Nowa ustawa o cudzoziemcach – ulepszenie, czy krok do tyłu?

0

Od 1 maja w Polsce działa nowa ustawa o cudzoziemcach. Czy rzeczywiście usprawniła ona procedurę legalizacji pobytu migrantów?

Polska zmieniła niedawno prawo, które reguluje pobyt obywateli innych krajów oraz osób bez obywatelstwa na swym terytorium. Przedstawiciele organizacji społecznych od dawna mówili, że obowiązująca ustawa o cudzoziemcach jest przestarzała w porównaniu z migracyjną praktyką innych państw Unii Europejskiej: zawiera nieścisłości, biurokratyzuje proces otrzymania zezwolenia na pobyt i niedostatecznie broni interesy migrantów. Nowy projekt był opracowywany w ciągu kilku ostatnich lat, a zdaniem Urzędu do Spraw Cudzoziemców, uproszono w nim większość zasad i procedur, które dotyczą legalizacji i pobytu cudzoziemców. W ustawie są pewne pozytywne zmiany, jednak, mimo to, wielu wskazówek nie wzięto pod uwagę – twierdzą przedstawiciele organizacji pozarządowych.  

Warto podkreślić, że tym razem Urząd do Spraw Cudzoziemców przeprowadził kampanię promocyjną: wydrukowano serię broszur, poświęconych zmianom w polskim prawie migracyjnym oraz procedurom legalizacji, skierowanych do osób, które uczą się lub  pracują w Polsce; mają małżonka – obywatela Polski lub występują o status uchodźcy. Informacja w broszurach jest także po ukraińsku. Utworzono stronę internetową poświęconą nowej ustawie – www.cudzoziemcy.gov.pl. Warto zwrócić uwagę na ten szczegół, o ile podczas, na przykład, kampanii abolicyjnej w 2012 roku słusznie przypominano urzędnikom o braku informacji oraz słabej akcji promocyjnej. Chociaż, jak okazało się, materiały w broszurach oraz na stronie prezentują projekt ustawy przed jej ostatecznym uchwaleniem w Sejmie, a w trakcie tych procedur treść dokumentu została nieco zmieniona.   

Po drugie, nowe prawo w większym stopniu zainteresowało polskie media. Już w trakcie dyskusji nad ustawą, stała się ona przedmiotem dyskusji dziennikarzy, którzy rozpatrywali zjawisko migracji w kontekście przeciwdziałania kryzysowi demograficznemu nad Wisłą. Urząd do Spraw Cudzoziemców przeprowadził w Sejmie kilka prezentacji dotyczących nowego prawa, co zwróciło uwagę opinii publicznej. 

Odnośnie samych zmian: od 1 maja weszły nowe rodzaje zezwolenia na pobyt, zmieniono zasady ich otrzymywania, pojawiły się dodatkowe preferencje dla osób z polskim pochodzeniem, zliberalizowano procedurę legalizacji dzieci, których rodzice mają uregulowany status prawny w kraju. 

Zmiany w legalizacji pobytu tymczasowego:

– zezwolenie na pobyt tymczasowy może być obecnie wydawane na okres do 3 lat;

– wprowadzono jedno zezwolenie na pracę i zamieszkanie;

– studenci mogą otrzymać pierwsze zezwolenie na pobyt na okres 15 miesięcy – następne mogą być wydawane na 3 lata;

– absolwenci polskich uczelni otrzymują roczne zezwolenie na pobyt, jeśli wyrażą chęć podjęcia pracy w Polsce;

– małżonkom obywateli Polski znosi się możliwość występowania o zezwolenie na pobyt za pośrednictwem konsulatów; 

Pobyt stały:

– zmiana nazwy dokumentu „zezwolenie na osiedlenie się” na  „zezwolenie na pobyt stały”;

– czas przebywania w Polsce w celu otrzymania zezwolenia na pobyt stały zależy od statusu prawnego cudzoziemca w tym okresie (czy posiadał stałe zatrudnienie i umowę o pracę itp.)

– prawo do otrzymania zezwolenia bez takiego „stażu” mają osoby polskiego pochodzenia oraz posiadacze „Karty Polaka”, które mają chęć osiedlenia się w Polsce;

– zezwolenie na pobyt stały mogą otrzymać dzieci posiadaczy takiego zezwolenia lub długoterminowi rezydenci Unii Europejskiej.

Od 1 maja każdy, kto składa wniosek o zezwolenie na tymczasowy lub stały pobyt przechodzi procedurę składania odcisku palców. Zniesiono wymóg złożenia wniosku 45 dni przed wygaśnięciem wizy lub poprzedniego zezwolenia – obecnie można to zrobić nawet w ostatnim dniu działania migracyjnych dokumentów.  Nie ma wymogu okazania dokumentów potwierdzających prawo do korzystania z lokalu (dotyczy tych aplikantów, którzy nie są ślubnymi partnerami), chociaż, zgodnie z uzyskaną przez nas informacją, dokumenty o miejscu zamieszkania trzeba będzie jednak przedstawiać. 

Sumując – czy nowe prawo rzeczywiście polepszy życie migrantów? Przedstawiciele organizacji pozarządowych twierdzą, że zbyt wcześnie, aby oceniać praktykę wprowadzania nowego prawa – pierwsi aplikanci, którzy złożyli wnioski o otrzymanie zezwolenia na tymczasowy lub stały pobyt po 1 maja jeszcze nie otrzymali decyzji. Ale można przedstawić już pewne konkluzje.   

– W większości przypadków, nowe prawo nie tylko nie ułatwi legalizacji pobytu cudzoziemców w Polsce, ale w niektórych kwestiach ją komplikuje – uważa Ksenia Naranowicz z Fundacji Rozwoju Oprócz Granic (FROG).  

Ekspertka zauważa, że po 1 maja w Urzędzie do Spraw Cudzoziemców, przynajmniej w Warszawie, powstały kolejki, a  najbliższy wolny termin na składanie dokumentów – to połowa sierpnia. Jest to związane, między innymi, z nowym wymogiem składania wniosków osobiście, bez pośredników.   

– Nasza organizacja zarejestrowała problemy z wydawaniem kart tym cudzoziemcom, którzy przynosili 

oświadczenie o zamiarze powierzenia pracy cudzoziemcowi. O ile wcześniej był to wystarczający dokument, o tyle obecnie pracownicy Urzędu do Spraw Cudzoziemców nie zawsze akceptują go jako ważną podstawę do wydania zezwolenia na pobyt – dodaje Ksenia Naranowicz.  

Wśród innych niekorzystnych „nowinek” wymienia potrzebę zmiany zezwolenia na pobyt za każdym razem, gdy migrant zmienia miejsce pracy (wcześniej zmieniało się jedynie zezwolenie na pracę). Podniesiono opłatę za wydanie decyzji o zezwoleniu na pobyt – z 340 do 440 zł. Ksenia Naranowicz podkreśla, że taką sumę będzie musiało opłacić za każdym razem wielu nauczycieli języka, opiekunów czy dziennikarzy, którzy zmieniają miejsce pracy kilka razy w roku.  Zezwolenie na pracę, jeśli wyrobiono je oddzielnie od karty, nadal kosztuje 100 zł., ale jeśli poprzednio płacił za nie pracodawca – to obecnie robi to cudzoziemiec. W dniu składania wniosku należy przedstawić test rynku pracy, który ma wykazać, że rynek potrzebuje takiego fachowca, jak składający wniosek migrant. Jeszcze jeden ważny aspekt, na który zwraca uwagę Ksenia Naranowicz to fakt, że jest nowa ustawa, ale nie ma wszystkich przepisów wykonawczych, które regulowałyby aspekty zatrudniania migrantów. A to stwarza nieporozumienia między aplikantem, a administracją przy składaniu dokumentów.     

– Gdyby spróbować odpowiedzieć na pytanie, czy coś ulepszyło się po wprowadzeniu nowej ustawy w życie, musimy sprecyzować – komu się polepszyło? Aplikanci, którzy mają niezłe zarobki i dla których najważniejszy jest czas – stracili na nowym prawie. W przypadku, gdy najważniejsze dla migranta są gwarancje otrzymania wizy lub zezwolenia na pobyt – nie jestem pewna, czy daje im to zmianę na lepsze. Osoby, którym, z zasady, lepiej nie mieć kontaktów z przedstawicielami służb migracyjnych –są zdecydowanie w gorszej sytuacji, bo obecnie wniosku nie może złożyć przedstawiciel aplikanta, a jedynie on osobiście.  

Jedyni wśród migrantów zarobkowych, którzy odnieśli niewielką korzyść – to osoby z niskimi dochodami, bowiem zmniejszono sumę środków, którą należy przedstawić, jako wystarczającą do utrzymania siebie lub rodziny. Ale tu w niekorzystnej sytuacji są ci, którzy często zmieniają pracę – trudniej im obecnie otrzymać zezwolenie na pobyt stały, – podkreśla Ksenia Naranowicz. – Jedyni, którzy odnieśli korzyść z uchwalenia nowego prawa to studenci oraz posiadacze Karty Polaka. Mogą oni otrzymać zezwolenia na pobyt na znacznie dłuższy okres, niż poprzednio – stwierdza ekspert.  

Odnośnie sytuacji migrantów zarobkowych – nie polepszyła się, a na odwrót. Przedstawiciele polskiego rządu często mówią, że Polska w niedługim czasie boleśnie odczuje następstwa kryzysu demograficznego, dlatego już teraz należy uczynić kraj atrakcyjnym dla migrantów, którzy wypełnią luki na rynku pracy. Dlaczego więc przyjęto przepisy, które mówiąc łagodnie – nie sprzyjają tworzeniu tej atrakcyjności? 

Ksenia Naranowicz ma swoją opinię na ten temat. 

– Gdyby ten temat był rzeczywiście ważny dla premiera i jego ekipy, ktoś by się tym zajął. Nowe prawo – to dobry przykład tego, jak ustawodawcy bardziej biorą pod uwagę interesy administracji, niż tych, komu ta administracja ma służyć. W Polsce przebywa obecnie 150 tysięcy migrantów (posiadaczy wszystkich rodzajów wiz oraz zezwoleń na pobyt). A to nie jest liczba osób, które mają wpływ na polską gospodarkę. Nie głosują w wyborach. Nie mają swego związku zawodowego lub stowarzyszenia, które konsekwentnie nagłaśniałoby swe problemy. Możliwe, że taki stan rzeczy zmieni się wraz ze wzrostem liczby cudzoziemców w kraju – przekonuje Ksenia Naranowicz. 

Olena BABAKOVA 

Share.