznemu działaczowi czasów Ukraińskiej Republiki Ludowej Wołodymyrowi Wynnyczence i, niestety, nadal nie traci ona swej aktualności.

O różnicach między Ukraińcami i Rosjanami mówią przeważnie Ukraińcy, natomiast rosyjscy liberałowie starają się unikać rozmów o naszej odmienności i zasadniczych różnicach. Ukraińcy trzy razy wychodzili na masowe „majdany” i poprzez swe protesty doprowadzali do zmian. Ostatni Majdan zabrał życie ponad stu demonstrantów, ale nie złamał społeczeństwa – wprost przeciwnie – dodał sił w drodze do zwycięstwa, nie zważając na ból strat. Podjęta przez Janukowycza próba złamania protestu stała się początkiem końca jego reżimu. Pragnienie wolności było silniejsze niż poczucie strachu. Pragnienie, które było w stanie pokonać strach, daje obecnie siłę do walki z Rosją. Tymczasem Rosjanie, w swej większości, nadal nie mogą pojąć istoty wolności, być może dlatego, że są zbyt uzależnieni od swej imperialnej mentalności. Strach dominuje tam nad pragnieniem wolności. Rosja pozostaje państwem nadmiernej pychy, z często niemymi wykonawcami.

Rosjanin będący w opozycji do Putina, nie będzie automatycznie podtrzymywał ukraińskiej racji i jest to całkiem logiczne i zrozumiałe. Wypowiedzi przeciwko wojnie, obrona prawa Ukrainy do dokonania własnego wyboru, nie czyni z Rosjanina ukraińskiego patrioty, lecz odzwierciedla jego rosyjski patriotyzm. Najważniejsza troska Rosjan to ich państwo, ich współobywatele. To normalne i naturalne. Dlatego byłoby dobrze, gdyby Rosjanie pracowali na rzecz zmian w Rosji i nie wtrącali się w ukraińskie sprawy. Toczy się pełnowymiarowa wojna i wchodzenie w niuanse jest  dla Ukrainy niebezpieczne. Nie powinno być wahań w kwestii wydawania turystycznych wiz dla obywateli Rosji. Zakaz ma sens i powinien być wprowadzony. A wyjątki zawsze można zastosować, lecz wyjątek nigdy nie zastąpi zasady. „Zasada” – to fakt, że to właśnie Rosjanie w swej większości niosą odpowiedzialność za mordowanie Ukraińców. Dopóki nie uświadomią tego Rosjanie, pozostający w opozycji do Putina, dopóty w Rosji nie będzie żadnych zmian. A uświadomienie to publicznie nagłośniona opinia, a nie myśl schowana w głębi duszy, odzwierciedlana milczeniem wśród swoich.

Środowisko rosyjskich liberałów oskarża państwa Unii Europejskiej, szczególnie Polskę i kraje nadbałtyckie o to, że zaprzestały wpuszczania na swe terytorium Rosjan z wizami turystycznymi. Nabrało to aktualności szczególnie w ostatnich dniach. Można zrozumieć ich ból i troskę o swych rodaków. Ale trudnym byłoby to do przyjęcia dla Ukraińców, którzy każdego dnia tracą swych bliskich, a tym czasie „biedni” Rosjanie milczą jak niemowy, a często nawet popierają niszczenie Ukrainy. „Płacz” rosyjskiej liberalnej wspólnoty wprowadza jeszcze większą linię podziałów między Ukraińcami a Rosjanami. Ukraina chce odzyskać to, co jej.  Rosja ma się zmienić, a te zmiany nie odbędą się, jeśli obecnej rosyjskiej władzy i jej popleczników, nie zmiotą sami Rosjanie.  Związku Radzieckiego nie zniszczyli ci, którzy uciekli za granicę, a ci, którzy odczuli na własnej skórze jego okropieństwa. Ucieczka przed mobilizacją nie czyni automatycznie tych, którzy uciekają wrogami Putina. Uciekają często ze strachu, aby nie trafić w wir wojny i stracić życia lub zostać kaleką. Dlatego, dużym błędem byłoby zrównywanie uciekających Rosjan z ukraińskimi uchodźcami, a takie postulaty słychać ze strony przedstawicieli środowiska rosyjskich liberałów.

Kolejnym, dobrym wyznacznikiem zrozumienia  mentalności rosyjskich liberałów jest określanie  przez nich daty początku wojny Rosji przeciwko Ukrainie. Niestety, wielu z nich nadal uważa, że wojna rozpoczęła się 24 lutego, a nie osiem lat temu. Jak Ukraińcy mogą prowadzić dialog z tymi rosyjskimi liberałami, którzy przez osiem lat nie zauważyli, że ich kraj prowadzi przeciwko nam wojnę? Logicznym jest więc postulat części Ukraińców, aby odłożyć dialog z rosyjskimi liberałami, ponieważ coraz częściej słyszymy z ust Rosjan „nie wszystko jest tak jasne” i „są niuanse”. A akurat na wojnie wszystko jest jednoznaczne – albo przegrywasz, albo wygrywasz; albo przeżyjesz, albo zginiesz.

Olga POPOWYCZ

Share.