Wspomnienie o Henryku Wujcu

0

16 sierpnia b.r. odszedł od nas Henryk Wujec…

Są tacy ludzie, o których można powiedzieć, że są piękni. Taki był Henryk Wujec jako człowiek, pięknym było jego życie!

Henryka Wujca, jak nazywali go wszyscy znajomi i przyjaciele, Henia, poznałam w 1997 r., kiedy tworzyło się pierwsze Forum Polsko-Ukraińskie, organizacja nie polityczna, której członkami byli ludzie różnych zawodów, poglądów politycznych, obywateli RP obu narodowości: polskiej i ukraińskiej. Choć Henryk Wujec został wybrany przewodniczącym Forum w drugiej kadencji Rady w 2000 r. jednogłośnie. Wujec był wówczas posłem w Sejmie RP z ramienia Unii Wolności. W składzie pierwszego Forum było sporo posłów różnych opcji politycznych, powstało ono bowiem na fali wzmożonego zainteresowania relacjami polsko-ukraińskimi końca lat 90.

Henryk Wujec dla mnie osoby z pokolenia w PRL-u, które w drugiej połowie lat 70. miało dwadzieścia lat, był i pozostanie przede wszystkim legendą opozycji demokratycznej w PRL-u, legendą Komitetu Obrony Robotników[1], razem z Jackiem Kuroniem, Adamem Michnikiem, Janem Józefem Lipskim. Wujec miał biografię wypełnioną niesłychanie intensywną aktywnością. Jako student trafił do warszawskiego Klubu Inteligencji Katolickiej, a później do środowiska opozycyjnej młodzieży, które w roku 1976 współtworzyło Komitet Obrony Robotników. Organizował pomoc dla represjonowanych robotników Ursusa i Radomia, w 1977 r. uczestniczył w głodówce w kościele św. Marcina, był redaktorem podziemnego „Robotnika” i współorganizatorem Wolnych Związków Zawodowych Wybrzeża: jego nazwisko można spotkać w kontekście niemal wszystkich inicjatyw niezależnych drugiej połowy lat 70. Wielokrotnie zatrzymywany i więziony, w 1978 r. zwolniony z pracy w fabryce półprzewodników TEWA, w 1979 r. pobity podczas napadu komunistycznych bojówkarzy na mieszkanie Jacka Kuronia, gdzie odbywał się wykład Latającego Uniwersytetu. W 1980 r. został działaczem, a później członkiem władz „Solidarności”, uczestniczył w obradach Okrągłego Stołu, w wolnej Polsce był posłem, pracował w resorcie rolnictwa i w Kancelarii Prezydenta Bronisława Komorowskiego. Angażował się w pojednanie polsko-ukraińskie i dialog polsko-żydowski.

Henryk Wujec często powtarzał, że ukraińskimi sprawami zaraził go jeszcze w czasach opozycji Jacek Kuroń. I sądzę, że jak w innych sprawach, w które kiedy raz się zaangażował, pozostawał temu zaangażowaniu wierny. Tak było i w wypadku Ukrainy i relacji polsko-ukraińskich. Postrzegam trzy poziomy jego zaangażowania: wspieranie niepodległej, demokratycznej Ukrainy, oraz jej aspiracji europejskich, był solidarny z ukraińskim społeczeństwem w okresie Majdanów ukraińskich, pomarańczowej rewolucji oraz Rewolucji Godności. Mówił: „Dla Polski, dla każdego kto myśli politycznie jest zrozumiałe, że tylko niepodległa, demokratyczna Ukraina jest gwarancją suwerenności Polski. Należy utrzymywać te więzy wzajemne nie zważając na to, że one czasami słabną”. Sądzę jednak, że obok spojrzenia pragmatycznego na relacje polsko-ukraińskie darzył Ukrainę sympatią, do czego mocno przyczyniły się obie rewolucje pomarańczowa i Godności. Wujec brał udział, razem z całą naszą grupą aktywistów Forum Polsko-Ukraińskiego we wszystkich trzech turach wyborczych w 2004 r. w Ukrainie.

H. Wujec w Ukraińskim domu w Warszawie. Zdjęcie: Media IC

Drugą płaszczyzną jego zaangażowania był dialog i pojednanie polsko-ukraińskie, trzecią, współpraca z mniejszością ukraińską w Polsce, oraz pomoc w działaniach na rzecz migrantów z Ukrainy.

Bardzo wiele energii i aktywności Henryk włożył w budowanie dialogu polsko-ukraińskiego, z włączeniem wsparcia dla społeczności ukraińskiej w Polsce (mniejszości)  i tej sprawie poświęcę więcej miejsca. Najpierw oddam jemu samemu głos: „Staram się nie postrzegać historii tylko jako dziejów walk, mówił kilka lat temu, – lecz raczej szukam szans na pojednanie. To jest dla mnie najważniejsze. Rozmawiając z Ukraińcami, mogę przekreślić stare spory i boje, i szukać miejsca, gdzie możemy się pogodzić. Choć jest to bardzo trudne. Ten moment pojawienia się procesów pojednania jest dla mnie najważniejszy. Nie chodzi tu o jakieś wielkie oświadczenia, tylko np. o moment, kiedy otwarto granicę po upadku komunizmu i rzeka ludzi ruszyła. Zaczęto ze sobą rozmawiać, kontaktować się na placach, wymieniać towary i gesty. W ten sposób pękł stereotyp Ukraińca–rezuna i to był początek autentycznego procesu pojednania. A historia? Ona jest wszędzie – w relacjach polsko-ukraińskich, polsko–białoruskich i polsko-litewskich. Jeśli nie poruszymy trudnych problemów, to pojednania nie będzie. (…) I myślę, że mimo różnic będziemy w stanie odnaleźć wspólną perspektywę.” Kiedy indziej dodawał: „Ciągle trzeba pamiętać i przypominać formułę biskupów polskich[2], powtórzoną zresztą w 2003 r. przez biskupów polskich i ukraińskich: przebaczamy i prosimy o przebaczenie. Idąc tą drogą, zyskamy więcej, niż idąc drogą agresji i nienawiści — a takie pokusy pojawiają się ostatnio po jednej i po drugiej stronie.

Henryk Wujec nie byłby sobą, gdyby jego zaangażowanie w dialog polsko-ukraiński ograniczało się do słów. Dlatego angażował się lub wspierał wiele działań Forum Polsko-Ukraińskiego, które aktywnie działało przede wszystkim do 2005 r., oraz innych, także wówczas, kiedy w latach 2010-2015 był doradcą Prezydenta RP, Bronisława Komorowskiego. Ich lista jest bardzo długa. Czasy Forum to organizacja kilku ważnych seminariów, współorganizacja rocznego ważnego projektu „Kijów w Warszawie, Warszawa w Kijowie, projektów medialnych, organizacja misji dla obserwatorów podczas wszystkich tur podczas pomarańczowej rewolucji, współorganizacja w 2002 r., 55 rocznicy akcji Wisła.

Dla Henryka Wujca, pamięć o tragedii społeczności ukraińskiej w związku z deportacjami podczas akcji Wisła 1947 r. i wsparcie dla mniejszości ukraińskiej w Polsce pozostawało jedną z priorytetowych spraw. Przy pewnej rocznicowej okazji mówił: „Demokratycznie wybrany Senat RP idąc śladem wyznaczonym przez posłanie biskupów polskich, przyjął w 1990 r. uchwałę potępiającą Akcję Wisła, tę haniebną dla Polski, chociaż podjętą przez komunistów pacyfikację ludności ukraińskiej, łemkowskiej, bojkowskiej lub po prostu wyznającej wiarę prawosławną lub greckokatolicką. Decyzja Senatu umożliwiła oficjalne kontakty opozycji ukraińskiej z polskimi parlamentarzystami. Rozpoczął się trudny dialog polsko-ukraiński.”

W 1990 r., Wujec był posłem, nie senatorem w polskim Parlamencie, nie brał więc udziału w przyjęciu uchwały potępiającej akcję Wisła, ale w 1997 r. był jednym z sygnatariuszy listu otwartego „Cześć ofiarom akcji Wisła”, podpisanego przez polskich intelektualistów, naukowców, artystów, działaczy politycznych. Brał udział we wszystkich okrągłych rocznicach akcji Wisła. Kiedy w 2017 r., w 70 rocznicę akcji Wisła, polski rząd po raz pierwszy od 1989 r. odmówił przyznania Związkowi Ukraińców w Polsce oraz organizacjom ukraińskim budżetu na zorganizowanie uroczystości oddających hołd ofiarom tej akcji, bardzo ważne okazało się wsparcie społeczne obywateli RP narodowości polskiej oraz solidarność z Ukraińcami z Polski. Podpisanie Listu Otwartego z protestem przeciw takiej decyzji polskiego rządu, wsparcie finansowe, obecność podczas uroczystości w Przemyślu miały pokazać, że Polacy i Ukraińcy wspólnie pamiętają o tej tragedii, że razem pokłonimy się jej ofiarom. Henryk Wujec, razem z żoną, Ludwiką, również działaczką opozycji demokratycznej czasu PRL-u, podobnie jak w wielu innych okazjach, byli sygnatariuszami Listu oraz wzięli udział w uroczystościach rocznicowych w Przemyślu w Ukraińskim Domu, w mszach żałobnych.

Zabierał wielokrotnie głos w dyskusjach wokół rzezi wołyńskiej. Uważał, że należy także pamiętać o ofiarach ukraińskich, które ginęły z rąk Polaków. „Nie można tylko pamiętać o swoich ofiarach, tylko trzeba pamiętać o jednych i drugich. Uważam, że tą drogą trzeba iść, by tę sprawę jakoś łagodzić i rozwiązywać. To nie jest tak, że tylko jedna strona jest winna”.

H. Wujec w Ukraińskim domu w Warszawie pod czas debaty pt. „Metropolita Andrzej Szeptycki i jego dziedzictwo”

Wielu z nas, w tym i ja, zapamięta Henryka z naszego wspólnego, polsko-ukraińskiego, wyjazdu w lipcu 2013 r. do Pawliwki-Porycka, symbolicznego dla Polaków miejsca tragedii wołyńskiej oraz do Sahrynia, miejsca kaźni ukraińskiej ludności cywilnej zamordowanej rękoma oddziałów Armii Krajowej w marcu 1944 r. Spotkanie polsko-ukraińskie ponad grobami w obu tych miejscowościach organizowali nasi przyjaciele Ukraińcy. W Łucku mieliśmy dyskusję o pojednaniu. Henryk Wujec podczas spotkania na Uniwersytecie im. Łesi Ukrainki w Łucku powiedział piękne słowa, że podczas tego wyjazdu jest pielgrzymem. Ale, zapamiętam także wyraz twarzy i oczu Henia, kiedy znaleźliśmy się na skromnym, bardzo skromnym cmentarzu w Sahryniu, zresztą nadal częściowo zniszczonym i zaniedbanym, pozostaje w gestii Kościoła Katolickiego. Na tablicy nagrobnej ku czci zamordowanych Ukraińców, czytaliśmy ich nazwiska, a tam większość to kobiety, dzieci, niemowlęta, starcy. Dwa dni wcześniej podobne napisy widzieliśmy na pomniku postawionym ku czci zamordowanych w Pawliwce-Porycku Polaków. A Henio znalazł się w gronie tych osób, które bardzo tę wizję naoczną przeżyły. Mówił o tym potem w jednej z wypowiedzi radiowych.

Razem z Ludwiką Wujec sprzeciwiali się niszczeniu ukraińskich grobów i pomników na terytorium Polski, ich nazwiska są wśród sygnatariuszy naszego protestu przeciw temu barbarzyństwu, „Wołanie z Werchraty” w 2016 r.,  oraz listu otwartego: „Nie zapominajmy o zniszczonych ukraińskich grobach w Polsce!” z listopada 2019.

Henryk Wujec nie pozostał obojętny na zło w polsko-ukraińskich relacjach, budował mosty, pojednanie, jako poseł i doradca Prezydenta RP – współpracę polityczną pomiędzy Polską i Ukrainą!

*

W mojej pamięci Henryk, Henio Wujec pozostanie z tym swoim ciepłym uśmiechem na twarzy, życzliwym podejściem do każdego, zaangażowaniem w sprawy ważne, w  odmowie pozostania obojętnym! Przypomnę na zakończenie jego słowa, które można uznać za jego credo życiowe:

„Nie jestem sam na tym świecie, nie mogłem tu się znaleźć sam, nie jestem odpowiedzialny tylko za siebie. To jest właściwie jedyny sens naszego życia na tym świecie, wszystko inne jest niepewne, nieuzasadnione. Łączy nas wspólny los wobec nieznanego świata. Nie mogę więc myśleć tylko o sobie, nie mogę zostawić innych, póki to jest w mojej mocy, muszę z innymi razem pokonywać bezsens tego świata, a może zabrzmi to bardziej optymistycznie: razem szukać, a nawet tworzyć sens tego świata. Tak więc nie powinienem oddawać życia dla samego siebie. To bliskie jest solidarności”.

Vichnaja Jomu i svitła pamiat!

Iza CHRUŚLIŃSKA

 

 

 

[1] KOR, polska organizacja opozycyjna działająca od września 1976 do września 1977, sprzeciwiająca się polityce władz PRL, niosąca pomoc osobom represjonowanym w wyniku wydarzeń Czerwca 1976, przede wszystkim w Radomiu i Ursusie, a także w Płocku. Po częściowym spełnieniu jej postulatów przez władze PRL przekształciła się w Komitet Samoobrony Społecznej „KOR”.

[2] List biskupów polskich do niemieckich z 1965, nazywany później orędziem, uważany jest za jeden z najważniejszych etapów pojednania polsko-niemieckiego po II wojnie światowej. Z listu pochodzi cytat: …przebaczamy i prosimy o wybaczenie [dosłownie: udzielamy wybaczenia i prosimy o nie].

Share.