„Wszystkie ofiary – nasze”: historycy z Ukrainy i Polski podpisali wspólny komunikat w sprawie oceny konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40. XX wieku – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

„Wszystkie ofiary – nasze”: historycy z Ukrainy i Polski podpisali wspólny komunikat w sprawie oceny konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40. XX wieku

Anastasiia Verkhovetska
Yuliia Kyrychenko
22 stycznia 2025
„Wszystkie ofiary – nasze”: historycy z Ukrainy i Polski podpisali wspólny komunikat w sprawie oceny konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40. XX wieku
Anastasiia Verkhovetska
Anastasiia Verkhovetska
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

Ośrodek Karta opublikował drugi polsko-ukraiński komunikat, w którym historycy z Polski i Ukrainy dają wspólną ocenę konfliktów między Polakami i Ukraińcami w latach 40. XX wieku. Należą do nich między innymi antypolskie akcje OUN(B) i UPA, tragedia na Wołyniu w 1943 roku, antyukraińskie działania polskiego podziemia, a także akcja „Wisła” z 1947 roku. Sygnatariusze komunikatu apelują o wspólne podejście do zbadania tych wydarzeń i upamiętnienia ofiar tego konfliktu, nie dzieląc ich na Ukraińców i Polaków. Jednocześnie krytykę wzbudził sam tekst oświadczenia i wybór sygnatariuszy.

II Polsko-Ukraiński Komunikat 

11 grudnia  Ośrodek Karta – polska organizacja pozarządowa, która od 1982 roku zajmuje się badaniem najnowszej historii Polski i krajów Europy Wschodniej, opublikował na swojej stronie internetowej II Komunikat Polsko-Ukraiński w sprawie oceny polsko-ukraińskiego konfliktu lat 40. Poprzedni komunikat, również zainicjowany przez Ośrodek Karta, został przyjęty już w 1994 roku.

Jak stwierdzono na stronie internetowej ośrodka, powodem „wielokrotnej próby zainicjowania kompleksowego porozumienia” między Ukrainą a Polską była 80. rocznica zbrodni UPA i OUN(b) popełnionej na polskiej ludności Wołynia w 1943 roku. Sam dokument podpisano 22 listopada 2024 roku. Prace nad dokumentem były współfinansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego oraz Centrum im. Juliusza Mieroszewskiego

Komunikat podpisało 24 historyków z Ukrainy i Polski: prof. Jan Jacek Bruski (Kraków), prof. Rafał Wnuk (Lublin/Gdańsk), prof. Ihor Hyrycz (Kijów) – podpis wycofany, prof. Jarosław Hrycak (Lwów), prof. Grzegorz Hryciuk (Wrocław), dr Mariusz Zajączkowski (Warszawa), prof. Ołeksandr Zajcew (Lwów), prof. Leonid Zaszkilniak (Lwów), prof. Ihor Iljuszyn (Kijów), prof. Zbigniew Karpus (Toruń), prof. Michał Klimecki (Toruń), prof. Stanisław Kulczycki (Kijów), prof. Mykoła Kuczerepa (Łuck) – podpis wycofany, prof. Oleksandr Łysenko (Kijów), prof. Grzegorz Mazur (Kraków), dr hab. Damian Markowski (Warszawa), prof. Włodzimierz Mędrzecki (Warszawa), prof. Grzegorz Motyka (Warszawa), prof. Jan Pisuliński (Rzeszów), prof. Andrij Portnow (Frankfurt nad Odrą), prof. Stanisław Stępień (Przemyśl), prof. Tomasz Stryjek (Warszawa), prof. Wołodymyr Trofymowycz (Ostróg) i prof. Jurij Szapował (Kijów).

Sygnatariusze „po trzydziestu latach nieprzerwanych badań i uzyskanej z nich wiedzy (…), oraz trwającego w tym czasie z różnym natężeniem dialogu między historykami, któremu nierzadko towarzyszyły gorące spory” zgadzają się co do oceny konfliktu polsko-ukraińskiego z lat 40. XX wieku.

O przyczynach i przebiegu konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40. XX wieku

Jak podkreślono w tekście komunikatu – „istota konfliktu polsko-ukraińskiego dotyczyła sporu o ziemię; walki o dominację nad obszarem w różnym stopniu zamieszkanym przez obie społeczności. Był to również antagonizm na tle religijnym i społecznym. Fundamentem przyszłych opresji stała się kwestia granic, uznawanych za niesprawiedliwe, najpierw przez Polaków po traktacie brzeskim (1918), następnie przez Ukraińców po traktacie ryskim (1921)”. 

Opisując sytuację Ukraińców w międzywojennej Polsce, komunikat wspomina, że ​​ówczesne władze polskie „interpretowały większość Ukraińców jako społeczność bez ugruntowanej tożsamości narodowej, a zatem w dużej mierze podatną na polonizację”. „W ten sposób polskie elity polityczne odmówiły ukraińskiemu ruchowi narodowemu prawa do podmiotowości. We wzajemnych relacjach zaczął dominować argument siły”.

„Ukraińscy narodowi  radykałowie z Ukraińskiej Organizacji Wojskowej (UWO), a później z Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN) zaczęli stosować indywidualny terror polityczny, wymierzony zarówno w przedstawicieli władz państwowych, jak i w orędowników polsko – ukraińskiego porozumienia, oraz w Ukraińców oskarżanych o „kolaborację”. Zaczęli również dokonywać aktów sabotażu i dywersji. Ten zaś potęgował brutalne reakcje polskich władz i nasilenie polityki dyskryminacyjnej wobec Ukraińców, co jedynie nakręcało spiralę wzajemnej wrogości. Niemniej większa część społeczeństwa ukraińskiego była przeciwna stosowaniu terroru w walce o niepodległość” – czytamy w tekście.

Pacyfikacja Galicji w 1930 roku – represje władz polskich wobec ludności ukraińskiej tego regionu przy użyciu wojska i policji, którym towarzyszyły masowe aresztowania, pobicia i zabójstwami ludzi oraz zamykanie i niszczenie instytucji ukraińskich w Galicji – w komunikacie określono jako „zastosowaniem zasady odpowiedzialności zbiorowej w reakcji na akty terroru OUN”.

W dalszej części tekstu oświadczenia wymieniono także inne antyukraińskie działania ówczesnych władz polskich, nie podając jednak oceny tych wydarzeń: „represje wobec działaczy ukraińskich, zamykanie członków OUN – obok komunistów, nacjonalistów, socjalistów i ludowców, obywateli II RP innej narodowości niż ukraińska – bez wyroku w obozie odosobnienia w Berezie Kartuskiej; polskie osadnictwo wojskowe (Wołyń) i cywilne (Galicja Wschodnia) na terenach o przewadze ludności ukraińskiej; wreszcie brutalna polityka narodowościowa z końca lat trzydziestych (na czele z niszczeniem świątyń prawosławnych i przypadkami nawracania siłą na katolicyzm wiernych Kościoła prawosławnego na Wołyniu i Lubelszczyźnie w 1938 roku) – to wszystko sprzyjało wzrostowi wrogości Ukraińców do państwa polskiego w przededniu wybuchu II wojny światowej”. 

Okres II wojny światowej opisano w komunikacie następująco: „Niezależnie od nieprzychylnych Polsce nastrojów panujących wśród ogółu Ukraińców, w czasie kampanii polskiej 1939 w szeregach WP walczyło ponad 100 tysięcy żołnierzy narodowości ukraińskiej, którzy wypełnili swój żołnierski obowiązek. Jednocześnie z powodu nasilenia wraz z wybuchem wojny wrogiej postawy ukraińskich nacjonalistów i komunistów, wśród ogółu polskiego społeczeństwa i członków podziemia niepodległościowego ugruntowało się przekonanie o ukraińskiej zdradzie i licznych aktach dywersji i sabotażu oraz wysługiwaniu się wrogom Polaków – Niemcom i Sowietom. Wypadki z późniejszego okresu wojny i okupacji miały jedynie utrwalić wśród Polaków przeświadczenie o Ukraińcach jako groźnym wrogu wewnętrznym (…) OUN-B, uprzedzając fakty, postanowiła na przełomie 1942/43 roku o utworzeniu 14 oddziałów wojskowych i wywołaniu na Wołyniu ogólnonarodowego powstania przeciwko wszystkimi wrogom – głównie Polakom, sowieckiej partyzantce, w mniejszym stopniu Niemcom.”

Akcja antypolska prowadzona przez OUN(B) i UPA miała miejsce w latach 1943–1944 na Wołyniu i w Galicji Wschodniej, a także na południowo-wschodniej Lubelszczyźnie. „Apogeum terroru wobec polskiej ludności na Wołyniu nastąpiło w lipcu i sierpniu 1943.”  – napisano w komunikacie. W dalszej części sygnatariusze zauważają , że „w reakcji na te zbrodnie polskie podziemie zaczęło z czasem stosować terror wobec ludności ukraińskiej, który był oparty na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności”. „Wstrząsające wydarzenia na Wołyniu i w Galicji Wschodniej z lat 1943–1945, podczas których dochodziło do masowych zbrodni na ludności polskiej, a w reakcji na nie do mordów na ludności ukraińskiej na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności, stały się gigantycznym nieszczęściem w relacjach polsko-ukraińskich” – podsumowano w tekście oświadczenia.

Autorzy komunikatu podali także dane dotyczące liczby ofiar konfliktu polsko-ukraińskiego podczas II wojny światowej. Mimo że „ogólny bilans do dziś jest niepełny i wymaga uściślenia, uważa się, że tzw. akcja antypolska OUN-B i UPA od zimy 1942/43 do wiosny 1945 przyniosła śmierć około 80 –100 tysiącom Polaków (…) W rezultacie antyukraińskich wystąpień polskiego podziemia do wiosny 1945 zginęło nie mniej niż około 10 tysięcy Ukraińców”.

Dalsza część komunikatu opisuje zakończenie II wojny światowej i pierwsze lata powojenne, którym towarzyszyły przymusowe masowe przesiedlenia ludności ukraińskiej i polskiej – z Polski do Ukraińskiej SRR i odwrotnie, a także w granicach samej Polski – chodzi tu o przeprowadzoną wiosną i latem 1947 roku akcję „Wisła”. Wówczas polskie władze komunistyczne przymusowo przesiedliły na północ i zachód kraju około 140 tysięcy osób narodowości ukraińskiej.

Główny przekaz komunikatu „wszystkie ofiary nasze”

„My, sygnatariusze II Komunikatu, uważamy za konieczne przyjęcie przez oba społeczeństwa wobec tej przeszłości paradygmatu „wszystkie ofiary nasze”, co odtąd uniemożliwiałoby swoistą „rywalizację” ofiar, to jest dzielenia ich na „swoje” i „obce”, rozliczne manipulacje i licytację ich liczb” – stwierdzono na zakończenie komunikatu. Sygnatariusze zgodzili się także, że praktyczna realizacja paradygmatu „wszystkie ofiary nasze” oznacza:  

  • ekshumację bezimiennych pochówków zbiorowych, w celu stworzenia cmentarzy/nekropolii; 
  • dopełnianie imiennych danych w bazach ofiar wzajemnego konfliktu, z uwzględnieniem dawnych miejscowości, z których ludność pochodziła;
  • ustawienie przy drogach tablic informacyjnych z historycznymi nazwami miejscowości, które zostały zatarte w przestrzeni i na mapach – w następstwie ich całkowitej pacyfikacji;
  • stanowcze potępienie i skuteczne przeciwdziałanie aktom wandalizmu wobec drugiej strony , w tym grobów na cmentarzach innych wyznań, oraz rosyjskiej dezinformacji w obszarze pamięci historycznej o trudnej polsko-ukraińskiej przeszłości;
  • przywrócenie pierwotnego kształtu upamiętnieniom na które oba państwa wyraziły zgodę, oraz ostateczne uregulowanie kwestii dotyczących upamiętnień po obu stronach granicy;  
  • powrót do formuły merytorycznego dialogu o sprawach najtrudniejszych dla obu narodów, dotyczących wydarzeń z lat 1939-47, w ramach eksperckiego forum historyków 

Pełny tekst komunikatu jest dostępny na stronie Ośrodka Karta w języku polskim  oraz  ukraińskim

Ocena i krytyka komunikatu 

Publikacja komunikatu wywołała dyskusję – głównie wśród ukraińskich historyków i ekspertów zajmujących się współczesnymi stosunkami polsko-ukraińskimi. Główne uwagi: polityczny, a nie naukowy charakter oświadczenia; błędy i nieścisłości dotyczące faktów; przyjęcie stanowiska Polski przez stronę ukraińską; brak wśród sygnatariuszy tych ukraińskich historyków, którzy bezpośrednio zajmują się tematyką konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40. XX wieku, a którzy obecnie nie mogą brać udziału w dyskusji naukowej ze względu na służbę w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

Olga Popowycz

Jak podkreśliła w komentarzu dla Espreso, a także na swojej stronie na Facebooku komentatorka polityczna i ekspertka w sprawach polsko – ukraińskich relacji Olga Popowycz, komunikat przypomina raczej manifest polityczny niż oświadczenie napisane przez naukowców. „Przede wszystkim główny nacisk tego komunikatu kładzie się na to, że będzie to dialog między historykami, że historycy polscy i ukraińscy doszli między sobą do porozumienia, tak aby politycy zarówno z polskiej, jak i, z resztą, z ukraińskiej strony nie wykorzystywali tego tematu.” Warto też zwrócić uwagę, że na stronie Ośrodka Karta, gdzie opublikowano oryginalne źródło, znajduje się informacja, że ​​prace nad tym projektem były finansowane przez Ministerstwo Nauki i Szkolnictwa Wyższego RP oraz polskie Centrum Mieroszewskiego” – zaznacza Olga Popowycz. 

Witalij Jaremczuk

Na polityczny charakter komunikatu zwrócił uwagę także historyk, prof. Witalij Jaremczuk. „Uważam, że dokument ten jest deklaracją polityczną, a nie tekstem naukowym, chociaż został ogłoszony jako wynik długotrwałych przemyśleń historii stosunków polsko – ukraińskich przez czołowych ukraińskich i polskich historyków. Nie mam wątpliwości, że motywy większości Autorów po obu stronach są szlachetne. Diabeł jednak kryje się w niewidocznych szczegółach – deklaracje polityczne zawierają jedynie polityczną logikę i te same metody. Natomiast logika polityczna albo przeczy logice naukowej, albo nie koreluje z nią. Logika naukowa ma na celu znalezienie prawdy. „Polityczna – na poszukiwaniu (w najlepszym przypadku) dobra wspólnego, w najgorszym – chronieniu czyichś interesów” – zauważa Witalij Jaremczuk w poście na Facebooku. Następnie historyk wyjaśnia, że w nauce każde uzasadnione i sprawdzone stanowisko ma prawo zaistnieć, a w polsko-ukraińskim dialogu historycznym należy dążyć nie do konsensusu, lecz do „prawa do własnego zdania, które nie będzie przekreślane przez żadną decyzję, żadnego polityka i uchwałę żadnego Sejmu”.  

Na błędy rzeczowe i nieścisłości w swoim komentarzu do komunikatu zwrócił uwagę ukraiński historyk, były szef Instytutu Pamięci Narodowej Wołodymyr Wiatrowycz, historyk i publicysta Roman Kabaczij i były prezes Związku Ukraińców w Polsce Piotr Tyma. 

Piotr Tyma

„Cześć postulatów historyków jest słuszna, ale spóźniona, do tego dokument grzeszy polonocentryzmem. Kilka faktów: obecnie wiadomo już, że ofiar ukraińskich było więcej ok. 30 tys.; część działań strony polskiej można uznać za ludobójcze, polscy historycy nie biorą pod uwagę nowych ustaleń odnośnie do ważnych wydarzeń historycznych budujących wrogość m.in. pacyfikacji 1930 r. oraz faktu, że należy mówić o 3 pacyfikacjach, brak wyakcentowania roli w budowaniu jednostronnego obrazu przeszłości ze strony polskich środowisk byłych żołnierzy IB NKWD (nota bane uznanych jeszcze w latach 90-ych za kombatantów). Członkowie tej formacji, jak wynika z badań ukraińskich historyków, odpowiadają za niemałą liczbę Ukraińców cywilnych Ukraińców zabitych w latach 40-ych” – napisał Piotr Tyma  na swojej stronie na Facebooku

Roman Kabaczij

Roman Kabaczij opowiedział, że brał udział w pracach nad komunikatem, ale wycofał się z tej sprawy, gdyż jego zdaniem przygotowywano go w pośpiechu i niedbale, „na rocznicę pierwszego wspólnego komunikatu (1994 r.)”. „Z masą błędów w terminach i toponimach w języku ukraińskim, przeinaczeń i pominięć. „Dlatego nie rozumiem, jak ukraińscy sygnatariusze to zrobili, zostawiając stronie polskiej tak duże pole do walki” – zauważył Kabaczij.

 Na jednostronny – polski charakter tekstu wskazuje także Olga Popowycz: 

„Warto przedstawić odrębną analizę tekstu Drugiego Komunikatu Polsko-Ukraińskiego, podpisanego przez 24 polskich i ukraińskich historyków, ale na razie skupię się na jednym z jego sformułowań: „…podczas których dochodziło do masowych zbrodni na ludności polskiej, a w reakcji na nie do mordów na ludności ukraińskiej na zasadzie zbiorowej odpowiedzialności, stały się gigantycznym nieszczęściem w relacjach polsko-ukraińskich”. Co tu jest nie tak? Właściwie chodzi o formę prezentacji, o dobór słów. Bo zabijanie spokojnej ludności polskiej jest „zbrodnią”, a zabijanie Ukraińców jest „mordem”. Ładunek emocjonalny tych słów jest inny, ponieważ słowo „zbrodnia” zawsze będzie wywoływać silniejsze skojarzenia emocjonalne niż ogólne „mord”. „Choć idea stworzenia tego Komunikatu jest absolutnie szlachetna, to realizacja (sam tekst, dobór słów i argumentacja) są, niestety, bardzo jednostronne”.

Jeszcze jedno spostrzeżenie dotyczące komunikatu, o którym wspominają zarówno Olga Popowycz, jak i Wołodymyr Wiatrowycz, dotyczy tego, że wśród sygnatariuszy nie ma ukraińskich historyków, którzy byliby ekspertami w temacie OUN i UPA oraz konfliktu polsko-ukraińskiego lat 40., a którzy obecnie służą w Siłach Zbrojnych Ukrainy.

Wołodymyr Wiatrowycz

„Rozwój badań tego tematu byłby kontynuowany, ale przerwała go wojna. Wiek wielu badaczy UPA (około 40 lat i mniej) i ich obywatelska postawa są powodem, dla którego wielu z nich jest teraz na wojnie – Iwan Patryliak, Wołodymyr Moroz, Wołodymyr Birczak, Ihor Marczuk, Rusłan Zabiłyj, Serhij Woljaniuk, Serhij Riabenko, Ołeksandr Darowanec, Ołeksandr Pahiria, Maryna Mirzajewa (to tylko ci, których znam osobiście). „Niestety, niektórzy przez wojnę już nie żyją (Władysław Sapa zmarł miesiąc temu – miał 32 lata)” – napisał na swojej stronie na Facebooku Wołodymyr Wiatrowycz.

 

Po stronie ukraińskiej nie brakuje jednak głosów, które dostrzegają także pozytywy w komunikacie polsko-ukraińskim.

Ołeksij Panycz

Jak napisał na swej stronie na Facebooku filozof, działacz społeczny, czołowy pracownik naukowy Naukowo Wydawniczego Stowarzyszenia „Duch i Litera” Ołeksij Panycz : «krytykować tekst tego dokumentu oczywiście można i trzeba, i jest za co”. Ale krytykowanie bez równoczesnego wskazywania tego, co jest dobre i słuszne w tym dokumencie (podałem tylko jeden przykład, są inne) jest nierozsądne i kontrproduktywne”. Wśród pozytywnych elementów komunikatu Panycz wskazuje zasadę „wszystkie ofiary nasze” dotyczącą wspólnej przeszłości, która według autorów dokumentu, od tej pory uniemożliwi swoistą „konfrontację ofiar”, polega na dzieleniu ich na „swoich” i „obcych”, licznych manipulacjach i licytowania ich liczbą. 

„Zasada ta oczywiście nie przekreśla prób zliczenia ofiar po stronie polskiej i ukraińskiej. Prawdopodobnie krytycy dokumentu mają rację, wskazując na zaskakująco skromne liczby ofiar po stronie ukraińskiej (choć z uwagą „nie mniej niż”) podane w nim na tle bardzo dużej liczby ofiar po stronie polskiej. Ale jeśli „wszystkie ofiary są nasze”, to znaczenie tego obliczenia pozostaje zasadniczo ograniczone. „A tabu na „licytowania się na ich liczbę” powinno stać się normą dla wszystkich ukraińskich i polskich polityków” – zauważa Ołeksij Panycz.

Z resztą – także Olga Popowycz w swoim wpisie zauważa, że pomimo jednostronności, „idea stworzenia tego komunikatu jest absolutnie szlachetna”.

Przypomnijmy, że temat tragedii wołyńskiej 1943 roku jest jednym z najbardziej złożonych i kontrowersyjnych w polsko – ukraińskich relacjach. W 2016 roku Polska prawnie uznała wydarzenia z 1943 roku za „ludobójstwo popełnione przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach Rzeczypospolitej”, a dzień 11 lipca ogłoszono dniem pamięci. Również na początku grudnia do polskiego Sejmu wpłynął projekt ustawy, która przewiduje wprowadzenie odpowiedzialności karnej dla osób, które będą „propagować ideologię Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów (OUN-B) i Ukraińskiej Powstańczej Armii” jako organizacji odpowiedzialnych za mordy ludności polskiej na Wołyniu i terytoriach przyległych w latach 1943-1944.

Anastazja Werchowecka