Pawło Kazarin – Wojna zakończy się jedynie wówczas, gdy Krym powróci do Ukrainy

0

Dwa lata temu Rosja siłą odebrała Ukrainie Krym. Wcześniej odbyło się pseudoreferendum, które cechowało masowe naruszenia praw człowieka oraz złamanie międzynarodowego i ukraińskiego prawa.   

W ciągu dwóch ostatnich lat Kreml wytworzył na Krymie powszechnie panującą atmosferę strachu i represji. Wraz z przyjściem rosyjskich okupantów, na półwyspie rozpoczęło się prześladowanie Tatarów krymskich, miejscowych Ukraińców, działaczy społecznych, niezależnych dziennikarzy i przedstawiciel Ukraińskiej Cerkwi Prawosławnej Patriarchatu Kijowskiego.

Ukraińska władza po dziś dzień nie wypracowała efektywnej polityki odnośnie okupowanego półwyspu. Jedynie pod naciskiem opinii publicznej Kijów robi jakieś kroki w tym kierunku. Ukraińscy politycy ograniczyli swą aktywność do minimum, oświadczając jedynie, że jest to terytorium okupowane. Ukraińscy liderzy nie mają strategii „przeciągnięcia” na swoją stronę miejscowej ludności, aby w przypadku ewentualnego w przyszłości referendum opowiedziała się za powrotem do Ukrainy. Poza tym, temat Krymu rzadko pojawia się na międzynarodowych salonach, chociaż amerykańskie i europejskie sankcje nadal obowiązują.

O sile pokojowego protestu, o tym, dlaczego Putinowi udało się anektować Krym wyłącznie przy pomocy siły i o sytuacji praw człowieka na półwyspie rozmawiano w Ukraińskim Domu w Warszawie podczas debaty, w której wzięli udział dziennikarz i publicysta Pawło Kazarin i przedstawiciel Helsińskiej Fundacji Praw Człowieka Lenur Kerimow.

kazarin w UD 4

Jak zauważył przedstawiciel Fundacji, 25 lat Krymu w składzie niepodległej Ukrainy było najlepszym okresem w historii krymskotatarskiego narodu od 1783 roku, gdy półwysep przyłączono do Imperium Rosyjskiego.

 – Nie było wówczas prześladowań, przestępstw przeciwko Tatarom krymskim, ponieważ należy sobie zdawać sprawę, że deportacja 1944 roku to zbrodnia genocydu, dokonana przez stalinowskim reżim. To były najbardziej spokojne dla Tatarów krymskich 25 lat, dlatego też tak aktywnie przeciwstawiali się okupantom – argumentował Lenur Kerimow.

Mówił, że obecnie jego znajomi na Krymie czują się  przygnębieni i twierdzą, że na półwysep powróciły lata 70-te – radzieckie czasy – w postaci donosów, rewizji, prześladowań, porwań, pobić i tortur.

– Co najmniej 17 osób po prostu zniknęło, ale jest wiele przypadków, o których nic nie wiadomo. W pierwszych dniach okupacji zabito pięć osób, wśród nich Reszata Ametowa, który w Symferopolu wyszedł samotnie na ulicę by zaprotestować, i którego porwała krymska „samoobrona”. Później znaleziono jego okaleczone ciało, ze śladami tortur. Główny cel okupacyjnych władz to zastraszanie nie tylko Tatarów krymskich, ale także osób z proukraińskimi sympatiami, którzy występują przeciwko okupacji. Na Krymie nie ma już niezależnych mediów, wywiera się presję na członków Medżlisu. Dochodzi do politycznych procesów, wymuszania zeznań. Postępuje zakaz używania języka krymskotatarskiego. Młodzi Tatarzy dostają wezwania do rosyjskiego wojska, dlatego są zmuszeni do ucieczki z Krymu. Jest to polityka „pokojowego” wysyłania Tatarów krymskich z półwyspu. Rosja walczy ze wszystkimi, którzy są w opozycji do okupacyjnej władzy – podkreślił Lenur Kerimow.  

kazarin w UD 3

Pawło Kazarin, który wyjechał z Krymu do Kijowa, zwrócił z kolei uwagę na to, że początkowo Rosja starała się dokonać przewrotu na Krymie bez udziału armii, ale dzięki protestom proukraińskich aktywistów i Tatarów krymskich, nie udało im się to. Dlatego Kreml wybrał ostry scenariusz i wprowadził armię. Publicysta pokreślił, że o ile dla Ukrainy Krym jest półwyspem, to dla Rosji pozostaje on wyspą.

Infrastruktura Krymu jest uzależniona od ukraińskich obwodów. Półwysep jest zależny od ukraińskiej energetyki, żywności, wody pitnej. Rosja nie będzie w stanie rozwiązać wielu problemów Krymu, nawet po zainwestowaniu dużych pieniędzy. W pierwszych miesiącach po aneksji ludziom płacono większe pensje i emerytury, po to, by zaspokoić ich oczekiwania. Ale w 2015 roku wszystkie podwyżki zniknęły – powiedział publicysta.  

Pawło Kazarin stwierdził, że odpowiedź na pytanie „Jak żyje się w Krymie?”, w wielu wypadkach zależy od tego, komu je się zada.

Jeśli zada się je wojskowym, funkcjonariuszom służb lub policji, to w ich przypadku wszystko będzie dobrze. Emeryci odpowiedzą tak samo, ale nie dlatego, że otrzymują wyższe emerytury, a dlatego, że są emerytami. Na Krymie zawsze były mocne, nie tyle prorosyjskie, ile proradzieckie nastroje. Krym nie mógł wiedzieć o realiach życia w Rosji, znaczna część miejscowych, którzy chcieli przyjścia Rosji, w rzeczywistości marzyła o powrocie Związku Radzieckiego – dodał Kazarin.  

Jak wyjaśnił krymski publicysta, największej presji okupacyjnych władz poddawana jest społeczność Tatarów krymskich, ponieważ są oni najbardziej „nieradzieccy” w przeważającej masie „radzieckiego” Krymu.

– Krymscy Tatarzy nie mogą być proradzieccy, ponieważ nie można tęsknić za państwem, które deportowało twój naród i przez następne 50 lat nie zezwalało na powrót do ojczyzny. Wielu z moich znajomych, którzy pozostali na Krymie mówi, że w ostatnich dwóch latach nastroje bardzo się zmieniły. Rozczarowani są nawet ci, którzy na początku byli nastawienie prorosyjsko. Rosja przyniosła im sztandar, nieobecność ukraińskiego języka i podręczniki do historii. Wszystko inne pogorszyło się – korupcja, biurokracja, bezkarność policji – stwierdził Kazarin.  

Kazarin w UD

Pawło Kazarin powiedział, że Krym pozostawał przez dłuższy czas dla Ukrainy terra incognita, wyobrażenie o Krymie było bardzo powierzchowne. Dlatego też, Ukraińcy nie mają obecnie wyboru i są zmuszeni do uświadomienia sobie – „co to jest Krym”. Publicysta jest przekonany, że o półwyspie należy mówić obecnie bez stereotypów, pozbywając się uogólnień.

– Dwa lata po Majdanie marsz do Europy okazał się znacznie powolniejszy niż się spodziewaliśmy. Ale problem leży w naszych oczekiwaniach. Ukraiński Majdan miał na tyle kinematograficzny charakter, że odbieraliśmy go jak film z happy endem – po ucieczce Janukowycza pojawią się napisy końcowe, a bohaterowie, wziąwszy się za ręce, wyjdą za kadr. Prawdziwe życie nie przypomina fantasy. Już bardziej upodabnia się do „Gry o tron”. Obecnie w Ukrainie toczy się gra o to, czy społeczeństwo obywatelskie będzie w stanie sprywatyzować sobie państwo, – uważa dziennikarz.  

Jego zdaniem, Ukraina ma obecnie trzy ważne kierunki informacyjnej działalności w sferze powrotu Krymu: praca z mieszkańcami Krymu, praca z ogółem ukraińskiego społeczeństwa i współpraca z międzynarodowymi organizacjami.

Mit na temat prorosyjskich nastrojów wśród Krymczan to nieprawa. 25% mieszkańców Krymu jest nastawiona proukraińsko i są gotowi do wsparcia Ukrainy. 30-45 % Krymczan jest nastawiona mocno prorosyjsko. Kolejne 40% to ci, którym jest obojętne pod jaką flagą mają żyć. Najważniejsze dla nich to pełna lodówka, aby nie było wojny i była ustabilizowana sytuacja.  Właśnie o nich trzeba walczyć na polu informacyjnym, ponieważ są obecnie rozczarowani Rosją. Mogą oni przyłączyć się do osób ustosunkowanych proukraińsko i wówczas przewaga będzie po naszej stronie, – wyraził przekonanie Kazarin.

Drugi kierunek polityki informacyjnej Ukrainy ma być skierowany do samych Ukraińców, którym należy uświadamiać, dlaczego Krym ma pozostać w składzie Ukrainy.

-Środki masowego przekazu pokazują wojnę na Donbasie, bo tam giną ludzie i strzelają czołgi. O Krymie nic się prawie nie mówi, bo tam „nic się nie dzieje”. Ale bez Krymu nie byłoby Donbasu. To pierwszy akt tej wojny. Ludzie, którzy jechali na wschód i opanowywali na miejscu budynki lokalnych władz, przybyli tam z Krymu. Nasz przekaz jest prosty – wojna zakończy się dopiero wówczas, gdy Krym powróci do Ukrainy, – podkreślił publicysta.  

Zdaniem Pawła Kazarina, trzeci kierunek kampanii informacyjnej to wyjaśnianie międzynarodowym instytucjom, dlaczego Krym i jego status jest ważny dla Zachodu. Dziennikarz uważa, że ważnym argumentem jest analogia aneksji Krymu i czechosłowackich Sudetów przez faszystowskie Niemcy w 1938 roku.

Jak zauważyli uczestnicy debaty, obecnie w Ukrainie jest około 1,7 mln wewnętrznych uchodźców, w większości z Donbasu. Z tej liczby jedynie 30 tysięcy to uchodźcy z Krymu. Kazarin jest zdania, że należy uświadomić sobie, dlaczego ta dysproporcja jest tak duża.

– Z Donbasu ludzie uciekali od wojny, bomb, zniszczeń. Na Krymie nie było wojny i zagrożenia życia. 30 tysięcy osób z Krymu to uchodźcy polityczni, którzy nie chcieli pogodzić się  z tym, że Rosja odebrała ich ojczystą ziemię. Wielu z nich nie może wyjechać, ponieważ mają starych rodziców, małe dzieci, a Tatarzy krymscy nie wyobrażają sobie, że mogliby dobrowolnie wybrać się na deportację – podkreślił dziennikarz.

kazarin w UDě

Jak dodał Pawło Kazarin, obecnie nie słychać o aktywności proukraińskich Krymczan, ale tłumaczyć to można tym, że nawet fraza „Krym to Ukraina” jest uważana przez okupacyjne władze za nawoływanie do naruszenia integralności terytorialnej Rosji, za co przewidziana jest  odpowiedzialność karna. Ale nie oznacza to, że głosów takich ludzie nie ma. Krymski dziennikarz przypomniał, że w 2014 roku w Ukrainie także nikt nie słyszał osób, które poszły do batalionów ochotniczych i zostały wolontariuszami, należy więc pamiętać o tym, gdy mówi się o Krymie.

Spotkanie w Warszawie zorganizował Obywatelski Komitet Solidarności z Ukrainą, Helsińska Fundacja Praw Człowieka, Związek Ukraińców w Polsce oraz Fundacja „Nasz Wybór”.

Opracował TARAS ANDRUCHOWYCZ

Share.