Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 12 – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 12

30 sierpnia 2025
Antyukraińskie manipulacje i fejki w Polsce, Czechach i Słowacji. Biuletyn nr 12
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

Publikujemy ostatni przegląd antyukraińskich fejków i manipulacji w Polsce, Czechach i Słowacji. Wśród nich jest powrót fejku o tym, że pomoc z Zachodu jest defraudowana przez wysoko postawionych urzędników, a między innymi za te pieniądze Zełenski kupił hotel na Cyprze; fejk w formie żartu o ukraińskim ministerstwie ds. płodności, które nakazuje Ukraińcom za granicą „zapładniać Polki”. Z kolei w Czechach i na Słowacji, w przededniu rocznicy inwazji wojsk radzieckich na Czechosłowację 21 sierpnia 1968 roku, szerzy się manipulacja, że ​​Ukraińcy ponoszą winę za te wydarzenia – między innymi dlatego, że byli częścią armii radzieckiej, a Breżniew pochodził z Ukrainy.


Polska

Czy Wołodymyr Zełenski naprawdę kupił hotel na Cyprze? W Polsce krąży fake news o tym, „na co prezydent Ukrainy wydaje zachodnią pomoc”

W polskich mediach społecznościowych powrócił fejk, który twierdzi, że prezydent Ukrainy Wołodymyr Zełenski rzekomo kupił Vuni Palace – hotel z kasynem w tureckiej części Cypru. Taka informacja po raz pierwszy pojawiła się w czerwcu 2024 roku. Obecnie na Facebooku 

jest rozpowszechniany fragment wideo z czerwca 2024 roku, autorstwa polskiego dziennikarza Leszka Szymowskiego. W artykule, powołując się na anonimowe tureckie publikacje, Szymowski stwierdza, że ​​Wołodymyr Zełenski „w maju 2024 roku kupił hotel z kasynem w jednym z kurortów w tureckiej części Cypru”. Mężczyzna tłumaczył swoje zainteresowanie tematem tym, że zainteresowało go, „co dzieje się z pieniędzmi, które tak hojnie przekazujemy Ukrainie”. Szymowski zasugerował, że środki, a mianowicie 700 milionów złotych, za które prezydent Ukrainy rzekomo kupił hotel, pochodziły z pomocy finansowej krajów europejskich dla Ukrainy. A w samym wpisie wprost stwierdza, że ​​hotel „został zakupiony za pieniądze Polaków”.

Już w 2024 roku zarówno polskie, jak i zagraniczne portale fact-checkingowe obaliły tezę zawartą w fejku i stwierdziły, że nie ma dowodów na taki zakup. Informację o zakupie hotelu zdementował prezydent Cypru Nikos Christodoulides oraz przedstawiciel właścicieli hotelu, grupy Oscar. Ponadto Ambasada Ukrainy w Republice Cypryjskiej opublikowała z tego powodu oświadczenie. Zaprzeczano w nim, jakoby prezydent nabył hotel i kasyno, nazywając to propagandą rozpowszechnianą przez Rosję.

Rozpowszechnianie tego typu fake newsów ma na celu nie tylko osłabienie autorytetu prezydenta Ukrainy, ale także wzmocnienie wśród zwykłych obywateli opinii, że Ukraina jest skorumpowana, a wszystkie pieniądze przekazywane jej przez zachodnich sojuszników trafiają do kieszeni polityków. W rezultacie może to prowadzić do spadku poparcia społecznego dla dalszej pomocy Ukrainie.  

Ukraińcy mają „zapładniać Polki”? Demagog sprawdził „rozporządzenie” fikcyjnego ministerstwa

W sieci pojawił się post rozpowszechniający informacje rzekomo pochodzące z ukraińskiego Ministerstwa Kopulacji i Płodności. Zgodnie z treścią posta „wszyscy Ukraińcy mieszkający za granicą mają ustawowy obowiązek zapłodnienia jak największej ilości Polek, a ukraińskie kobiety obowiązek uwiedzenia minimum 2 mężczyzn?”

Na końcu posta zaznaczono, że źródłami informacji są popularny portal informacyjny Onet oraz strona internetowa Demagog.

W rzeczywistości Ukraińcy mieszkający za granicą nie mogli otrzymać takiego zarządzenia od „Ministerstwa Kopulacji i Płodności” – głównie dlatego, że w ukraińskim rządzie nie ma i nigdy nie było takiego ministerstwa.

W poście stwierdzono, że autorem opisywanego planu, który ma rozwiązać kryzys demograficzny, jest „minister Rafael Terkeltaub-Popczenko”. Osoba ta nigdy nie była członkiem Gabinetu Ministrów Ukrainy.

Prawdziwym odpowiednikiem polskiego Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej w Ukrainie jest Ministerstwo Polityki Społecznej, Rodziny i Jedności, które również nie przyjęło, ani nawet nie zaproponowało takiego rozporządzenia.

Informacja o fejkowym rozporządzeniu nie pojawiła się również nigdy na Onecie, ani Demagogu. Źródłem wpisu jest satyryczny profil na Facebooku.

„Jako zespół redakcyjny uważamy, że rozpowszechnianie fałszywych informacji pod pozorem żartów jest nieodpowiedzialne. Dowcipy wyjęte z kontekstu mogą się rozprzestrzeniać i prowadzić do powstania dezinformacji” – podkreślają na portalu Demagog.

Słowacja

Jak prokremlowski fejk zmusił dziesiątki tysięcy Słowaków do odmowy obrony swojego kraju

Jednym z najbardziej rozpowszechnionych od początku pełnoskalowej wojny fejków jest dezinformacja na temat rzekomej mobilizacji słowackich mężczyzn na wojnę w Ukrainie. Przyczynił się do tego, że w 2023 roku pond 60 tysięcy Słowaków złożyło wnioski o zwolnienie ze służby. 

Głównym źródłem tej nieprawdziwej informację był portal Bádateľ na Facebooku, który na początku 2023 roku opublikował dokument z oficjalnej strony internetowej Ministerstwa Spraw Wewnętrznych – materiał administracji powiatowej w Bańskiej Bystrzycy zatytułowany „Główne zadania w dziedzinie obrony państwa na rok 2023”. W dokumencie omówiono planowane ćwiczenia mające na celu realizację zadań po wprowadzeniu stanu wojennego i mobilizacji Sił Zbrojnych we współpracy z Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Ministerstwem Obrony. 

Autor publikacji zastosował manipulacyjną technikę dezinformacji, retorycznie pytając, czy ktokolwiek nadal uważa doniesienia o „możliwej mobilizacji” za bezpodstawne zastraszanie.

Manipulacja zadziałała – czytelnicy strony poddali się panice i uwierzyli, że będą mobilizowani na wojnę z Rosją. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych natychmiast zdementowało tę informację, wyjaśniając, że podobne ćwiczenia odbywają się w Słowacji od dziesięcioleci i są przeprowadzane dwa razy w roku. Nie mają nic wspólnego z wojną w Ukrainie, a służą sprawdzeniu zdolności obronnych państwa. Dla ludności cywilnej są to jedynie procedury administracyjne, podczas gdy część praktyczna obejmuje zawodowy personel wojskowy. Ponadto, jak pisał Bádateľ, ćwiczenia odbywają się w wybranych rejonach, a nie w całym kraju.

Jednak skutki były widoczne. Według danych Hoaxy a podvody, w 2023 roku ponad 60 000 Słowaków podpisało rezygnację z ewentualnej służby wojskowej, podczas gdy w 2021 roku było ich zaledwie 85, a w 2022 roku – około tysiąca.

Podobne fejki o przymusowej mobilizacji były rozpowszechniane również wcześniej – już w latach 2014-2015, po aneksji Krymu przez Rosję i wybuchu konfliktu zbrojnego na wschodzie Ukrainy.

Ten temat stał się jednym z kluczowych narzędzi prokremlowskiej propagandy. Celem fejku jest sianie paniki, przekonanie, że Słowację można wciągnąć w wojnę poprzez fikcyjną „masową mobilizację”, narzucenie pomysłu zakończenia wojny na warunkach Rosji i podważenie zaufania do instytucji państwowych.

Czechy i Słowacja

„Ukraińcy są winni okupacji Czechosłowacji” – w Internecie w obu krajach krąży fejk 

W przededniu rocznicy wydarzeń z 21 sierpnia 1968 roku w mediach społecznościowych w Czechach i Słowacji szerzy się fejk, jakoby Ukraińcy odegrali większą rolę niż Rosjanie w inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację i okupacji kraju. Na przykład w Słowacji takie fałszywe informacje opublikował na swojej stronie na Facebooku słowacki europoseł Ljuboš Blaha, znany z szerzenia dezinformacji, który na nagraniu powiedział, że w sierpniu 1968 roku doszło nie do inwazji rosyjskiej, ponieważ to Ukraińcy odgrywali ważną rolę w ówczesnym ZSRR. W Czechach z kolei takie tezy rozpowszechniają przedstawiciele skrajnie prawicowej lub skrajnie lewicowej orientacji politycznej, znani z lojalności wobec Moskwy. Na przykład taki wpis już po raz kolejny upowszechniła na Facebooku kandydująca do parlamentu z list partii SPD Zuzana Majerova.

21 sierpnia 1968 roku wojska państw Układu Warszawskiego, przede wszystkim ZSRR, a także Bułgarii, Polski, Węgier i NRD wkroczyły do ​​Czechosłowacji. Wojska radzieckie pozostały w tym kraju do początku lat 90. XX wieku. Data ta jest uważana za dzień tragedii narodowej współczesnych Czech i Słowacji. Przez długi czas obecność wojsk radzieckich nazywano „okupacją rosyjską”. Jednak kilka lat temu, za namową komunistów, głównie w mediach społecznościowych, zaczęła się szerzyć teoria, że ​​była to „okupacja ukraińska”.

Tłumaczono to tym, że w tym czasie w skład radzieckiego Biura Politycznego wchodzili głównie Ukraińcy, a sam Breżniew pochodził z Ukrainy. A żołnierze i oficerowie oddziałów, które 21 sierpnia 1968 roku stłumiły Praską Wiosnę byli Ukraińcami.

Już w 2023 roku Ministerstwo Spraw Zagranicznych Słowacji przestrzegało przed fejkiem o przewadze Ukraińców: „Okupacja, której doświadczyli Czesi i Słowacy 21 sierpnia 1968 roku przyniosła strach i przerażenie w całym kraju. Dziś jednak szerzy się dezinformacja, która próbuje zniekształcić lub usprawiedliwić te wydarzenia”.

W tekście czytamy dalej, że większość wojsk okupacyjnych, które bezpośrednio uczestniczyły w inwazji w sierpniu 1968 roku stanowili żołnierze radzieccy. Oczywiście w armii ZSRR byli również żołnierze narodowości ukraińskiej. Ukraina została przymusowo włączona do Związku Radzieckiego po okupacji przez bolszewików w latach 1919–1920. Nie było jednak jednostek sformowanych wyłącznie na gruncie narodowym. W armii radzieckiej dywizje składały się z żołnierzy różnych narodowości.

Demagog obalił również mit, że w armii okupacyjnej było więcej Ukraińców niż Rosjan. Najważniejszy fakt jest taki, że największą część sił okupacyjnych stanowiła armia radziecka, której dokładny skład narodowościowy nie jest znany. Do ​​Czechosłowacji wkroczyły wojska radzieckie, polskie, węgierskie i bułgarskie.

Historyk Petr Jašek z Ústavu pamäti národa podkreśla, że ważniejsze od narodowości były kwestie dowodzenia i decyzji politycznych. Wojska te wpisywały się w linię polityki zagranicznej i doktrynę ZSRR i według niego jest to ważniejsze niż skład narodowościowy armii w 1968 roku. Historyk Martin Slavik ze stowarzyszenia Living Memory dodaje, że kwestia składu narodowościowego armii radzieckiej w 1968 roku była „absolutnie nieistotna”.

Ponadto rozpowszechniano mit, że okupację rzekomo zainicjowali ukraińscy przywódcy, ponieważ w tym czasie na czele ZSRR stał Leonid Breżniew z Ukrainy. W rzeczywistości Breżniew uważał się za Rosjanina. Pisaliśmy o tym już szczegółowo w biuletynie, który jest dostępny pod linkiem.

Decyzję o inwazji wojsk Układu Warszawskiego na Czechosłowację w Związku Radzieckim podjęło najwyższe kierownictwo Związku Radzieckiego – Biuro Polityczne Komitetu Centralnego Partii Komunistycznej. Oprócz Breżniewa w jego skład weszło pięciu przedstawicieli Rosji, jeden z Białorusi, jeden z Łotwy i trzech z Ukrainy. Historyk Jan Pešek podkreśla, że członkowie Biura Politycznego działali w „duchu sowieckim”, a nie w oparciu o narodowość.

„W tamtym czasie blokiem sowieckim kierował Związek Radziecki. Zasada rządzenia systemem komunistycznym była scentralizowana, przypominał on armię i nie chodziło o to, kto był jakiej narodowości, lecz o system oparty na nomenklaturze komunistycznej. Twierdzenie, że państwa, które wyszły spod władzy sowieckiej, a które same były okupowane przez ZSRR, takie jak republiki bałtyckie i Ukraina, ponoszą odpowiedzialność za działania sowieckiego kierownictwa jest nonsensem” – podsumowuje w wywiadzie dla Czeskiego Radia czeski historyk Petr Blažek. 

Projekt współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji w ramach grantów Grupy Wyszehradzkiej z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest wspieranie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.

Projekt realizowany wspólnie przez portale „Nasz Wybór” (Warszawa), ProUA (Praga) i „Nowyny zi Słowaczczyny” – novyny.sme.sk (Bratysława).