Materiał sponsorowany
Gruźlica to choroba, którą wielu ludzi uważa za problem dawnych pokoleń. Tymczasem każdego roku w Polsce diagnozuje się tysiące nowych przypadków. Dobra wiadomość jest taka, że dziś w większości przypadków gruźlica jest w pełni uleczalna, a leczenie może być bezpłatne i dostępne dla wszystkich pacjentów, także dla cudzoziemców. O tym, jak wygląda choroba i dlaczego warto o niej wiedzieć, rozmawiamy z dr Ivanną Mazur, specjalistką chorób płuc, przez wiele lat związaną ze Szpitalnym Oddziałem Gruźlicy i Chorób Płuc w Jaroszowcu.
Pani Doktor, wielu ludzi sądzi, że gruźlica to choroba z przeszłości. Czy naprawdę w XXI wieku nadal stanowi zagrożenie?
To częsty mit, że gruźlica skończyła się w XX wieku i dziś nas nie dotyczy. Niestety, rzeczywistość wygląda inaczej. W Polsce co roku diagnozuje się kilka tysięcy nowych przypadków, a w 2023 roku było ich ponad 4400. A przecież za każdą liczbą stoi konkretny człowiek: ktoś, kto pracuje, wychowuje dzieci, mieszka w naszym sąsiedztwie. Gruźlica nie wybiera. Zapadają na nią osoby młode i starsze, kobiety i mężczyźni, niezależnie od miejsca zamieszkania. Co więcej, prątki gruźlicy potrafią latami pozostawać uśpione w organizmie i uaktywniają się, gdy odporność spada. Dlatego choroba ta nie zniknęła i wciąż wymaga czujności.
Jak najczęściej dochodzi do zakażenia?
Gruźlica przenosi się przede wszystkim drogą kropelkową. Osoba chora, kaszląc, kichając czy nawet rozmawiając, wydziela do powietrza drobne cząsteczki zawierające prątki gruźlicy. Ich wdychanie przez osobę zdrową może prowadzić do zakażenia. Nie zarazimy się przez podanie ręki czy wspólne jedzenie. Największe ryzyko pojawia się w zamkniętych, słabo wentylowanych pomieszczeniach, np.: w pracy, mieszkaniu, autobusie. Dlatego gruźlicę nazywa się chorobą społeczną: sprzyja jej bliski, codzienny kontakt między ludźmi. Należy także pamiętać, że zakażenia prątkiem gruźlicy nie oznacza zachorowania na gruźlicę. Układ odpornościowy może skutecznie kontrolować prątek, ale kiedy odporność słabnie, człowiek może zachorować.

Jakie objawy powinny nas zaniepokoić i jak nie pomylić gruźlicy z sezonową grypą?
Jesienią i zimą, gdy układ odpornościowy jest osłabiony, a wirusy grypy i przeziębienia krążą wokół nas, wiele osób zaczyna kaszleć i gorączkować. Większość infekcji ustępuje po kilku dniach odpoczynku lub leczeniu objawowym, jednak jeśli kaszel utrzymuje się dłużej niż dwa tygodnie lub towarzyszą mu objawy takie jak gorączka, uczucie osłabienia, nocne poty czy utrata wagi, nie należy ich lekceważyć, ponieważ mogą wskazywać na gruźlicę. To właśnie podobieństwo objawów sprawia, że choroba ta często bywa mylona z grypą, choć różni się od niej przebiegiem i charakterem dolegliwości.
Grypa zaczyna się nagle, z wysoką gorączką, bólami mięśni i głowy, i zwykle ustępuje w ciągu 7–10 dni, natomiast gruźlica rozwija się powoli, a objawy nasilają się z czasem. Typowy dla niej jest uporczywy kaszel, który może trwać tygodniami, często towarzyszy mu odkrztuszanie wydzieliny, ból w klatce piersiowej, spadek masy ciała i nocne poty. Gorączka w gruźlicy ma zwykle charakter podgorączkowy, utrzymuje się w granicach 37–38°C. Choroba może długo rozwijać się niezauważona, dlatego tak ważne jest, by nie bagatelizować przedłużających się dolegliwości i w razie wątpliwości skonsultować się z lekarzem.
Fakty, które warto zapamiętać
- Kaszel dłuższy niż 2 tygodnie to sygnał alarmowy.
- Gruźlica w większości przypadków jest w pełni uleczalna.
- W Polsce leczenie jest bezpłatne i dostępne dla każdego, także cudzoziemców i osób bez ubezpieczenia.
- Już po kilku tygodniach skutecznej terapii pacjent przestaje zarażać.
Czy dzieci chorują na gruźlicę równie często jak dorośli?
W Polsce wszystkie noworodki są szczepione przeciwko gruźlicy, dlatego zachorowania u dzieci zdarzają się rzadziej. Jeśli jednak do nich dochodzi, objawy bywają mniej oczywiste: przewlekły kaszel, nawracające stany podgorączkowe, brak apetytu czy spadek wagi. U najmłodszych gruźlica częściej zajmuje węzły chłonne, a nie tylko płuca. Dlatego pediatrzy muszą być szczególnie czujni, zwłaszcza gdy dziecko miało kontakt z osobą chorą. Warto jednak dodać, że szczepienie w dzieciństwie nie chroni nas na całe życie. U osób dorosłych, a szczególnie w starszym wieku, odporność naturalnie spada i nawet po latach od szczepienia można zachorować. Dlatego trzeba szczególnie uważać na objawy, zwłaszcza na przewlekły kaszel czy niewyjaśnione pogorszenie samopoczucia i jak najszybciej zgłosić się do lekarza.
Czy często spotyka się Pani z pacjentami w Polsce, którzy pochodzą z Ukrainy i leczą się tutaj z powodu gruźlicy?
Tak, bardzo często. W ostatnich latach wielu pacjentów z Ukrainy czy Białorusi trafia do polskich placówek z rozpoznaniem gruźlicy. To naturalne – mieszkają tu, pracują, mają swoje życie rodzinne. Niestety, część z nich długo zwleka z wizytą, bo boją się kosztów, utraty pracy albo stygmatyzacji. Przykładem może być jeden z moich pacjentów: 36-letni pracownik budowlany. Przez dwa miesiące zmagał się z kaszlem. Zamiast iść do lekarza, próbował domowych metod, bo myślał, że leczenie będzie drogie i straci zatrudnienie. W końcu, gdy objawy się nasiliły, trafił do szpitala. Niestety zdiagnozowano gruźlicę płuc.
„Byłem przekonany, że to koniec. A okazało się, że w Polsce leczenie jest całkowicie darmowe. Po trzech tygodniach w szpitalu poczułem się lepiej, dziś znów pracuję. Najgorsze było to, że tak długo zwlekałem” – opowiadał.
To typowa historia. Dlatego podkreślam: nie trzeba bać się wizyty u lekarza.
Jak wygląda proces diagnozy gruźlicy?
Na etapie początkowym, jak pacjent się zgłasza z objawami do POZ, kluczowe jest szybkie wykonanie RTG klatki piersiowej. Jeżeli RTG wykaże zmiany w płucach, trzeba wykonać badanie plwociny: wydzieliny z płuc, które pozwala wykryć obecność bakterii. Coraz częściej stosujemy nowoczesne testy genetyczne, które dają wynik w ciągu kilkunastu godzin i od razu wskazują, jakie leczenie będzie skuteczne. Dzięki tym metodom diagnoza jest dziś znacznie szybsza i dokładniejsza niż kiedyś.
Na czym polega leczenie gruźlicy i czy zawsze wymaga hospitalizacji?
Jeszcze kilka lat temu leczenie gruźlicy, szczególnie tej opornej na leki, było długotrwałe – trwało od 12 do 24 miesięcy i wymagało stosowania leków w formie iniekcji. Jednak dzięki najnowszym osiągnięciom w leczeniu gruźlicy opieka nad pacjentem została zrewolucjonizowana poprzez wprowadzenie krótszych, 6-miesięcznych terapii oraz bardzo skutecznych, całkowicie doustnych schematów leczenia, które umożliwiają szybszy powrót do zdrowia i dają ogromną nadzieję w walce z gruźlicą. Nie zawsze konieczne jest przebywanie w szpitalu.
Czy pacjent zawsze ma gwarancję darmowych leków?
Tak, to prawo zapisane w przepisach. Każdy pacjent z gruźlicą ma zapewnione darmowe leczenie – także osoby nieubezpieczone i cudzoziemcy. Jeśli pacjent dostaje receptę z pełną odpłatnością, to błąd i trzeba się odwołać. Rzecznik Praw Pacjenta przypominał wielokrotnie, że darmowe leki przeciwgruźlicze to obowiązek placówek medycznych.
Pandemia COVID-19 wpłynęła na walkę z gruźlicą – jak bardzo?
Niestety to prawda, wpłynęła na rozwój tej choroby bardzo negatywnie. Wiele osób unikało lekarzy, diagnostyka była utrudniona, a część przypadków nie została rozpoznana na czas. Gruźlica rozwijała się więc po cichu, co zwiększyło liczbę zgonów. WHO ostrzega, że pandemia cofnęła nas o kilka lat w walce z gruźlicą. Dlatego dziś musimy działać jeszcze intensywniej: edukować, testować, leczyć.
Czy gruźlica oznacza konieczność izolacji i rezygnacji z normalnego życia? Jak wygląda życie pacjenta podczas leczenia?
To pytanie, które pacjenci zadają nam bardzo często. Wyobrażają sobie długą izolację i dramatyczne ograniczenia. W praktyce wygląda to inaczej. Jeżeli pacjent przestaje być zakaźny, nie ma konieczności izolacji, wraca on do domu i może funkcjonować normalnie – oczywiście pod warunkiem, że systematycznie przyjmuje leki i chodzi na kontrole. Największym problemem bywa nie zdrowie fizyczne, ale psychiczne: lęk przed odrzuceniem, stygmatyzacją, utratą pracy. Dlatego tak ważne jest, by społeczeństwo wiedziało: gruźlica jest w większości przypadków w pełni wyleczalna, a osoba skutecznie leczona nie stanowi zagrożenia.
Gruźlica dotyczy tylko biednych? Mit czy prawda? Z jakimi mitami na temat tej choroby styka się Pani najczęściej?
Po pierwsze: gruźlica nie dotyczy tylko biednych. To mit. Choroba może dotknąć każdego, niezależnie od statusu materialnego.
Po drugie: że gruźlica jest nieuleczalna. Obecnie skuteczność terapii jest bardzo wysoka, a pacjenci po leczeniu wracają do pełni zdrowia.
Po trzecie: że leczenie gruźlicy jest drogie. Tymczasem w Polsce pacjent nie musi płacić za leczenie. To ogromna przewaga naszego systemu ochrony zdrowia.
Co powiedziałaby Pani osobom, które podejrzewają u siebie gruźlicę?
Najważniejsze jest jedno: nie lekceważ kaszlu, który trwa dłużej niż dwa tygodnie i nie bój się wizyty u lekarza. Gruźlica to choroba poważna, ale w większości przypadków w pełni wyleczalna. W Polsce każdy ma prawo do darmowego i skutecznego leczenia – niezależnie od obywatelstwa i ubezpieczenia. Mamy bardzo skuteczne leki do leczenia gruźlicy. Im szybciej zgłosisz się do lekarza, tym szybciej wyzdrowiejesz i wrócisz do pracy oraz normalnego życia.
Dziękujemy za rozmowę.
dr Ivanna Mazur – lekarz pulmonolog i ekspertka kampanii społecznej WHO „Zwykły kaszel czy objaw gruźlicy? Sprawdź!”. Specjalizuje się w diagnostyce i leczeniu gruźlicy oraz chorób płuc.
Do 2024 roku pracowała na Oddziale Gruźlicy i Chorób Płuc Małopolskiego Szpitala Chorób Płuc i Rehabilitacji im. Edmunda Wojtyły w Jaroszowcu. Obecnie związana jest z Tarnopolskim Regionalnym Ośrodkiem Ftyziopulmonologicznym, gdzie pełni funkcję pulmonologa i specjalisty medycyny rehabilitacyjnej. Od 2024 roku działa także w ramach misji humanitarnych na południu Ukrainy, wspierając pacjentów w obwodach chersońskim i mikołajowskim.
Była członkinią Centralnej Komisji Konsultacyjnej ds. Gruźlicy Opornej na Leki przy Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie. Ukończyła Tarnopolski Narodowy Uniwersytet Medyczny, specjalizowała się w pulmonologii w Kijowie, a w 2024 roku uzyskała dodatkową specjalizację z medycyny fizykalnej i rehabilitacji.
Publikacja ma charakter reklamowy. Redakcja nie odpowiada za treść materiału.
