Pomoc wojskowa i sankcje wobec Rosji mogą jeszcze przechylić szalę na korzyść Ukrainy – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Pomoc wojskowa i sankcje wobec Rosji mogą jeszcze przechylić szalę na korzyść Ukrainy

Piotr Andrusieczko
8 lipca 2025
Pomoc wojskowa i sankcje wobec Rosji mogą jeszcze przechylić szalę na korzyść Ukrainy
Piotr Andrusieczko
Piotr Andrusieczko
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

W ostatnich sześciu miesiącach zachodni analitycy są coraz bardziej pesymistyczni w kwestii wojny w Ukrainie. Chociaż ostatni szczyt NATO zakończył się dla Kijowa dosyć dobrze, pogorszenie nastrojów wynika przede wszystkim ze stanowiska Waszyngtonu. Kluczowym kwestią w tej sytuacji jest to, czy Ukraina może nadal skutecznie stawiać czoła Rosji i co mogą zrobić jej pozostali partnerzy. Nie chodzi tylko o zwiększenie i przyspieszenie pomocy, ale także o przekonanie Trumpa do zmiany stanowiska.


Ostatni szczyt NATO w Hadze zasadniczo różnił się od poprzednich i nie chodziło tylko o Ukrainę. Zadaniem numer jeden było skłonienie prezydenta USA do wzięcia w nim  udziału. Wszak już wcześniej krążyły pogłoski, że z powodu niekorzystnej sytuacji Donald Trump może nie przyjechać. Poza tym należało obłaskawić Trumpa, aby poparł główne kwestie, które były omawiane podczas spotkania.

W tym celu skrócono nawet czas trwania posiedzeń. Sekretarz generalny NATO Mark Rutte wysłał wcześniej list do amerykańskiego prezydenta, w którym nie szczędził komplementów. Zaangażowana była również rodzina królewska, z którą Trump zjadł kolację i spędził noc w pałacu królewskim. Fakt, że goście szczytu byli przewożeni w wózkach golfowych, również nie był przypadkowy i odwoływał się do zamiłowania amerykańskiego przywódcy do tego sportu.

W porównaniu do poprzednich spotkań tej rangi, różnica była zauważalna przede wszystkim w dokumencie końcowym. Jego zakres jest niezwykle minimalistyczny i składa się z zaledwie pięciu punktów. Sam szczyt poświęcony był właściwie jednemu tematowi – zwiększeniu wydatków obronnych państw NATO do 5% PKB.

W związku z tym, w porównaniu z poprzednimi szczytami, został również „zmarginalizowany” temat Ukrainy. I, co oczywiste, było to związane ze stanowiskiem obecnej administracji w Waszyngtonie. Warto jednak od razu zauważyć, że ostatecznie szczyt zakończył się dla Ukrainy całkiem dobrze. Oczywiście – biorąc pod uwagę obecne realia.

Poprzednie szczyty także nie przyniosły przełomu, ale dawały więcej nadziei 

Różnica między szczytem w Hadze a poprzednimi spotkaniami była również widoczna w reakcji prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego. Właściwie po powrocie do kraju nie skomentował on osobiście szczegółowo spotkania i swojego udziału.

W 2023 roku Ukraińcy spodziewali się, że szczyt NATO w Wilnie przyniesie historyczną decyzję – Ukraina otrzyma zaproszenie do Sojuszu. Oczywiście nikt nie zakładał, że sam proces może rozpocząć się w trakcie trwającej wojny, ale oczekiwano takiego symbolicznego gestu. Stało się jednak inaczej, ponieważ Stany Zjednoczone były pierwszymi, które się temu sprzeciwiły. W odpowiedzi, w drodze do Wilna, Zełenski opublikował gniewnego tweeta, w którym napisał, że wśród państw członkowskich NATO nie ma obecnie gotowości ani do zaproszenia Ukrainy do NATO, ani do przyznania jej członkostwa. 

„To bezprecedensowe i absurdalne, gdy nie ma ram czasowych zarówno dla zaproszenia, jak i członkostwa Ukrainy; a zamiast tego dodaje się jakieś dziwne sformułowanie o „warunkach” nawet dla zaproszenia Ukrainy” – zauważył Zełenski.

Ukraińscy eksperci ocenili brak decyzji NATO jako porażkę zarówno Ukrainy, jak i samego Sojuszu. Ale Ukraina nadal była jednym z głównych tematów szczytu. Ogólnie rzecz biorąc, Ukraina osiągnęła wiele, przede wszystkim zapewnienie o dalszym wsparciu, w szczególności ze strony USA. To zmusiło samego Zełenskiego już drugiego dnia szczytu do zmiany tonu.

Kolejny szczyt NATO w 2024 roku odbył się w Waszyngtonie. Pojawiły się obawy, że tocząca się kampania wyborcza może negatywnie wpłynąć na jego rezultaty. Rosły również obawy dotyczące samych wyników wyborów, a eksperci przypuszczali, że zwycięstwo Trumpa przyniesie Ukrainie problemy.

Zełenski pojechał do Waszyngtonu w bardziej optymistycznym nastroju niż rok wcześniej do Wilna. Być może dlatego, że od początku było jasne, że Ukraina nie otrzyma zaproszenia. Oczekiwania strony ukraińskiej dotyczyły przede wszystkim konkretnych decyzji dotyczących dalszej pomocy. I pod tym względem wyniki szczytu zostały przez większość ukraińskich ekspertów uznane za zadowalające. W deklaracji było również o przyszłym członkostwie Ukrainy w NATO.

 „Będziemy nadal wspierać Ukrainę na jej nieodwracalnej drodze do pełnej integracji euroatlantyckiej, w tym członkostwie w NATO. Potwierdzamy, że będziemy mogli zaprosić Ukrainę do przystąpienia do Sojuszu, gdy członkowie Sojuszu wyrażą zgodę i zostaną spełnione warunki” – napisano w dokumencie podsumowującym.

Haga 2025 – uznanie zagrożenia ze strony Rosji i pomoc Ukrainie

Rok po tym, w deklaracji ze szczytu w Hadze nie było żadnego słowa o drodze Ukrainy do członkostwa w NATO. Należało się tego spodziewać, biorąc pod uwagę stanowisko Trumpa, który od dawna twierdził, że dla Ukrainy nie ma miejsca w NATO. 

Tym  niemniej z punktu widzenia Ukrainy krótką deklarację można ocenić pozytywnie. Po pierwsze stwierdzono w niej, że Rosja jest głównym „długoterminowym zagrożeniem dla bezpieczeństwa euroatlantyckiego”. A Waszyngton nie sprzeciwił się tej formule. 

Po drugie w deklaracji, poza Rosją, wymieniono tylko jeden kraj spoza Sojuszu – Ukrainę. Chodzi o punkt w dokumencie, który faktycznie upoważnia do dalszej pomocy wojskowej Ukrainie ze strony krajów NATO, jako elementu wzmocnienia własnego bezpieczeństwa Sojuszu.

„Sojusznicy potwierdzają niezmienność swoich suwerennych zobowiązań dotyczących udzielania wsparcia Ukrainie, której bezpieczeństwo jest wkładem w nasze wspólne bezpieczeństwo. W związku z tym będą wliczać swoje bezpośrednie darowizny na rzecz obrony Ukrainy oraz wkłady w jej przemysł obronny do własnych wydatków na obronność” – stwierdzono w dokumencie.

Фото: president.gov.ua

Wcześniej, podczas wspólnej konferencji Zełenskiego i Ruttego, ukraiński prezydent podziękował Zachodowi za pomoc. Sekretarz NATO zauważył, że europejscy sojusznicy i Kanada obiecali przeznaczyć na rzecz Ukrainy ponad 35 miliardów euro.

„To więcej niż w zeszłym roku. Przez cały ubiegły rok było to ponad 50 miliardów. Teraz, na początku lipca, jest to już 35 miliardów. Możemy więc śmiało założyć, że roczna kwota przekroczy ubiegłoroczną. Nie mogę ujawnić szczegółów końcowej deklaracji szczytu, ale możemy śmiało założyć, że deklaracja będzie zawierała ważne sformułowania dotyczące wsparcia dla Ukrainy, w tym wsparcia finansowego” – powiedział Rutte.

Nie odbyło się spotkanie, powołanej w 2023 roku, Rady Ukraina-NATO, co również było ustępstwem na rzecz Trumpa. Jednak doszło do rozmowy Zełenskiego z Trumpem, co należy uznać za sukces.

Jednak po spotkaniu z obu stron padły tylko ogólnikowe oświadczenia, że odbyło się ono w dobrej atmosferze. Prawdopodobnie jedną z głównych kwestii poruszonych przez Zełenskiego był zakup amerykańskiej broni. Ukraina potrzebuje przede wszystkim większej ilości systemów Patriot i amunicji rakietowej do nich.  

Po objęciu urzędu Trump wypowiedział się przeciwko kontynuacji dotychczasowej pomocy wojskowej dla Ukrainy. A w nowym budżecie USA nie ma żadnych zapisów dotyczących broni dla Ukrainy.

Nie wiadomo, czy Zełenskiemu udało się przekonać amerykańskiego prezydenta. Jednak sam Trump w Hadze wypowiedział się o Putinie ostrzej niż zwykle. Nazwał go „zagubionym” i podkreślił, że „Władimir Putin musi zakończyć tę wojnę”. Jednak 1 lipca w prasie pojawiła się informacja, że ​​USA wstrzymują dostawy części amunicji do Ukrainy. 

Korespondentka ukraińskiej sekcji BBC Myrosława Peca podczas konferencji prasowej zapytała amerykańskiego prezydenta, czy USA są gotowe sprzedać Kijowowi systemy obrony powietrznej Patriot.

„To prawda Ukraina chce mieć systemy przeciwrakietowe Patriot. Zobaczymy, czy uda nam się ich trochę udostępnić. Są bardzo trudne do zdobycia. Potrzebujemy ich, ponieważ dostarczaliśmy je do Izraela. Są bardzo skuteczne, w 100 proc. skuteczne” – odpowiedział Donald Trump.

Фото: president.gov.ua

Sam Zełenski skomentował swoją rozmowę z Trumpem i kwestię zakupu Patriotów 28 czerwca w Kijowie na wspólnej z prezydentem Polski Andrzejem Dudą konferencji prasowej.

„Miałem dobre spotkanie z prezydentem Trumpem, zakres tematów był szeroki, jak to tylko możliwe. Omówiliśmy wszystkie interesujące nas kwestie, przede wszystkim związane z systemami Patriot, jak chronić nasze niebo i inne kroki związane z procesem negocjacyjnym, a także kierunek sankcji, nasze stosunki dwustronne po podpisaniu stosownej umowy. A więc, spektrum było szerokie” – powiedział Zełenski.

Dodał również, że spotkanie odbyło się w dobrej atmosferze, a dalsze negocjacje będą kontynuowane na szczeblu rządowym.

„Uzgodniliśmy, że ministrowie obrony, sekretarz stanu i minister spraw zagranicznych, szef mojego biura, a także jego koledzy ze strony amerykańskiej będą się komunikować na swoim szczeblu. W kwestiach gospodarczych – nasza pierwsza wicepremier, tam – sekretarz Bessent i jeszcze niektórzy amerykańscy koledzy” – podkreślił ukraiński prezydent.

Pomiędzy dyplomacją, polem bitwy i golfem

W przeciwieństwie do ogólnie pozytywnej oceny szczytu NATO, zachodni komentatorzy są bardziej zaniepokojeni sytuacją na linii frontu i tym, czy Ukraina przetrwa bez zwiększonej pomocy ze strony zachodnich partnerów.

„Według ocen wojskowych, zarówno siły rosyjskie, jak i ukraińskie są bliskie wyczerpania. Ale podczas gdy Rosja prawdopodobnie będzie w stanie utrzymać obecny poziom działań przez kolejny rok, Ukraina może osiągnąć swój limit w ciągu sześciu miesięcy, chyba że otrzyma znaczące nowe wsparcie wojskowe” – napisał 30 czerwca Gideon Rachman w felietonie dla Financial Times.

Niedawno niektórzy zachodni komentatorzy wyrazili nawet obawy, że Rosja może spróbować zająć Odessę, aby całkowicie odciąć Ukrainę od morza. Jednak wystarczy spojrzeć na mapę, aby zrozumieć, że taki plan prawdopodobnie nie zostanie zrealizowany.

Tym niemniej nic nie wskazuje na to, aby cokolwiek zmieniło się w pierwotnych planach Rosji wobec Ukrainy. Putin nadal dąży do jej podboju lub podporządkowania. Świadczą o tym chociażby jego słowa wypowiedziane na Forum Ekonomicznym w Petersburgu: „Gdziekolwiek stąpa noga rosyjskiego żołnierza, tam jest nasze”.

W artykule opublikowany 1 lipca w Foreign Affairs zauważono, że ​​pomimo wojny na wyniszczenie Ukraina nadal ma szansę na zwycięstwo. Pod warunkiem zdecydowanej zmiany podejścia zachodnich partnerów. Oznacza to z jednej strony zwiększenie pomocy dla Ukrainy i z drugiej – zaostrzenie sankcji wobec Rosji.

Oczywiście Rosja nadal prowadzi intensywne działania na froncie, starając się zająć jak najwięcej terytorium. Nie jest jednak w stanie dokonać przełomu i ponosi ogromne straty na froncie zarówno w ludziach, jak i sprzęcie. Dlatego w ostatnich miesiącach Rosja nasila rakietowy i dronowy terror przeciwko mieszkańcom ukraińskich miast i infrastrukturze cywilnej. Z tego powodu jednym z priorytetowych zagadnień jest wzmocnienie ukraińskiej obrony powietrznej.

Paradoks obecnej sytuacji polega na tym, że mimo głośnych wypowiedzi kremlowskich urzędników, na czele z Putinem, Rosja jest najsłabsza od początku swojej agresji. Przede wszystkim w coraz gorszym stanie jest gospodarka rosyjska.

30 lipca kongresmen Lindsey Graham powiedział w wywiadzie telewizyjnym, że 7 lipca Senat USA powinien rozważyć projekt ustawy, który wzmocniłby sankcje wobec Rosji. Według kongresmena udało mu się przekonać do tego Trumpa podczas niedawnej gry w golfa. 

„Czas ruszyć z ustawą do przodu” – rzekomo powiedział amerykański prezydent.

Ale Trump wielokrotnie pokazał, że jest w stanie zmienić zdanie w ostatniej chwili. Ponadto, jak zauważył Graham, przyjęcie projektu ustawy nie pociąga za sobą automatycznie wprowadzenia nowych sankcji wobec Rosji. Ostateczna decyzja będzie przecież należała do Trumpa.

Piotr Andrusieczko, Kijów

Piotr Andrusieczko
Piotr Andrusieczko