“Migrantki to pełnoprawne Warszawianki”. Rozmowa z Pełnomocniczką Prezydenta Warszawy ds. kobiet - Nasz Wybir - Informacyjny portal ukraińskich migrantów

“Migrantki to pełnoprawne Warszawianki”. Rozmowa z Pełnomocniczką Prezydenta Warszawy ds. kobiet

0

Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim/
Матеріал також можна прочитати українською мовою

O prawach kobiet i ich ochronie, o miejskich programach i nowych projektach, dotyczących również Ukrainek, z Pełnomocniczką Prezydenta m.st. Warszawy ds. kobiet Katarzyną Wikołaską-Żuromską rozmawia Yulia Lashchuk.


Program Warszawa dla Kobiet był jednym z najważniejszych punktów kampanii wyborczej obecnego prezydenta Warszawy Rafała Trzaskowskiego. Mówił on, że jeśli chcemy budować Warszawę dla wszystkich, to musimy pamiętać o prawach kobiet. Pani pełni funkcje pełnomocniczki do spraw kobiet już od prawie dwóch lat. Czy za ten czas Warszawa stała się bardziej przyjazna kobietom?

Bardzo dużo działań zostało podjętych czy zainicjowanych praktycznie w każdym obszarze życia: w obszarze zdrowia, edukacji i aktywizacji zawodowej kobiet, przeciwdziałania przemocy w rodzinie, również na polu kulturalnym. Najświeższa informacja dotyczy obszaru upamiętniania warszawianek, które są zasłużone dla miasta. Kilka pasaży, ulic i park zostaną nazwane od imienia zasłużonych warszawianek. Tak, widać znaczącą różnicę i tych działań skierowanych stricte do kobiet czy na rzecz kobiet podjęto bardzo dużo.

Czy Covid19 wpłynął na realizację programu? Ponieważ przyniósł on ze sobą nie tylko problemy zdrowotne, ale jeszcze bardziej utrudnił życie kobiet. Nie jest żadnym sekretem, że to właśnie one znalazły się w bardzo niefortunnej sytuacji: wykonywanie pracy zawodowej z domu, jednoczesna opieka nad dziećmi, którzy też zostali w domu, w dodatku praca domową. To skutkuje licznymi problemami psychologicznymi – wypaleniem się, depresją. Jak miasto pomaga kobietom i czy są jakieś pomysły co do tego jak poprawić sytuację, ze względu na to, że sytuacja pandemiczna się tylko pogarsza?

Jeszcze przed pandemią zleciłam przeprowadzenie badań w grupie warszawianek, Polek i Ukrainek, o ich sytuacji na rynku pracy oraz w obszarze zdrowia. Wyszło na to, że kobiety zaczynały czuć się nierówno traktowane na rynku pracy po urodzeniu dziecka. To dotyczy i Polek, i Ukrainek, tylko że Ukrainek jeszcze dotyczy ta dyskryminacja krzyżowa, czyli oprócz tego, że są dyskryminowane ze względu na płeć, to dodatkowo są dyskryminowane ze względu na pochodzenie. W czasie pandemii podjęliśmy działania w takich 2 obszarach, które się wydawały najbardziej palące. Pierwszy to aktywizacja na rynku pracy tych kobiet, które straciły pracę w związku z Covid19 albo nie mogły wrócić na rynek pracy po dłuższej przerwie, związanej z urodzeniem dziecka, a drugi to przeciwdziałanie przemocy w rodzinie. Zainicjowałam kampanię „Przemoc karmi się milczeniem”, żeby pokazać, że pomoc osobom doznających przemocy jest cały czas dostępna, w innej formie, bo zdanie, ale jest dostępna.

Ale dostępna również dla migrantek? Fundacja Nasz Wybór przeprowadziła badanie na temat sytuacji kobiet-migrantek podczas pandemii. Okazało się, że migrantki, które doświadczają przemocy domowej są jeszcze bardziej, niż Polki, ograniczone w swoich działaniach, ponieważ nie mają w Polsce sieci wsparcia, nie znają w dobrym stopniu języka, żeby poprosić o pomoc lub po prostu boją się utracić statusu pobytu, ponieważ często przebywają w Polsce na podstawie „połączenia się z rodziną”.

Oczywiście, brałam cały czas pod uwagę, że ta informacja musi trafiać również do migrantek, bo to są równoprawne warszawianki. Bardzo mnie uderzyło, że jeszcze w badaniu przed pandemią okazało się, że Ukrainki nie czują się jako warszawianki i nie widzą w ogóle oferty usług miasta. W związku z tym na każdym kroku staram się jakoś zaznaczać, że to, co ja robię, czy miasto robi, jest skierowane również do migrantek. Robimy to przez tłumaczenia wszystkich komunikatów, staram się też informować osoby, które działają w jakichś stowarzyszeniach czy fundacjach na rzecz imigrantów, żeby wiedzieli, że coś takiego się dzieje.

Właśnie tak było w przypadku kampanii „Przemoc karmi się milczeniem”. Komunikaty były tłumaczone na rosyjski, ukraiński, angielski. Zamieściliśmy komunikaty na tyłach autobusów, bo może samymi autobusami dużo osób nie jeździło, ale tyły autobusów wszyscy widzieli. Również staraliśmy się zebrać informacje od organizacji pozarządowych, które wykonują zadania zlecone przez miasto w zakresie przeciwdziałania przemocy, na temat tego, w jakich językach oferują pomóc, żeby to wszystko było zebrane w jednym miejscu.

Stworzyliśmy miejską stronę internetową um.warszawa.pl/antyprzemocowa, na której znajdują się informacje jaka pomoc jest dostępna. Strona ta została przetłumaczona na ukraiński i, mam nadzieję, że w dalszej kolejności będzie przetłumaczona na wietnamski, arabski, oczywiście angielski i rosyjski. Teraz przygotowujemy nowy program przeciwdziałania przemocy w rodzinie i jednym z celów tego programu jest to, aby pomoc świadczona była w coraz większym stopniu dostępna właśnie dla osób z doświadczeniem migracyjnym.

Czy były już przeprowadzone jakieś badania na temat, ile migrantek już skorzystało z tej pomocy?

Poprosiliśmy organizacje, żeby nam przysłali informację jak sytuacja wyglądała w pierwszych 2 i 3 kwartałach 2020 roku, żeby zobaczyć jak się ona zmieniała w czasie lockdownu. No i widać było, że dopiero potem, w okolicach wakacji, liczba proszących o pomoc kobiet wzrosła w stosunku do zestawień poprzednich miesięcy. Ale niestety nie było informacji o tym jakiego pochodzenia była osoba dzwoniąca bądź pisząca maila, bo takich informacji te organizacje nie zbierają.

A co z obszarem aktywizacji zawodowej, o której Pani już wspomniała?

Po poprzednich badaniach sprzed pandemii widać było, że głównym problemem, na który napotykają warszawianki, jest powrót na rynek pracy po dłuższej przerwie, związanej z macierzyństwem. To też pokazały moje otwarte spotkania, które organizowałam zaraz po rozpoczęciu swojej pracy jako pełnomocniczka. Starałam się uruchomić program, który będzie pomagał kobietom wrócić na rynek pracy, ale przyszedł Covid i nie wiadomo było co się stanie. Ale to mi trochę jednak pomogło, bo w związku z pandemią ten problem jeszcze bardziej się nasilił więc tym bardziej miałam argument do tego, żeby ten program rozpocząć. I udało się. Ten program miał na celu wzmocnić poczucie własnej wartości młodych mam i pomóc im wrócić na rynek pracy, ale też pokazać im, jakie   nowe kompetencje nabyły w czasie urlopu macierzyńskiego, które są teraz na rynku szczególnie cenione. W ramach warsztatów i szkoleń uczestniczki mogły się dowiedzieć czy może powinny się przebranżowić, czy szukać pracy na etat, a może powinny założyć swój biznes, bo mają jakiś fajny pomysł.

Czy wspierało miasto te kobiety i ich pomysły finansowo?

Nie, tylko merytoryczne. Na pierwszym etapie tego programu były takie warsztaty-webinaria, które miały na celu wzmocnić poczucie własnej wartości uczestniczek, pokazując im jakie mają talenty, jakie kompetencje nabyły w czasie urlopu macierzyńskiego czy wychowawczego, bo większość kobiet sobie z tego nie zdaje sprawę, ale kompetencji jest dosyć dużo. Były też warsztaty autopromocji. W drugim etapie uczestniczkom pokazywaliśmy jakie są różnice między pracą na etacie a pracą na własnym i po tej części uczestniczki sobie wybierały czy będą chciały wrócić na rynek pracy na etat, czy może chciałyby rozwijać swój pomysł na biznes. Zajęcia w pierwszej grupie dotyczyły doradztwa zawodowego, czyli jak napisać CV, jak przygotować się do rozmowy kwalifikacyjnej, jak się promować w Internecie na różnych stronach typu Linkedin, żeby szybciej znaleźć pracę. Druga grupa miała zajęcia z księgowości, finansów, marketingu, promocji, pozyskiwania funduszy, czyli tego wszystkiego, czego dotyczy zakładanie i prowadzenie własnego biznesu. Starałam się komunikować, że ten program jest dla wszystkich warszawianek, również migrantek i zastrzegłam, żeby przynajmniej 10% uczestniczek były migrantkami. Były u nas kobiety z Ukrainy, Białorusi i Kazachstanu, była kobieta z Mongolii. Oprócz tego, program sam był oczywiście w języku polskim, ale poprosiłam organizatorki, które zostały wybrane przez miasto, czyli Sieć Przedsiębiorczych Kobiet we współpracy z Fundacją Sukcesu Pisanego Szminką, żeby zapewniły jedną czy dwie ekspertki, które się posługują ukraińskim, rosyjskim i litewskim, żeby w razie czego wsparły. Bo wiadomo, tu się pojawia język profesjonalny, który może budzić jakieś trudności i takie ekspertki miały pomóc migrantkom. Program się cieszył bardzo dużym zainteresowaniem, ale był to pilotażowy program, więc nie był dla jakiejś bardzo dużej grupy. Początkowo był planowany na 80 osób, ale uznaliśmy, że można przyjąć 100 osób, bo zainteresowanie było ogromne, zgłosiło się 630 kobiet. Jest taki plan na najbliższe miesiące, żeby uruchomić na nowo ten program dla większej ilości uczestniczek.

Pełnomocniczką Prezydenta m.st. Warszawy ds. kobiet Katarzyna Wilkołaska-Żuromska

Są w Warszawie również samotne matki, które znalazły się w bardzo trudnej sytuacji i które w ogóle nie mają na kogo liczyć. Często chodzi im nie o rozwój osobisty i znalezienie pracy w perspektywie, lecz o przetrwanie już dziś. Czy są jakieś programy natychmiastowego wsparcia dla takich kobiet?

Tak, mamy dosyć kompleksowe wsparcie dla samotnych matek z dziećmi, które znajdują się w trudnej sytuacji życiowej, które albo doświadczają przemocy lub są zagrożone bezdomnością. W tym celu na przykład działa Warszawski Ośrodek Interwencji Kryzysowej. Ta placówka zapewnia pomoc psychologiczną i wsparcie innych specjalistów – psychiatry, prawnika i oczywiście pracownika socjalnego. A jeśli w wyniku sytuacji kryzysowej konieczna jest zmiana zamieszkania, to samotnym matkom oferujemy też tymczasowe schronienie w ośrodku Etezja, który jest prowadzony przez stowarzyszenie Pomocy i Interwencji Społecznej. Jest tam stały dostęp do pomocy psychologicznej, prawnej, pedagogicznej, socjalnej, do doradcy zawodowego. Dzięki temu dążymy do usamodzielnienia się tych kobiet. Jednym z elementów wsparcia wychodzenia z kryzysu są też mieszkania dla samotnych matek z dziećmi. W zeszłym roku lokale, które przydziela miasto, miały zapewnić bezpieczeństwo osobom dotkniętych przemocą, ale również zwiększyć ich motywację do samodzielnego życia. Staramy się zapewnić odpowiednią pomoc indywidualnie do potrzeb każdej z nich, bo każda z tych mam miała inną historię. Dodatkowo jest cały program żłobkowy, który został wprowadzony w Warszawie. To też jest ogromna pomoc dla kobiet. Rodzice praktycznie każdego dziecka w Warszawie mają teraz możliwość posłać swoje dziecko do placówki instytucjonalnej, czyli do żłobka. Jest to bezpłatne, rodzice muszą zapłacić tylko za wyżywienie.

Na ile program Warszawa dla Kobiet i zwłaszcza Pani działalność są zrównoważeni? Co się robi dla tego, żeby kobiety nie pozostały same wskutek ewentualnych zmian politycznych? Czy są jakieś strategię na przyszłość?

W tej chwili pracujemy nad przyjęciem przez Radę miasta „Europejskiej karty równości kobiet i mężczyzn w życiu lokalnym”. To jest taki dokument, który obejmuje praktycznie wszystkie obszary życia i po podpisaniu tej karty sygnatariusz jest zobowiązany w ciągu maksymalnie 2 lat od podpisania do przyjęcia równościowego planu działań, w którym będą cele, priorytety i środki finansowe, jakie mają być przeznaczone na realizację działań. Więc myślę, że to jest taki dobry punkt, o którym można powiedzieć, że to jest działanie systemowe, ponieważ jeżeli przyjmiemy tą kartę, to wtedy już jesteśmy zobowiązani do realizacji tych poszczególnych zobowiązań. Jesteśmy też w trakcie tworzenia polityki różnorodności w mieście, która oczywiście będzie dotyczyła kobiet migrantek i wszystkich mniejszości lub osób wykluczonych

Pamiętam, jak kilka lat temu na marszu kobiet 8 marca usłyszałam hasło: “Uwaga, uwaga, tu obywatelki”. Pomyślałam sobie, że jest to jednocześnie piękne, ze względu na obecną sytuację praw kobiet w Polsce, ale też dość wykluczające, ponieważ nie wszystkie uczestniczki tego marszu miały obywatelstwo polskie, ale tutaj mieszkają od lat i wiele z nich codziennie walczy o Warszawę przyjazną kobietom. Jak możemy zrobić ruch kobiecy w Polsce (czy konkretyzujmy – w Warszawie) bardziej inkluzyjnym i jak ze swojej strony migrantki mogą włączyć się w działania na rzecz kobiet?

Jeśli chodzi o obywatelki, to ja mówię cały czas, że migrantki, które mieszkają w Warszawie są obywatelkami tego miasta i nie muszą mieć obywatelstwa polskiego, żeby być obywatelkami Warszawy. Też wydaje mi się, że na tym polega ten język inkluzyjny, żeby pokazywać stronie migranckiej, że obywatelstwo to nie jest jedyna droga do tego, żeby brać udział w działaniach na rzecz praw kobiet czy innych. Inna rzecz to jest to, że wszelkiego rodzaju stowarzyszenia i fundacje migranckie powinny czynnie brać udział w działaniach miasta. Organizacje pozarządowe odgrywają ogromną rolę, wykonując naprawdę większość zadań, które ma miasto jako gmina w zapewnieniu normalnego funkcjonowania Warszawy czy zapewnieniu wszystkich usług obywatelom i obywatelkom tego miasta. Więc jeżeli będą czynnie brały w tym udział, to też będą bardziej widoczne. Jeżeli ktoś jest bardziej widoczny, to się go pamięta. Trzeba pokazywać Polkom i Polakom, że migranci i migrantki są równoprawnymi mieszkańcami Warszawy i przysługują im te same prawa czy obowiązki. Ale ta komunikacja musi iść w obie strony: musimy to pokazać również samym migrantom i migrantkom A jeżeli się pojawiają jakieś konkretne inicjatywy, dotyczące praw kobiet, to oczywiście zachęcam do zgłaszania się do mnie. Staram się o tym cały czas mówić, że nasze działania i inicjatywy powinny być i są skierowane do wszystkich. Tych działań dotyczących praw kobiet jest mnóstwo, tylko podejrzewam, że ta informacja nie zawsze dociera do migrantek lub spotyka się z nierozumieniem. Na przykład zostały zainicjowane szczepienia przeciwko HPV i szczepienia przeciwko grypie dla kobiet w ciąży. Wiem, że w Ukrainie jest dosyć spory ruch antyszczepionkowy, o czym właśnie się dowiedziałam z tych początkowych badań i rozumiem, że nie do końca te rozwiązania mogą trafiać do Ukrainek, żeby szczepić swoje dwunastoletnie dzieci przeciwko HPV lub szczepić się przeciwko grypie będąc w ciąży. To są takie stereotypy i ciężko jest to wykorzenić, potrzebne są po prostu jakieś kampanie informacyjne, edukacyjne, ale to też oczywiście kosztuje.

Mówimy ciągle o matkach lub kobietach w średnim wieku, ale chciałabym zapytać o dziewczynki i seniorki. Czy są też jakieś specjalne programy dla młodych i starszych warszawianek?  

Jeżeli chodzi o starsze warszawianki, to zostało uruchomione Senioralne biuro karier w Centrum Aktywności Międzypokoleniowej. Jest to projekt, skierowany do wszystkich, ale wiemy, że osób w starszym wieku, czyli po siedemdziesiątce, a już szczególnie po osiemdziesiątce, jest więcej kobiet. Senioralne biuro karier jest skierowane też do takich kobiet, które są trochę na pograniczu, czyli w tym wieku przedemerytalnym, bo pojawia się problem zwalniania kobiet, które jeszcze nie weszły w okres ochronny, czyli przed 60 (a wiek emerytalny w Polsce dla kobiet to 60 lat). No i jeżeli ona się zbliża do tego okresu, to często jest proszona o to, żeby zrezygnowała z pracy albo ją po prostu zwalniają. Duża część mężczyzn na odwrót w tym właśnie wieku osiąga swoje największe sukcesy zawodowe. Taki biały pan w średnim wieku wizualnie często jest kojarzony z dyrektorem, natomiast sytuacja kobiet wygląda zupełnie inaczej. Jeżeli chodzi o młode dziewczynki, to wspomniałam już te szczepienia na HPV dla dwunastolatków, zarówno chłopców jak i dla dziewczynek, bo wiadomo, że chłopcy przenoszą i mogą zrażać w dorosłym życiu. Kolejną rzeczą, o której myślałam, było wyrównywanie szans dziewczynek w sporcie i aktywności fizycznej w Warszawie, ale przyszedł lockdown. Chciałabym zainicjować jakiś program, który zachęca kluby sportowe, w szczególności te, które dotyczą sportów tzw. „typowo męskich”, na przykład piłka nożna, żeby ich zachęcać do tworzenia oddziałów żeńskich, które będą prowadzone na równi z męskimi. Wydaje mi się, że aktywność fizyczna to jest coś, na co trzeba zwrócić uwagę, bo z badań wynika, że dziewczynki nastolatki są mniej aktywne fizycznie od chłopców. Tutaj wchodzą w grę stereotypy, dziewczynki się wstydzą, czy mają złe skojarzenia czy wspomnienia z zajęć w szkole. Kolejna rzecz, o której myślałam, jeżeli chodzi o dziewczynki to doradztwo zawodowe. W takim wieku, koniec podstawówki – początek liceum, jest ono bardzo potrzebne. Należy też zwrócić uwagę na kwestię stereotypów, żeby pokazać dziewczynkom, że one mogą pełnić zawody te „typowo męskie”, żeby im powiedzieć, że jeżeli czują się w czymś dobrze, to po prostu trzeba iść w tym kierunku.

Czy są jeszcze jakieś priorytetowe działania na rzecz kobiet, o których nie rozmawiałyśmy i które mają być realizowane już teraz?

Teraz się będzie rozstrzygać kwestia dostępu do in vitro. To też był duży program, bo w związku z tym, że rządowy program został cofnięty, tylko same samorządy mogły wprowadzać swoje programy dostępu do zapłodnienia procedurą in vitro i było na to coraz więcej przeznaczonych pieniędzy. W Warszawie ostatnio była taka możliwość, żeby skorzystać z 3 prób i każda z prób była dofinansowana do 6000 zł, ale rząd teraz w swoim Narodowym programie ochrony zdrowia w ogóle usunął kwestie in vitro. Więc istnieje takie zagrożenie, czy w ogóle samorządy będą mogły wprowadzać swoje miejskie programy in vitro. Myślę, że o to będziemy walczyć. Nie powiedziałam również o gabinetach, bo otworzyliśmy też gabinety ginekologiczne dostępne dla kobiet z niepełnosprawnościami w szpitalu na Solcu i szpitalu Praskim. Oprócz tego te gabinety są tak zwanymi „gabinetami bez klauzuli sumienia”, gdzie jest dostępna antykoncepcja awaryjna poza normalnymi godzinami funkcjonowania przychodni, czyli od 15:00 do 7:00 rano i w weekendy całą dobę. Mając na względzie obecną sytuację, to nie jest takie oczywiste, że się ma dostęp do takich środków. Pozostałe rzeczy to są takie działania i zadania, które realizujemy wewnątrz urzędu, które dotyczą stricte urzędniczek, bo chcę, żeby ten urząd też był jak najbardziej równościowy i świecił przykładem.

 

Yulia Lashchuk

Share.