„Stadiony nienawiści”

0

Ostre bójki pomiędzy kibicami „Szachtara” i „Metalista”, pobicie przez charkowskich „ultrasów” (zorganizowanych grup wsparcia drużyn piłkarskich) indyjskich studentów, którzy kibicowali ich drużynie, brak kompetencji oraz ignorowanie przez stróżów prawa otwartych przejawów rasizmu – takie obrazy przedstawili dziennikarze telewizyjnej stacji BBC w dokumentalnym filmie „Stadiony nienawiści”, poświęconym kulturze kibicowania w Polsce i na Ukrainie.

W filmie pokazano setki kibiców charkowskiego „Metalista” i lwowskich „Karpat” podnoszących prawą rękę w nazistowskim geście powitania i skandujących „sieg heil” (lub jako inne wariant „ziga, zaga”). Polscy „ultrasi” z Łodzi i Krakowa demonstrują w filmie zakazane banery z ewidentnie rasistowską i antysemicką symboliką – znakami „white power” (biała supremacja), takimi jak celtycki krzyż, swastyka czy gwiazda Dawida powieszona na szubienicy. Jeszcze jedna scena z filmu – gdy piłkę otrzymuje czarnoskóry zawodnik, wówczas kibice drużyny przeciwnika imitują odgłosy wydawane przez małpy.  

Konkluzja autorów filmu jest taka, że UEFA przeceniła możliwości Polski i Ukrainy co do przeprowadzenia mistrzostw, a wyjazd kibiców z Europy do tych dwóch krajów grozi niebezpieczeństwem. Na zakończenie filmu, były kapitan reprezentacji Anglii, czarnoskóry piłkarz Sol Campbell, przestrzega angielskich kibiców przed wyjazdem do Ukrainy i Polski – „Pozostańcie w domu, oglądajcie mecze w telewizji, ale nie jedźcie na mistrzostwa, jeśli nie chcecie wrócić w trumnie”.  

„Stadiony nienawiści” nadano w programie „Panorama” w gorącym czasie – na 11 dni przed początkiem EURO 2012, a na reakcję nie trzeba było długo czekać. Już następnego dnia, dyrektor departamentu informacji MSZ Oleh Wołoszyn zażądał od BBC przeprosin dla Ukrainy. Bardzo krytyczne komentarze padły też ze strony ukraińskich i polskich mediów. Praktycznie jednym głosem (poza pojedynczymi wyjątkami, na przykład – Tomasza Lisa) dziennikarze i komentatorzy skrytykowali film za jednostronne podejście i manipulację, stwierdzając przy tym, że jedynym celem BBC było wywołać kolejną sensację.  

Czy taki odbiór filmu jest adekwatny? Zanim odpowiemy na to pytanie, warto zadać sobie inne – o czym właściwie opowiada ten materiał. Tytuł jednoznacznie wskazuje na to, że chodzi o przestawienie sytuacji na stadionach i wokół nich. Nie można stwierdzić, że obraz przedstawiony w filmie jest nieprawdziwy – na dwóch z czterech meczów w Ukrainie, na których robione były zdjęcia, wystąpiły rasistowskie ekscesy. Dziennikarze nie wypowiadają się o całym ukraińskim czy polskim społeczeństwie, świadomie unikają uogólnień. Z drugiej strony, w filmie nie brakuje ładnych ujęć z ukraińskich i polskich miast, a także ich uśmiechniętych, przyjaźnie nastawionych mieszkańców. Pomimo ogromnej popularności, jaką cieszy się gra – dla wielu rodaków piłka nożna – to rzeczywiście „świętość”, nie można utożsamiać całej Ukrainy ze stadionowymi chuliganami, a nawet z zwyczajnymi kibicami, chociaż podczas mistrzostw kibicowanie nabrało ogólnonarodowego charakteru.

Jednak nie można nie zgodzić się z tezą o niekompetencji milicji. Co więcej, znany ekspert z dziedziny ochrony praw człowieka Jewhen Zacharow twierdzi, że ukraińskie służby ochrony porządku w ogóle unikają spraw na tle rasistowskim i nawet oczywiste przypadki pobicia przez skinheadów osób o czarnym kolorze skóry klasyfikują jak zwykłe chuligaństwo. Nie dziwi więc, że pułkownik milicji odpowiedzialny za przygotowania do mistrzostw w Charkowie nie zdaje sobie sprawy z tego, że kibice wykorzystują nazistowską symbolikę. A podnosząc prawą rękę, jego zdaniem – „po prostu wskazują na przeciwną drużynę”(!). Wysoko postawiony oficer nie dostrzega przy tym, że część kibiców wykrzykuje przy tym „sieg heil”.  

A więc, jeśli nawet wnioski dziennikarzy traktować jako naciągane i polemicznie wyolbrzymione (można sądzić, że teza o niebezpieczeństwie dla czarnoskórych angielskich kibiców była za daleko posunięta), to jednak film wyraźnie ukazuje – problem rasizmu na ukraińskich i polskich stadionach jest nadal aktualny. Dla ludzi z Zachodu, którzy przyzwyczaili się już do tego, że żyjemy w czasie masowych migracji nie do uniknięcia oraz tolerancji dla przedstawicieli innych ras, sytuacja na ukraińskich stadionach wydaje się rażącym anachronizmem. Anglia przeżywała coś takiego 20 – 30 lat temu. Film zmusza więc do poważnego zastanowienia się nad problemem rasizmu na stadionach i skłania do tego, aby kluby podjęły działania przeciwko „ultrasom”, którzy propagują faszystowską ideologię.

Taras SZUMEJKO – organizator zdjęć do filmu „Stadiony nienawiści” w Ukrainie

Share.