Obok, oddzielnie, razem..?

0

Rozpatrując kwestię integracji ukraińskiej mniejszości i migrantów w Polsce, na początku należy opisać potrzeby obu tych grup. Warto także wznieść się ponad stereotypy i uproszczenia, przypomnieć zasadnicze fakty z przeszłości. W odniesieniu do obu grup historia ma cały czas wpływ na sposób myślenia i nasze obawy. 

Ukraińcy w Polsce i duża część migrantów z Ukrainy mają wspólną przeszłość (lub taką mieli ich przodkowie). Do 1944 roku nasi przodkowie żyli we wspólnej kulturowej i administracyjnej przestrzeni (Galicja, Wołyń), w której, mimo pewnych różnic, istniały wspólne narodowe i religijne orientacje. Powojenna zmiana granic, deportacje lat 1944 – 1946 z Polski do ZSRR, akcja „Wisła” w 1947 roku i inne wydarzenia zniszczyły tę jedność. Ukraińcy w Polsce stali się obywatelami PRL, a przeważająca większość Ukraińców znalazła się w Związku Radzieckim. Dwa podobne ideologicznie państwa działały jednak według różnych „kategorii wagowych” – nie można postawić ma jednej szali Ukraińskiej SSR i PRL. Różne bowiem były: poziom ideologizacji codziennego życia, wprowadzania ateizmu, cenzury, kontaktów z zachodnim światem. W ciągu 40 lat wspomniane czynniki formowały nasze dwie wspólnoty i tworzyły wartości. Ukraińcy w Polsce czytali inne książki, oglądali inne filmy, żyli pod naciskiem nie tylko komunistycznych, ale także polskich mitów narodowych. Reżim w ZSRR był bardziej ostry, jednak mówiąc o tym, należy wystrzegać się „czarno- białych” schematów. Polska była „najbardziej wesołym barakiem w socjalistycznym obozie”, jednak Ukraińcy w Polsce mieli specyficzny status. Sztucznie rozproszeni w wyniku deportacji w „polskim morzu”, na ziemiach ojczystych (czyli przy granicy z Ukrainą), a jednocześnie w diasporze (w centralnej, północnej i zachodniej częściach kraju), borykali się z polonizacją, naciskami władzy, a czasami wrogim stosunkiem sąsiadów. Od 1947 roku Ukraińców w Polsce było coraz mniej. W latach 80-tych doszła fala emigracji, przeważnie młodych osób do Kanady i USA. Obecnie wspólnotę, oprócz polonizacji, przekształcają powszechne dla ogółu polskiego społeczeństwa zjawiska – takie jak chociażby wyjazdy młodych ludzi do pracy w Anglii, Niemczech oraz przyjmowanie zachodniego modelu kultury.

Aby zrozumieć specyfikę ukraińskiej wspólnoty, należy wziąć pod uwagę te fakty. Dla przykładu – w języku Ukraińców w Polsce jest dużo polonizmów. Przyczyny są różne – znajomość mowy często ogranicza się do poziomu dialektu, ponieważ większość nie miała możliwości nauki języka ukraińskiego i używa wyniesionej z domu gwary. Należy do tego dodać następstwa przebywania w polskojęzycznej przestrzeni – od przedszkola do wieku dorosłego. W życiu społeczności wielką rolę odgrywa religia i cechuje charakterystyczny konserwatyzm. Ma to także racjonalne przyczyny. Bez tego wspólnota nie wytrzymałaby wielu lat działania systemu komunistycznego i asymilacji. Duch ukraińskości był w domu, cerkwi, czasami świetlicy ukraińskiej organizacji, kilku szkołach, w których można było uczyć się ojczystego języka. Warto także zaznaczyć, że ukraińska społeczność stanem na rok 2012 jest bardzo różnorodna – charakteryzują ją zarówno regionalne, jak i społeczne odmienności. To Łemkowie, Podlaszucy, Przemyślanie; to zarówno wykwalifikowani przedstawiciele klasy średniej, jak i rolnicy oraz robotnicy. 
Z drugiej strony, Ukraińców w Polsce należy uświadomić, że obywatele Ukrainy także mogą być różni, że na ich tożsamość wpływa zarówno historia, współczesny stan państwa ukraińskiego oraz indywidualne losy. Nie musimy ukrywać faktu, że niemała część naszych wspólnot żyje oddzielnie. Przyczyny są różne. Ukraińcy w Polsce byli zszokowani wypowiedzią znanej Ukrainki, która publicznie oświadczyła, że już od 20 lat mieszka w Polsce i dlatego jest Polką. Innym razem udzieliła wypowiedzi, że z lekceważeniem odnosi się do ukraińskiej mniejszości, bo ta zapętliła się na akcji „Wisła”. Sprawa rozbija się często o drobne rzeczy, które są interpretowane jako brak szacunku lub znajomości historii – jako przykład używanie przez obywateli Ukrainy, w ukraińskim języku, nazw miast, które były w przeszłości częścią ukraińskiej historii – Chełm, a nie „Chołm”, Przemyśl, a nie „Peremyszl”. Tworzy to stereotypy i wstrzymuje możliwość współpracy.

Migrantów może drażnić patos obecny na niektórych imprezach kulturalnych, a mniejszość może narzekać na obywateli Ukrainy twierdząc, że: „nie integrują się, nie chcą pracować w organizacjach społecznych”. Autochtoni nie mogą zrozumieć, że migranci przede wszystkim muszą walczyć o pracę, mieszkanie, uczyć się zasad życia w obcym kraju. Na inne rzeczy nie mają czasu. Są też inne przyczyny – brak szacunku do społecznej aktywności, niektórzy obywatele Ukrainy chcą szybko stać się „bardziej polscy” niż Polacy i czym prędzej zapomnieć o Ukrainie. Sprzyjają tym samym pogłębianiu stereotypów.

Bez otwartości i tolerancyjnej postawy nie może być mowy o żadnej integracji. Dlatego nie należy kopiować schematów różnych fal ukraińskiej emigracji w Ameryce, które często tworzyły „własne” struktury – lepiej integrować się w istniejące już stowarzyszenia. Mamy przecież wspólne kody kulturowe. Życie w małych, zamkniętych wspólnotach to prosta droga do utraty ukraińskiej tożsamości.

Można mówić wiele o tym co nas dzieli, jednak trzeba nagłośnić fakt, że w latach 1944 – 1946 do Radzieckiej Ukrainy deportowano z Polski 500 tysięcy Ukraińców, dlatego obecnie prawie każda ukraińska rodzina w Polsce ma krewnych na Ukrainie. Ukraina to nie jedynie, tzw. ideologiczna Ojczyzna, ale coś bliskiego, miejsce, w którym mieszkają krewni, gdzie warto pojechać, nie zważając na bałagan, korupcję.

Mamy doświadczenie w integracji – współpracę podczas wyborów prezydenckich na Ukrainie w 2004 roku, kampanię na rzecz wprowadzenie abolicji, czy wspólne nauczanie języka ojczystego w Warszawie. Obywatele Ukrainy wzmocnili już ukraińską społeczność w Polsce – nauczyciele, muzycy, dziennikarze, wykładowcy w różny sposób zwiększyli potencjał ukraińskiej wspólnoty.

Płaszczyzn do współpracy mniejszości i migrantów jest wiele – oświata, kultura, mały biznes. Jednak należy zacząć od wzajemnego poznania.

Piotr TYMA, przewodniczący Związku Ukraińców w Polsce

Share.