Polski Erasmus dla Ukrainy

0

„Polski Erasmus dla Ukrainy” to program polskiego rządu, działający od 2014 roku – właśnie wówczas w całej Polsce pojawiły się setki studentów z ukraińskich uczelni. Jak mówią pierwsi uczestnicy programu, był on skierowany do studentów z anektowanego Krymu i z Donbasu. Jednak następny nabór był już bardziej zaawansowany – wśród zakwalifikowanych do udziału są przedstawiciele prawie wszystkich regionów. Więcej o programie opowiada Iwan Sawycz.

Co należy zrobić, aby wziąć udział w programie.

ivan savychInformacja o początku naboru studentów na drugą turę programu „Polski Erasmus dla Ukrainy” pojawiła się na stronie Ministerstwa Oświaty i Nauki Ukrainy już w grudniu 2014 roku. Aby wziąć udział wystarczyło dostarczyć niewielką ilość dokumentów:

  • Zaświadczenie o stanie zdrowia (takie same, jak przy składaniu dokumentów na studia).
  • Zaświadczenie z uczelni, że dana osoba jest jej studentem.
  • Kopia paszportu i kodu identyfikującego.

Oprócz tego, osoba aplikująca dostaje propozycję uczelni do wyboru, z których wybierze tę, w której chciałaby studiować. Wybór specjalizacji i kierunków jest rzeczywiście imponujący. Od niewielkich uczelni w Białymstoku czy Lublinie, do najbardziej znanych polskich uczelni, takich jak Uniwersytet Warszawski i Jagielloński. W ankiecie należy wskazać trzy wybrane uczelnie i specjalizacje w kolejności od najbardziej do najmniej priorytetowej. W moim przypadku najważniejszym wariantem była Europeistyka na Uniwersytecie Warszawskim, a jako alternatywę wskazałem uniwersytety w Lublinie i Wrocławiu.

Eliminacje uczestników

Po złożeniu ankiety i dokumentów należało się zgłosić na  rozmowę z przedstawicielem polskiej strony. Odbywa się ona w Kijowie, w Ministerstwie Oświaty i Nauki Ukrainy. Nie należy przejmować się tym, że ktoś nie zna języka polskiego, ponieważ sami możecie wybrać język rozmowy: polski, ukraiński, angielski lub rosyjski.

Rozmowa trwa od 5 do 7 minut. Podczas rozmowy należy opowiedzieć o sobie i powiedzieć, dlaczego  zdecydowaliście się wziąć udział w programie. Biorąc pod uwagę fakt, że na Ukrainie uczę się na fakultecie stosunków międzynarodowych, poproszono mnie, bym powiedział, co wiem o Unii Europejskiej oraz jakie, moim zdaniem, są problemy tego stowarzyszenia.

Rozmowa to ostatni etap kwalifikacji – po niej pozostaje jedynie czekać na rezultaty. W moim przypadku „list szczęścia” przyszedł już za dwa tygodnie. Jednak, oprócz powiadomienia o zakwalifikowaniu do programu stypendialnego, nie otrzymaliśmy żadnej innej informacji. Niewielki szok oczekiwał na wielu w następnym liście od organizatorów. Okazało się, że większość studentów zakwalifikowano zupełnie nie do tych miast, uczelni i specjalizacji, które oni wybrali. Jednak biorąc pod uwagę dużą liczbę uczestników (prawie 400 zakwalifikowanych do udziału) organizatorzy napotkali wiele problemów, które należało rozwiązywać w trybie awaryjnym. W moim przypadku, okazało się, że byłem jednym z 17 szczęściarzy, których skierowano do  najbardziej prestiżowej uczelni w Polsce – Uniwersytetu Warszawskiego.

Gdzie? Jak? Kiedy? – kwestie organizacyjne

Szczególny szacunek należy się organizatorom, którzy samodzielnie rozwiązali kwestie wizowe. Zgodnie z umową, konsulaty przyjęły wnioski wizowe poza kolejnością oraz bez rejestracji, a  wszystkie dokumenty były gotowe w ciągu jednego dnia (wówczas, gdy normalnie na wizę trzeba czekać od 7 do 15 roboczych dni). Jedyne co należy zrobić – to w wyznaczonym terminie dostarczyć wypełniony wniosek ze zdjęciem oraz paszport do konsulatu RP w waszym okręgu. Następnego dnia można odebrać wizę typu „D” na 365 dni pobytu w Polsce.

Ze złego doświadczenia poradzę korzystać z okazji i wyrobić wizę od razu z całą grupą. Byłem posiadaczem wizy Schengen na 90 dni i zdecydowałem się na przyjazd na jej podstawie. Jednak, jak się okazało, współpracowniczka konsulatu źle wytłumaczyła mi zasady obliczania dni pobytu i dlatego jestem zmuszony pisać ten tekst, przejeżdżając przez słynne miasto Lublin – w drodze do domu, gdzie jadę wyrobić nową wizę.

Wraz z informacją o zakwalifikowaniu otrzymacie także kontakt do strony przyjmującej z waszej polskiej uczelni. Od tego momentu opiekę nad wami bierze właśnie strona przyjmująca – ze wszystkimi pytaniami i problemami należy zwracać się do osoby kontaktowej z polskiego uniwersytetu.

Niestety, nie doczekaliśmy się oficjalnego  zaproszenia od strony przyjmującej. Wiele osób potrzebowało takiego dokumentu, aby załatwić formalności związane z indywidualnym tokiem studiów na swych ukraińskich uczelniach. Nie dotyczyło to mojej osoby, ponieważ o „Polskim Erasmusie dla Ukrainy” opowiedział mi dziekan naszego wydziału, który na wszelki sposób wspierał wyjazd i organizację nauki w naszej uczelni (pozdrowienia dla ojczystego Wydziału Stosunków Międzynarodowych Narodowego Wschodnioeuropejskiego Uniwersytetu).

Ze studentami, którzy zakwalifikowali się na naukę na Uniwersytecie Warszawskim skontaktowali się współpracownicy wydziału współpracy międzynarodowej i uspokoili nieco panikę (listy uczestników programu są otwarte, dlatego zdążyliśmy się już odnaleźć w sieciach społecznościowych i skontaktować). Od razu opowiedziano nam, między innymi: w jakim akademiku będziemy mieszkać, ile to kosztuje, jak się tam dostać. W liście z 20 lutego informowano o tym, że już 3 marca mamy być na lekcji języka polskiego w budynku najnowocześniejszej i najbardziej imponującej biblioteki w Polsce – Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego zwanej w skrócie BUW.

Jak odbywa się nauka

Udział w drugiej turze programu przewiduje naukę w pierwszym semestrze – od marca do czerwca włącznie i w drugim – od października do lutego. Pierwsze cztery miesiące spędzicie wyłącznie na nauce języka polskiego. W każdej uczelni nauka jest organizowana według własnych zasad, ale studenci UW mają po dwie pary zajęć z języka polskiego każdego dnia. Po ukończeniu kursu odbywa się egzamin z języka polskiego, po którego zdaniu otrzymujemy certyfikat znajomości języka B1.

Nasi lektorzy to współpracownicy Polonicum UW – surowi i wymagający, ale inaczej tu się nie da. Pani Paulina wyjaśnia, że Polonicum UW ceni świadectwa wydawane swoim uczniom. Dlatego musi być pewna, że student rzeczywiście zna język w stopniu zadawalający do otrzymania dokumentu.

Bezpośrednia nauka zacznie się dopiero w drugim semestrze. Przedmioty nauczania możemy wybierać sobie sami. Nawiasem mówiąc, jest wśród nich wiele osobliwych i nawet w dużej mierze „egzotycznych” dla ukraińskiego systemu kształcenia: sztuka fotografii, historia kina itp.

Dlaczego warto wziąć udział w „Polskim Erasmusie dla Ukrainy”

Pomimo, iż program wymiany nie przewiduje otrzymania dyplomu (po zakończeniu nauki studenci – uczestnicy otrzymują jedynie certyfikat z ocenami za wybrane przedmioty), jest wiele powodów, dla których warto wziąć w nim udział:

  • Jakby banalnie to nie brzmiało, ale to prawda. Po pierwsze, to świetna okazja do nauczenia się języka. Faktycznie, będziecie przebywać w językowym środowisku, nauczycie się języka, a przy tym otrzymacie stypendium. W pierwszym semestrze nie będą od was wymagać niczego innego.
  • Wymiana kulturalna. Wszyscy są zakwaterowani w akademikach, a dodatkowo, wedle życzenia, dostają polskiego mentora – młodą osobę, która będzie pomagać wam w adaptacji, nawiązywaniu kontaktów, będzie „opiekować się” wami. To świetna okazja do nawiązania nowych znajomości i głębszego poznania bogatej polskiej kultury, historii i tradycji.
  • Podróże. Niepotrzebnie swe rozczarowanie wyrażają ci, którzy są zawiedzeni faktem, że uczestnicy Erasmusa otrzymują polską wizę narodową, a nie typu Schengen. Nie zważając na to, wiza ta daje możliwość pobytu w krajach Strefy Schengen do 30 dni. Polska znajduje się w centrum Europy, startuje tu wiele samolotów tanich linii – to jeden z plusów na tablicy korzyści. A jak okazuje się, 900 złotych miesięcznego stypendium, jeśli je prawidłowo rozdysponować, wystarczy nie tylko na opłacenie akademika i wyżywienie – raz w miesiącu można sobie pozwolić na wyjazd do ciekawego polskiego miasta, albo nawet do sąsiednich Czech czy
  • Nowe możliwości. 8 miesięcy w innym kraju to wystarczająco dużo czasu, aby wykorzystać go na swą korzyść. Kto wie, może ktoś z was zdecyduje się na pozostanie tu na dalszą naukę, znajdzie wymarzoną pracę albo rozpocznie własną działalność. W Polsce jest do tego wiele możliwości, szczególnie w dużych miastach.

Iwan Sawycz

Share.