Powrócili w nowym wydaniu

0

W październiku, po dwuletnim klubowym milczeniu, ukraiński zespół „Haydamaky” wystąpił w czterech polskich miastach, promując podczas tourne materiał, który znajdzie się na nowej płycie. Jako nowy można określić także obecnie sam zespół – w lutym 2012 roku jego skład radykalnie się zmienił, ponieważ ze starego pozostał jedynie wokalista Oleksandr Jarmoła, który opowiedział nam o pracy z nowym składem i o nowej płycie.

Od lutego pozostałeś jedynym „starym” „Haydamaką”.
Oleksandr JARMOŁA: Tak, i początki nie były proste, ponieważ nie było nowego składu. Byli znajomi muzycy, w tym dwóch Polaków, którzy tymczasowo weszli do składu naszego zespołu. Zaczynaliśmy po prostu coś robić. Potem zaczęli przychodzić muzycy związani z ukraińskimi grupami „Tartak”, „Meszkanci soncia”, „Jurkesz”. Muszę powiedzieć, że obecnie w zespole zebrali się bardzo dobrzy muzycy. Obecny skład formował się w ciągu trzech miesięcy.

Zdaje się, że obecnie poświęcacie jednakowo równy czas, zarówno na występy w Polsce, jak i na Ukrainie?
Obecnie jesteśmy w Polsce, ale oczywiście występujemy także na Ukrainie. Nie wyszła jeszcze nasza płyta i nie zrobiliśmy trasy koncertowej promującej dysk, a mamy ten sam poziom popularności co „Tartak”, „TNMK” czy „Mad Heads”. Na Ukrainie jest z czego wybierać w kwestii wykonawców. A my nie chcemy być drugorzędną grupą i zgadzać się na wszystkie propozycje. Jeśli organizatorzy wybierają czołowy zespół imprezy, wówczas gramy my lub wspomniane przeze mnie zespoły. Najważniejszą obecnie sprawą jest zakończenie zapisu materiału, który już jesteśmy gotowi wydać.

„KOZAK SYSTEM”, czyli projekt byłych członków „Haydamaków” już w listopadzie ma premierę swojej nowej płyty…
I fajnie! Pomimo tego, że był między nami konflikt i tego nie zapomnimy, to jakby nie było „KOZAK SYSTEM” – to ukraiński zespół, dlatego każdy jego sukces jest czymś dobrym. My nie śpieszymy się i na pewno wydanie naszego albumu, w którym występują zaproszeni zagraniczni goście z Hiszpanii, Kanady czy Syberii, nastąpi po Bożym Narodzeniu. Co prawda, moglibyśmy wydać go i zaraz, ale już niedługo czas świąt, w którym nikt niczego nie wydaje. Najpierw, obowiązkowo, będzie premiera na Ukrainie. A później – zobaczymy.

Paweł ŁOZA

Share.