W Warszawie rozpoczęła działalność nowa ukraińska restauracja - Nasz Wybir - Informacyjny portal ukraińskich migrantów

W Warszawie rozpoczęła działalność nowa ukraińska restauracja

0

Po raz pierwszy w Polsce „zameldowali się” przedstawiciele jednej z ukraińskich sieci restauracji.

Powiem otwarcie – klienci nowego zakładu zbiorowego żywienia oceniają go na piątkę z plusem! I nie należy szukać mankamentów, bo jeśli może gdzieś są – to ich nie widać. Rodzinna sieć kawiarni ukraińskiej kuchni „U sióstr” (ukraińska restauracja „Harbuzyk”, bistro w głównym biurze Lukoil – Ukraina, pizzeria „U sester”, motel „Zamok”, sadyba „U sester”) wzbogaciła się o lokal z granicą. I teraz „Siostry” faktycznie dodały jeszcze jeden punkt na swej trasie na kulinarnej mapie: Charków – Połtawa – Chorol – Kijów – Lwów – Warszawa.

Dyrektor warszawskiej restauracji „U sióstr” Tetiana Jakowenko mówi, że przygotowania do otwarcia trwały rok.

– W porównaniu z innymi krajami Unii Europejskiej, w Polsce otwarcie biznesu jest o wiele prostsze – przekonuje pochodząca z Połtawy menadżer.

Pośrednicząca firma przygotowała dokumentację, znalazła lokal (do tej pory przychodzą ludzie i pytają – a gdzie są te ciasteczka, które sprzedawano tu przez dziesięciolecia), zarejestrowała biznes i przeprowadziła konsultacje, jak w Polsce wygląda restauratorska działalność.

Wyszło nieźle, restauracja znajduje się w pobliżu głównego dworca kolejowego stolicy, przy ulicy Złotej. Przedsiębiorca Oleś Jakymiw chwali wnętrze, zaprojektowane z wysublimowanym smakiem, w ukraińskim stylu, muzykę, która dyskretnie brzmi w tle, a najważniejsze są potrawy – świeże, domowe, smaczne.

Ukraińskie restauracje zadomowiły się już na polskim rynku, produkty w Ukrainie kupują w „Metro”, a w Polsce – w „Makro”. Ukraińskie napoje alkoholowe dostarcza „Siostrom” miejscowa wyspecjalizowana firma.

Większość Polaków zaczyna już odkrywać dla siebie ukraińską kuchnię. Co prawda, zamawiają przeważnie to, co znają  – „warenyky”, placki, ale zaczynają także przyzwyczajać się do „okruszki” i do prawdziwego „borszczu” (10 złotych). Restaurację odwiedzają także miejscowi fani „pierogów”, czyli „warenyczkiw”. Elżbieta, którą zapytałem o wrażenia, powiedziała krótko:

– Warenyky – pierwsza klasa, a u nas, sam pan wie, gdy coś smakuje, to już jest wydarzenie!

Oleś Jakymiw mówi, że w Warszawie działają restauracje z „kresowym” akcentem, w których przeważa galicyjska kuchnia, ale niezbyt mu się podobają. Działają także „Ukraińskie Smaki”, w pobliżu Stadionu Narodowego, gdzie ludzie przychodzą czasami na piwo, sałatkę jarzynową „oliwje” i „borszcz”, ale tam jest ciasnawo. Jest jeszcze kilka lokali, w których można skosztować ukraińskich potraw.

– Ale do „Sióstr” można zaprosić na kolację poważnych gości. Ambasada Ukrainy ma wreszcie możliwość skorzystać z usług solidnej, ukraińskiej restauracji – uważna Oleś. Przedsiębiorca Taras Krawec, który ma doświadczenie w branży gastronomicznej, rekomenduje „Siostrom” aby wprowadziły zniżki dla stałych klientów, ponieważ, póki co, szczególnie w weekendy, jest sporo wolnych miejsc.

Nowy warszawski lokal z ukraińską kuchnią „U sióstr”, jak to bywa w przypadku „nowicjuszy”, w pierwszych miesiącach będzie przynosić straty. Ale młody zespół jest nastawiony optymistycznie i wierzy w sukces na stołecznym rynku.

– Damy radę! – dodaje Tetiana Jakowenko.

Wołodymyr PRIADKO

Foto autora

1.      Kierownik warszawskiego lokalu ukraińskiej kuchni „U sióstr” Tetiana Jakowenko

2.      Widok z ulicy ze słynnym Pałacem Kultury i Nauki oraz wieżowcem Libeskinda

3.      Fragment menu

4.      Oto on – jego wysokość „borszcz”

5.      „U sióstr” – jak w każdym ukraińskim domu.

Share.