Nie Kopciuszek z bajki, lecz prawdziwa, silna, ukraińska Kobieta - Nasz Wybir - Informacyjny portal ukraińskich migrantów

Nie Kopciuszek z bajki, lecz prawdziwa, silna, ukraińska Kobieta

0

Poprzez ciężką pracę można sobie urządzić życie i osiągnąć sukces – takie przekonanie wyraża dzisiejsza bohaterka naszej rubryki „Ludzkie historie” Oksana Jarema. 

Оksana to przykład ukraińskiej bizneswoman, która osiągnęła sukces, przechodząc niełatwą drogę kariery za granicą swego kraju. Do Warszawy na zarobki przyjęła pod koniec lat 90-tych, a teraz może pochwalić się licznymi sukcesami. Wszystko co osiągnęła to rezultat ciężkiej pracy, w której centrum zawsze pozostawała ludzka godność. Nasza bohaterka zechciała podzielić się własnym doświadczeniem, ponieważ jest przekonana, że jej przykład może natchnąć osoby, które przyjechały do Polski w poszukiwaniu lepszej przyszłości dla siebie i swych dzieci.

„NW”: Kiedy przyjechała Pani do Warszawy i co Panią do tego skłoniło?

Оksana JAREMA: Przyjechałam tutaj w 1999 roku. Byłam mężatką i miałam syna. Pochodzę ze Stryja. We Lwowie ukończyłam Politechnikę – wydział ekonomiki i managementu. Jednak na Ukrainie z dostaniem pracy było ciężko. Pożyczyłam w końcu od koleżanki 100 dolarów, wyrobiłam paszport i przyjechałam tu na zarobki.

Jaka była Pani pierwsza praca? Jak Pani zaczynała?

Z przerażeniem wspominam swe początki w Warszawie (uśmiecha się). Mieszkałyśmy z koleżanką koło Piaseczna. Każdego ranku czekałyśmy na miejscowym rynku na busa, który zabierał nas do pracy. W ten sposób zaczęłam chodzić na sprzątanie. Miałam szczęście – zaczęłam być polecana zamożnym osobom i dosyć szybko miałam już wypełniony grafik na cały tydzień. Zarabiałam całkiem dobrze. Moi pracodawcy szanowali mnie i traktowali z godnością. Po pewnym czasie mogłam kupić na Ukrainie większe mieszkanie. Trwało to dziesięć lat, aż wszystko się zmieniło.

Co się stało – co zmusiło Panią do tego, aby podjąć legalną pracę i zmienić rodzaj działalności?

Muszę przyznać, że moi pracodawcy szanowali mnie nie tylko za uczciwość i sumienność, a także za to, że miałam wyższe wykształcenie. Zawsze mnie pytali – dlaczego tego nie wykorzystuję i nie szukam innej pracy, w swoim fachu? Wówczas nie wierzyłam w to, że kontakty zdobyte podczas wielu lat sprzątania, pomogą mi w przyszłości w prowadzeniu biznesu. Nie miałam jeszcze wówczas pojęcia – jak szukać pracy, na jakich stronach internetowych, a nawet nie miałam elementarnej wiedzy, jak napisać CV.

Zdarzyło się jednak, że dostałam ataku wyrostka robaczkowego. Wiozą mnie do szpitala na operację, a ja dzwonię do ówczesnego pracodawcy (bogatego biznesmena i porządnego człowieka), którego samolot właśnie wylądował w Paryżu. Telefonuję, wyjaśniam sytuację i pytam o możliwość zatrudnienia, abym miała ubezpieczenie zdrowotne. Nie wiem, w jaki sposób, ale w ciągu dwóch godzin wszystkie papiery były załatwione. Oczywiście, w dokumentach nie wpisano, że sprzątam, lecz odpowiadam z kontakty handlowe ze Wschodem. Zoperowano mnie i od tej pory wszystko kardynalnie się zmieniło. Gdy wyzdrowiałam, znajomi biznesmeni pomogli mi napisać CV. Każdy z nich wystawił mi rekomendację i zaczęłam oficjalnie szukać pracy w wyuczonym zawodzie. Życie osobiste na Ukrainie nie ułożyło się. Chciałam znaleźć stabilną pracę, aby móc zabrać syna do Polski. Wiedziałam, że mogę liczyć jedynie na siebie.

Gdzie i jak szukać pracy?

Na początku koleżanka pomogła mi znaleźć pracę w Banku „Nordea”, w dziale kredytów. Nie uwierzycie, ale przez cały czas czułam się na tyle niepewnie, że po roboczym dniu w banku, przebierałam się i jechałam na sprzątanie! Zdobywałam pieniądze, ale pracując uczciwie, własnymi rękami.
Cały czas nadal szukałam pracy, ponieważ pragnęłam czegoś lepszego. Ten proces trwał 3 miesiące. Szukałam przez portal Pracuj.pl, chodziłam na rozmowy. Wreszcie trafiłam do „Polbanku”. Trwał tam nabór całej grupy nowych pracowników i początkowo odbyliśmy kursy szkoleniowe. Po ich zakończeniu trzeba było zdać egzamin. Zdobyłam najwięcej punktów w grupie. Zostałam mianowana kierowniczką działu kredytów. Za dobre wyniki, jako najlepszy doradca hipoteczny, zostałam nagrodzona wyjazdem do Dubaju (z całej Polski taką nagrodę otrzymało 8 osób).

Jak przyjęli to Pani polscy koledzy?

Różnie. Wszystko zależy od człowieka. Oczywiście, niektórzy byli oburzeni – jak to, Ukraince przyznali kierownictwo! Jednak znałam swą pracę, dokładnie i konsekwentnie wykonywałam zadania. Kupiłam sobie samochód. Wzięłam kredyt na mieszkanie w centrum Warszawy, w prestiżowym budynku. Po rozwodzie sama wychowuję syna i robię wszystko, żeby w Polsce zdobył wyższe wykształcenie. Obecnie syn uczęszcza tu do polsko – ukraińskiej szkoły.

Założyłam własną firmę, doradzam w sprawach kredytów. Dodatkowo rozpoczęłam własną działalność, wspólnie z ludźmi, z którymi poznałam się podczas pracy w banku. Dziwne, że teraz sami dzwonią do mnie z różnych banków z propozycją pracy. Jednak własna działalność jest bardziej ciekawa.

Chcę podkreślić, że czasami nie wierzymy we własne siły. Z doświadczenia wiem, że to nie tak! Ciężką pracą można zdobyć dobrobyt. Wiele osiągnęłam od momentu, gdy 5 lat temu podjęłam legalną pracę. Bardzo żałuję, że nie pomyślałam o tym wcześniej i nie zmusiłam się do podjęcia nauki jeszcze w Polsce, aby zdobyć dodatkowy dyplom. Warto rozwijać się i inwestować w wiedzę, bo to w przyszłości przynosi korzyści.

Czego życzyłaby Pani na zakończenie naszym czytelnikom?

Chciałabym, aby ludzie zwracali większą uwagę na swe wykształcenie i wykształcenie dzieci. Warto także zadbać o legalne zatrudnienie, płacić podatki i ubezpieczenie zdrowotne, ponieważ daje to pewność, że w trudnych do przewidzenia sytuacjach będziecie chronieni.

Іryna POLETS

Share.