Ulice, pomniki i publikacje. Jak w Ukrainie czczą pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Ulice, pomniki i publikacje. Jak w Ukrainie czczą pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej

25 sierpnia 2022
Ulice, pomniki i publikacje. Jak w Ukrainie czczą pamięć ofiar katastrofy smoleńskiej

Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim/
Матеріал також можна прочитати українською мовою

Oleksandr Szewczenko

8 lipca Rada Miejska Równego przemianowała ulicę rosyjskiego artysty Karla Briullowa na ulicę Anny Walentynowicz – Ukrainki, która była założycielką związku zawodowego „Solidarność” i zginęła 10 kwietnia 2010 w katastrofie pod Smoleńskiem. Przypominamy, jak wcześniej w Ukrainie upamiętniano znanych Polaków – ofiar tej strasznej tragedii.

 


Tragiczne wydarzenia katastrofy smoleńskiej 10 kwietnia 2010 roku na zawsze pozostały w sercach Polaków. Śmierć prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiego i pozostałych 95 pasażerów prezydenckiego samolotu była szokiem także dla mieszkańców Ukrainy. Już wieczorem 10 kwietnia i przez kilka następnych dni do Ambasady RP w Kijowie i do polskich konsulatów w różnych miastach przychodziły z kwiatami setki Ukraińców. Polskie placówki dyplomatyczne stały się w tych dniach miejscami pamięci.

Na fotografiach: Konsulat RP w Odessie, 11.04.2010. Foto: Oleksandr Szewczenko

Już kilka lat po katastrofie, Ukraina była krajem z największą, po Polsce, liczbą ulic, które otrzymały nazwę Lecha Kaczyńskiego. Gdy w 2016 roku polski Instytut Pamięci Narodowej potwierdził ukraińskie pochodzenie Anny Walentynowicz, miejsca i nazwy na jej cześć zaczęły pojawiać się na mapie Ukrainy. Ukraina była państwem, które chyba najbardziej z partnerów Polski, zareagowała na katastrofę smoleńską – na poziomie politycznym, ale także w uczczeniu pamięci ofiar.

Ulice Lecha Kaczyńskiego

25 lutego odbyła się ostatnia wizyta Lecha Kaczyńskiego w Ukrainie. W tym dniu zaprzysiężono nowego prezydenta Wiktora Janukowycza. Półtorej miesiąca później doszło do katastrofy smoleńskiej.

10 kwietnia 2010 roku, kilka godzin po katastrofie, urzędujący prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz złożył wyrazy współczucia polskiemu narodowi. Tego samego dnia kondolencje złożyła liderka opozycji Julia Tymoszenko. Tragedia na jakiś czas zjednoczyła ukraińskich polityków. Praktycznie od razu po katastrofie przedstawiciele opozycji powiedzieli o konieczności wprowadzenia w Ukrainie żałoby. Mówił o tym wieczorem 10 kwietnia ówczesny deputowany Rady Najwyższej Taras Czornowił, a rankiem 11 kwietnia tę informację potwierdziła Julia Tymoszenko. Tego samego dnia prezydent Janukowycz wprowadził w Ukrainie żałobę narodową.

Ukraińska delegacja była najliczniejszą na pogrzebie Lecha i Marii Kaczyńskich 18 kwietnia 2010 roku w Krakowie. Oprócz Prezydenta Ukrainy Wiktora Janukowycza, ukraiński rząd reprezentował minister spraw zagranicznych Kostiantyn Hryszczenko oraz minister paliw i energetyki Jurij Bojko. Obecna była także liderka opozycji Julia Tymoszenko oraz trzeci prezydent Ukrainy Wiktor Juszczenko. W ten sposób na pogrzebie Lecha Kaczyńskiego były reprezentowane wszystkie ówczesne siły polityczne Ukrainy.

Już półtorej miesiąca po tragedii, 27 maja 2010 roku, w Odessie odbyła się uroczystość nadania fragmentu ulicy Polskiej imienia Lecha Kaczyńskiego oraz odsłonięcia tablicy upamiętniającej prezydenta. Polską stronę na ceremonii reprezentował mało jeszcze wówczas znany polityk z otoczenia Lecha Kaczyńskiego – Andrzej Duda.

Andrzej Duda w Odessie na odsłonięciu tablicy upamiętniającej Lecha Kaczyńskiego, 27.05.2010

W 2020 roku o historii powstania nazwy i tablicy w komentarzu dla czasopisma „Do Rzeczy” opowiadał ks. Jan Dargiewicz, który mieszka i służy w Odessie: „Lech Kaczyński był w Odessie, spotkał się z naszą Polonią w katedrze odeskiej. Uczestniczyłem w tym spotkaniu, bo jestem duszpasterzem Polonii w tej diecezji. Tragedia smoleńska ogarnęła wszystkich. (…) Spotkaliśmy się w Konsulacie, pomodliliśmy się, a potem odsłużyłem mszę za poległych pod Smoleńskiem w Katedrze. Przyszła też miejscowa Polonia. (…) Powstał pomysł, by upamiętnić prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Poprzez biskupa i konsula zwróciliśmy się do miasta, a ono jednogłośnie zgodziło się, by część ulicy Polskiej przemianować na Prezydenta Lecha Kaczyńskiego. Tak też się stało. Odsłonięto tablicę pamiątkową. Władze miasta też stanęły na wysokości zadania – uporządkowały teren, odmalowały ścianę. Starali się, by to było wydarzenie”.

Odessa była jednym z pierwszych europejskich miast, w którym odbyła się takiego typu uroczystość ku czci Lecha Kaczyńskiego. Jednak, pierwszym miastem, w którym pojawiła się ulica Lecha Kaczyńskiego było Mukaczewo, gdzie już 30 kwietnia 2010 roku jedną z ulic nazwano na cześć zmarłego prezydenta Polski. We wrześniu 2010 roku ulica Lecha Kaczyńskiego pojawiła się w Chmielnickim. W 2016 roku – w Żytomierzu, a w następnym roku w tym mieście odsłonięto tablicę upamiętniającą Lecha Kaczyńskiego.

Tablica upamiętniająca Lecha Kaczyńskiego w Żytomierzu

„W Żytomierzu mieszka jedna z największych polskich społeczności w Ukrainie, mamy ścisłe relacje z polskimi miastami – partnerami – Płockiem i Bytomiem. Lech Kaczyński to nazwisko o światowej renomie, dołożył on wielu starań broniąc  Ukrainy wobec agresywnej polityki Rosji i taki gest – odsłonięcie tablicy i zmiana nazwy ulicy, to podziękowanie Polsce za wspieranie Ukrainy”, – powiedział mer Żytomierza Serhij Suchomlyn podczas odsłonięcia pamiątkowej tablicy.

W tej ceremonii wziął udział także ówczesny wicepremier Hennadij Zubko, a także dyrektor Gabinetu Prezydenta Polski Adam Kwiatkowski.

W taki sposób, Ukraina stała się krajem z największą, po Polsce, liczbą ulic noszących imię Lecha Kaczyńskiego.

Artykuł Kateryny Juszczenko o Marii Kaczyńskiej

Pamięć o katastrofie smoleńskiej w Ukrainie nie ogranicza się jedynie do osoby Lecha Kaczyńskiego. W przededniu pierwszej rocznicy tragedii „Istoryczna Pravda” opublikowała artykuł Kateryny Juszczenko, żony trzeciego prezydenta Ukrainy Wiktora Juszczenki, w którym ciepło wspominała swą przyjaźń z Marią Kaczyńską.

„Nadal nie możemy do końca uświadomić tej strasznej tragedii, która stała się z rodziną Kaczyńskich, z wszystkimi polskimi patriotami, którzy lecieli tego dnia do Rosji, aby uczcić swych zabitych bohaterów, a ogólnie – z całym polskim narodem. (…) Szczerze tęsknię za Marią … Po raz pierwszy spotkałyśmy się 28 lutego 2008 roku, podczas pierwszej oficjalnej wizyty nowo wybranego prezydenta Polski Lecha Kaczyńskiej do Ukrainy. Poza wszelką wątpliwością, spędziłam z panią Marią więcej czasu, niż z jakąkolwiek inną żoną prezydenta – w ciągu czterech lat spotykałyśmy się więcej niż dwanaście razy. Dochodziło do tego, nie tylko z powodu tego, że Ukraina i Polska są bliskie geograficznie. Nasze kraje łączyły wspólne wartości”, – pisała wówczas Kateryna Juszczenko.

Pomniki Anny Walentynowicz

Oddzielnym tematem jest uczczenie w Ukrainie pamięci Anny Walentynowicz. Trzy dni po katastrofie smoleńskiej, 14 kwietnia 2010 roku, na stronie ukraińskiej redakcji „Radia Svoboda” pojawił się artykuł Walentyny Romaniuk zatytułowany „W katastrofie lotniczej pod Smoleńskiem zginęła Ukrainka, której los zmienił kiedyś los Polski” (Wywiad z Walentyną Romaniuk o tym artykule i kolejnych wydarzeniach można przeczytać w j. ukraińskim tutaj).   W artykule jego autorka opowiedziała o ukraińskiej rodzinie Anny Walentynowicz, którą odnalazła w latach dziewięćdziesiątych, po 50 latach rozłąki. Jednak we wszystkich oficjalnych źródłach, a także w autobiografii Anny Walentynowicz  „Cień przyszłości” napisano, że urodziła się w Równem, w polskiej rodzinie, która zginęła w pierwszych latach wojny. Zgodnie z oficjalną biografią, ojciec Anny Walentynowicz został zmobilizowany do polskiej armii i zginął walcząc z Niemcami w pierwszych dniach wojny, matka umarła wkrótce na zawał serca, a brat został aresztowany przez radzieckie władze i przepadł bez wieści. Wobec powyższego, wersję o ukraińskim pochodzeniu Anny Walentynowicz odebrano z niedowierzaniem. Na przykład Sławomir Cenckiewicz w biografii „Anna Solidarność”, która ukazała się w księgarniach w 2010 roku, wkrótce po katastrofie smoleńskiej,  opisuje pierwszą „polską” wersję pochodzenia Anny Walentynowicz, nie wspominając o tezie o jej ukraińskim pochodzeniu.

Za oficjalne uznanie w Polsce ukraińskiego pochodzenia Anny Walentynowicz można uważać rok 2016, gdy na stronie Instytutu Pamięci Narodowej opublikowano artykuł historyka Igora Hałagidy, w którym opisuje nieznaną, ale prawdziwą wersję dzieciństwa Anny Walentynowicz. „Możemy  tylko domyślać się, dlaczego Anna Walentynowicz nie chciała dzielić się informacjami o swych ukraińskich korzeniach”, – tak rozpoczyna swój tekst Hałagida.

W taki sposób Anna Walentynowicz stała się historyczną postacią, która jednoczy polski i ukraiński naród. Od tej pory w Ukrainie zaczyna się upamiętnianie wybitnej rodaczki. W 2019 roku, w dziewięćdziesiątą rocznicę jej urodzin, w Równem i Dubnie rówieńskiego obwodu odbyły się uroczystości na jej cześć. 9 kwietnia 2019 roku, w przeddzień dziewiątej rocznicy katastrofy smoleńskiej, w rodzinnych stronach Anny Walentynowicz, we wsi Sadowe, odsłonięto tablicę pamiątkową jej poświęconą. W uroczystości wziął udział jej wnuk Piotr Walentynowicz oraz przedstawiciele polskiego konsulatu w Łucku.

Tablica upamiętniająca Annę Walentynowicz we wsi Sadowe

10 kwietnia 2020 roku, w dziesiątą rocznicę katastrofy smoleńskiej, Walentyna Romaniuk prezentowała ukraińskie tłumaczenie autobiografii Anny Walentynowicz „Cień przyszłości”. Książkę wydano w symbolicznym nakładzie 100 egzemplarzy, ale była to pierwsza publikacja o Annie Walentynowicz w Ukrainie oraz pierwsza o niej książka w języku ukraińskim.

Okładka ukraińskiego tłumaczenia autobiografii Anny Walentynowicz „Cień przyszłości”
Foto z prywatnego archiwum Walentyny Romaniuk

W październiku 2020 roku, podczas wizyty w Kijowie,  prezydent Andrzej Duda odsłonił na terenie ambasady RP w Ukrainie popiersie Anny Walentynowicz. Chociaż bezpośredni dostęp do niego mają jedynie osoby odwiedzające placówkę, tym nie mniej, jest jeszcze jedno miejsce na mapie Ukrainy upamiętniające Annę Walentynowicz.

Andrzej Duda odsłania popiersie Anny Walentynowicz na podwórzu Ambasady RP w Kijowie. Foto z gov.pl

8 lipca 2022 roku ulica Anny Walentynowicz pojawiła się w Równem. Fala zmian toponimów, związana z rosyjską agresją na Ukrainę i idąca za tym derusyfikacja ukraińskiej przestrzeni publicznej, może doprowadzić do pojawienie się nowych miejsc pamięci związanych z ofiarami katastrofy smoleńskiej. Możliwe, że w ukraińskich  miastach  pojawią się kolejne ulice nazwane na cześć Lecha Kaczyńskiego, a nawet Lecha i Marii Kaczyńskich, jak to zrobiono swego czasu w Batumi. Niewątpliwie pojawią się nowe miejsca związane z pamięcią o Annie Walentynowicz, ponieważ ukraińskie społeczeństwo dopiero odkrywa postać wielkiej rodaczki.

Takie miejsca pozwolą ukraińskiemu społeczeństwu na spojrzenie z innej strony na swą najnowszą historię, a także wzmocnią polsko – ukraińskie relacje, tworząc nowe miejsca, które łączą narody obu krajów.

Oleksandr SZEWCZENKO