Tak zwany miesiąc miodowy w relacjach polsko-ukraińskich, który przypadł na 2022 rok, należy już do przeszłości. Kolejne dwa lata upłynęły w warunkach ciągłych turbulencji. W Polsce narastają nastroje antyukraińskie, a w Ukrainie coraz częściej mówi się o niewiarygodności polskiego sojusznika. Do tego dochodzą wpływy Rosji, której najbardziej zależy na pogorszeniu stosunków polsko-ukraińskich oraz „wojna polsko-polska”, która prowadzi do rosnącego wpływu na polski dyskurs prawicowych radykałów. Narasta patowa sytuacja, która w najbliższej przyszłości może mieć fatalne konsekwencje dla obu krajów.
Artykuł ukazał się w czasopiśmie „Nasze Słowo” i jest publikowany z niewielkimi zmianami za zgodą właściciela praw autorskich i autora.
W 2022 roku Polska i Polacy zaskoczyli nie tylko Ukrainę i cały świat, ale także samych siebie. Niesamowita solidarność z Ukraińcami, pomoc wojskowa, otwarte granice dla uchodźców i wsparcie na miejscu – wszystko to działo się masowo i szczerze. Polska ostro odczuła zagrożenie ze strony Rosji. W tamtym czasie nie było jeszcze jasne, jak długo potrwa pełnoskalowa wojna i czy Siły Zbrojne Ukrainy będą w stanie powstrzymać agresję, uniemożliwiając Rosjanom dotarcie do polskich granic. Kilka miesięcy po 24 lutego stało się oczywiste, że wojna potrwa dłużej, ale Ukrainie udało się powstrzymać ofensywę. Chociaż zagrożenie ze strony Rosji nie zniknęło, niezwykle powolny postęp jej armii pokazał, że Kreml będzie w tej wojnie wyczerpywać swoje siły. Właśnie dlatego w niedalekiej przyszłości Europa, w tym Polska, może czuć się względnie bezpieczna.
Dla Polski nadszedł czas, w którym konieczne jest aktywne wzmacnianie własnego bezpieczeństwa. I nie chodzi tu tylko o rozbudowę potencjału militarnego, ale także o ochronę przestrzeni informacyjnej. Z perspektywy prawie czterech lat rosyjskiej pełnoskalowej wojny z Ukrainą można stwierdzić, że Polska nie wypracowała jednak skutecznych mechanizmów przeciwdziałania rosyjskiej dezinformacji ani odpowiedniej reakcji na rozprzestrzenianie się kremlowskich narracji. Co więcej, wydaje się, że obecnie przegrywa z Rosją w tym segmencie wojny hybrydowej. Najgroźniejsze jest to, że znaczna część polskich elit politycznych nie zdaje sobie nawet sprawy ze skali problemu. A bez takiej świadomości nie sposób szukać rozwiązań. Tymczasem rosyjska propaganda, prowadzona różnymi kanałami przez lojalnych komentatorów, polityków czy tak zwanych „pożytecznych idiotów” tylko się nasila, podważając stabilność państwa. Jedną z głównych narracji, która skutecznie zakorzeniła się w Polsce, stała się narracja antyukraińska.
Było całkiem oczywiste, że masowy napływ ukraińskich uchodźców do Polski wpłynie na polskie społeczeństwo, które przez dekady pozostawało dość monoetniczne. Chociaż Ukraińcy i Polacy mają wiele wspólnych cech mentalnych, różnice wciąż są widoczne. Nawet w obrębie jednego kraju można zaobserwować w społeczeństwach regionalne różnice. Duża liczba Ukraińców w Polsce stworzyła podatny grunt dla rosyjskiej propagandy, która stosunkowo łatwo przeniknęła do polskiego dyskursu.
Wzmocnienie pozycji skrajnej prawicy
W Polsce w ostatnich dekadach trwała nieustanna rywalizacja polityczna między dwiema głównymi siłami politycznymi: konserwatywnym Prawem i Sprawiedliwością oraz liberalną Koalicją Obywatelską, dawniej Platformą Obywatelską. W tym czasie – a sam proces rozpoczął się po katastrofie smoleńskiej w 2010 roku – polskie społeczeństwo przyzwyczaiło się do tego, ale i zmęczyło nieustanną walką między tymi dwoma obozami politycznymi.
Od czasu do czasu słychać głos partii lewicowych, które również są podzielone i nie mają dużego wpływu na społeczeństwo. Podobnie jak lewica, również niewielki wpływ ma konserwatywne i centrowe Polskie Stronnictwo Ludowe. Przed wyborami pojawiają się również nowe projekty polityczne, które z czasem ulegają marginalizacji lub całkowicie znikają z polskiej sceny politycznej. Na tym tle, poczynając gdzieś od 2015 roku, na sile zaczęli przybierać prawicowi radykałowie. W równym stopniu krytykowali i nadal krytykują rządy PiS i KO, choć konserwatyści z PiS są im ideologicznie bliżsi. W ich szeregach jest szczególnie dużo polityków i aktywistów, którzy z łatwością rozpowszechniają narracje bliskie Kremlowi, w tym antyukraińskie. Kiedy w 2023 roku rozpoczął się spór gospodarczy między Polską a Ukrainą, to właśnie politycy koalicji sił radykalnych zrzeszonych w Konfederacji byli najbardziej aktywni w szerzeniu różnego rodzaju antyukraińskiej dezinformacji. Ich politycy przewodzili również ruchowi, który zablokował polsko-ukraińską granicę.
W wyborach parlamentarnych w 2023 roku Konfederacja zdobyła 7,16% głosów, zajmując piąte – ostatnie miejsce wśród wszystkich partii i bloków, które dostały się do Sejmu. Natomiast w wyborach prezydenckich w 2025 roku kandydat Konfederacji Sławomir Mentzen, stojący na czele partii Nowa Nadzieja, zdobył ponad 14% głosów, a reprezentant Konfederacji Korony Polskiej – Grzegorz Braun, który w wyborach do Sejmu startował z list Konfederacji, zdobył ponad 6%. Łącznie dało to ponad 20% głosów w pierwszej turze wyborów prezydenckich. W ciągu ostatnich kilku miesięcy sondaże dotyczące rankingu sił politycznych w Polsce konsekwentnie wskazywały skrajnych radykałów na trzecim miejscu, z poparciem na poziomie około 14-17% wśród wszystkich respondentów. Wzrost popularności skrajnej prawicy jest dość szybki. Najbardziej niepokojący jest fakt, że retoryka radykałów jest obecnie stale obecna w polskiej przestrzeni medialnej. I ta retoryka jest dość agresywna wobec przeciwników, z wyraźnym podziałem na swój/obcy, przesiąknięta populizmem i dezinformacją, między innymi wobec Ukraińców. A raczej – przede wszystkim wobec Ukraińców i Ukrainy.
Antyukraińskie narracje i ich skutki
Wraz z rosnącą popularnością w polskim społeczeństwie prawicowych radykałów można zaobserwować, jak dwie największe siły polityczne aktywnie rywalizują o ten elektorat. Konserwatywny PiS ma wiele wspólnego z wyborcami Konfederacji, podczas gdy KO powinna wysyłać zupełnie inne przekazy. Jednak ostatnio widać, że pomimo odmiennego zaplecza ideologicznego, liberalna KO w rzeczywistości flirtuje z radykalną częścią wyborców, wykorzystując narracje skrajnej prawicy.
Jedną z kluczowych narracji skrajnej prawicy jest narracja antyukraińska. Jej główne elementy można zidentyfikować następująco:
- Ukraińcy w Polsce mają więcej przywilejów niż sami Polacy;
- Ukraińcy zabierają pracę Polakom;
- Ukraińcy korzystają z bezpłatnej opieki medycznej i to oni, a nie Polacy, mają pierwszeństwo w jej świadczeniu;
- Ukraińscy uchodźcy częściej niż Polacy łamią w Polsce prawo i stwarzają niebezpieczeństwo dla polskich obywateli;
- Ukraina jest niewdzięczna i traktuje polskie wsparcie jak coś oczywistego, dlatego żąda coraz więcej;
- Ukraina chce wciągnąć Polskę w wojnę z Rosją;
- Ukraińcy nadużywają świadczeń socjalnych w Polsce, okradając w ten sposób polski budżet i Polaków;
- Polska ukrainizuje się, a ukraiński jest wprowadzany w szkołach jako drugi obowiązkowy język ;
- Ukraina nie pozwala na godny pochówek ofiar rzezi wołyńskiej z czasów II wojny światowej, zakazując przeprowadzania ekshumacji.
Jeśli porównamy te główne antyukraińskie narracje dezinformacyjne z rosyjskimi wrzutkami w mediach społecznościowych i różnymi rosyjskimi źródłami propagandy, nie dostrzeżemy żadnej różnicy. Dlatego logicznym jest założenie, że cała antyukraińska narracja w Polsce jest (lub była?) kształtowana w Rosji, z uwzględnieniem specyfiki polskich realiów.
Część rozpowszechniających antyukraińskie narracje robi to całkiem świadomie, sympatyzując z Rosją (niektórzy otwarcie, inni skrycie), ale są też tacy, którzy nie zdają sobie sprawy ze swojej roli w tej rosyjskiej operacji informacyjnej. Szczerze wierzą w te narracje, uważając się za prawdziwych patriotów Polski. Wszak narracje te są absolutnie zgodne z ideologią radykałów, w której nacjonalizm etniczny jest kluczowy i dominujący
Polska przeszła już podobny etap w swojej historii – w okresie międzywojennym XX wieku. Wówczas idee polskiego nacjonalisty Romana Dmowskiego stały się podstawą polityki kraju. Warto przypomnieć, że Dmowski nawoływał do sojuszu z Rosją i nie postrzegał Ukraińców jako pełnoprawny naród, na równi z Polakami. Współcześni zwolennicy jego idei nieco ewoluowali: Rosja nie jest jeszcze postrzegana jako sojusznik, a Ukraina jest postrzegana przede wszystkim jako państwo buforowe dla Polski, a nie jako partner czy sojusznik. Współcześni zwolennicy Dmowskiego nie widzą Ukrainy w NATO ani UE, a ukraińscy migranci i uchodźcy w Polsce są postrzegani przede wszystkim jako siła robocza pozbawiona praw i własnego głosu.
Od lat 90. XX wieku Centrum Badania Opinii Społecznej (CBOS) corocznie przeprowadza badanie stosunku Polaków do innych narodów, między innymi do Ukraińców. Wyniki z różnych lat pokazują, że Ukraińcy wśród Polaków nigdy nie cieszyli się szczególną sympatią. Wzrost sympatii nastąpił w 2022 roku – wówczas, po raz pierwszy w historii badań, 51% Polaków wyraziło pozytywny stosunek do Ukraińców. Do 2025 roku dane uległy zmianie – jedynie 30% respondentów postrzegało Ukraińców pozytywnie, a 38% negatywnie. Przez długi czas dominował negatywny stosunek do Ukraińców, ale ostatnia dekada pokazuje stopniową tendencję do poprawy.
Wcześniej, pomimo panującej wśród Polaków przewagi wobec Ukraińców antypatii nad sympatią, nie odnotowano żadnych aktów agresji fizycznej ani werbalnej. Natomiast w ciągu ostatniego roku sytuacja pogorszyła się – agresywne zachowania Polaków wobec Ukraińców stały się bardziej zauważalne. Oczywiście, przyczyniają się do tego dwa główne czynniki – milionowa liczba obywateli Ukrainy w Polsce oraz otwarta antyukraińska kampania w polskiej debacie politycznej. Do 2025 roku nigdy w historii polskich procesów wyborczych nie zdarzyło się, aby temat Ukrainy i Ukraińców, nawet z dominującym komponentem negatywnym, stał się jednym z kluczowych w przedwyborczych debatach.
Kampania prezydencka, która faktycznie trwała od końca 2024 do czerwca 2025 roku, była pierwszą kampanią, gdy kwestia ukraińska była obecna przez cały czas . Narracje antyukraińskie były nagłaśniane przez radykałów takich jak Sławomir Mentzen. Rafał Trzaskowski, rywal konserwatysty Nawrockiego, również próbował flirtować z konserwatywnym elektoratem, wykorzystując temat pomocy Ukraińcom w Polsce. Zwycięzca wyborów prezydenckich Karol Nawrocki także dość często głosił antyukraińskie tezy. Pierwszy miesiąc jego kadencji również charakteryzował się antyukraińskimi nutami – nałożeniem weta na ustawę o pomocy ukraińskim obywatelom i propozycją zmian ustawach odnośnie odpowiedzialności za „szerzenie ideologii banderyzmu”.
Dyskurs antyukraiński w Polsce przybrał groźne formy – akty agresji wobec Ukraińców stały się częstsze. Przewodzą mu przedstawiciele skrajnej prawicy, którzy zwiększają swoje wpływy polityczne w społeczeństwie. Walka o głosy i sympatie elektoratu często popycha bardziej umiarkowanych konserwatystów w stronę antyukraińskiej retoryki radykałów. Niestety, liberałowie również nie stronią od takiej retoryki. Rosja umiejętnie wzmacnia te narracje na polu informacyjnym i kreuje nowe. Relacje między Polską a Ukrainą przestały być oparte na zaufaniu, a sojusz wydaje się sytuacyjny. Taka sytuacja bezpośrednio zagraża bezpieczeństwu obu krajów. Bez zrozumienia i przeciwdziałania antyukraińskiej retoryce, Polska staje się bardziej podatna na rosyjską agresję. Ostatecznie oba państwa – Polska i Ukraina – przegrywają, a Rosja wygrywa, co nie raz już się w historii zdarzało.
Olga Popowycz
W kolażu wykorzystano zdjęcie Adam Chelstowski / Forum