Czy Ukrainki w Polsce spotykają się z hejtem częściej niż migranci – mężczyźni? – Nasz Wybir – Portal dla Ukraińców w Polsce

Czy Ukrainki w Polsce spotykają się z hejtem częściej niż migranci – mężczyźni?

Olena Babakova
26 sierpnia 2025
Czy Ukrainki w Polsce spotykają się z hejtem częściej niż migranci – mężczyźni?
Olena Babakova
Olena Babakova
Materiał ten jest dostępny również w języku ukraińskim
Цей текст також можна прочитати українською мовою

Polskie i ukraińskie media donoszą o wzroście w Polsce nastrojów antyimigranckich i antyukraińskich. Łatwo zauważyć, że większość prezentowanych w nich historii osób, które spotkały się z hejtem zarówno w Internecie, jak i na ulicy, to historie kobiet. 

Czy zatem migrantki po prostu chętniej dzielą się traumatycznymi doświadczeniami, czy też rzeczywiście częściej spotykają się z przejawami ksenofobii?


Tego lata polskie media i sieci społecznościowe  poruszyło kilka historii kobiet-migrantek, które spotkały się z przejawami ksenofobii w przestrzeni publicznej. Najpierw doktor Uniwersytetu Warszawskiego Olha Iwaniuk opowiedziała o tym, jak ona i jej koleżanka zostały obrażone w warszawskim tramwaju za mówienie po ukraińsku, a następnie  dziennikarka Radio 357 Zoriana Varenia podzieliła się podobnym doświadczeniem przemocy słownej, gdy w ostatnich tygodniach słyszała pełne nienawiści komentarze na ulicy, w komunikacji miejskiej czy podczas konferencji. „Nie chciałam zabierać głosu w tym temacie. Zawsze mówiłam, że żyję w swojej bańce. Ale czuję się bardzo źle z tym, co się teraz dzieje i z tym, jaka perspektywa nas czeka”, – post Zoriany na Facebooku zebrał ponad 4 tysiące reakcji, a kolejne 2,5 tysiąca osób podzieliło się jej historią.

Takich historii, niestety, w ostatnich miesiącach pojawia się coraz więcej. Jedynie część Ukraińców w Polsce dzieli się swoimi nieprzyjemnymi doświadczeniami w publicznych postach, wielu woli zachować te informacje tylko dla znajomych, aby uniknąć ewentualnych negatywnych reakcji. Pod każdym postem pojawiają się komentarze Polaków, którzy przepraszają za swoich rodaków, a także innych migrantów, którzy opowiadają, jak byli obrażani w ostatnich miesiącach lub tygodniach z powodu swojego ukraińskiego pochodzenia. Czy w Polsce naprawdę jest aż tak źle? A może po prostu zwracamy uwagę na to, co złe, bo tego typu treści są faworyzowane przez media społecznościowe?

Hardcore i laurka 

Typowym zarzutem wobec dziennikarzy piszących o ksenofobii i migrantofobii jest to, że zbyt mocno koncentrują się na negatywnych doświadczeniach. Oczywiście dochodzi do nich, ale większość ludzi żyje przecież normalnie!

Ta uwaga jest częściowo uzasadniona: media mają tendencję do opowiadania wyjątkowych historii, a zatem wyłącznie negatywnych lub wyłącznie pozytywnych. Bohaterowie nie kontaktują się z dziennikarzami, aby opowiedzieć jak minął im dzień. Dlatego większość materiałów o migracji to albo historie sukcesu cudzoziemców, którzy doskonale zintegrowali się w kraju przyjmującym, zarobili pieniądze i nawiązali przyjaźnie, albo przeciwnie – ludzkie dramaty, których centralnym wątkiem są łamanie praw człowieka, nienawiść i wyzysk. Laurka lub hardcore.

Przy czym, jak pokazuje badanie amerykańskiej psycholożki dr Erin Carbone z Uniwersytetu Carnegie Mellon z 2024 roku, o ile nie ma znaczącej różnicy między kobietami a mężczyznami pod względem intencji i praktyk dzielenia się pozytywnymi doświadczeniami, o tyle kobiety są bardziej skłonne do  dzielenia się i dzielą się negatywnymi doświadczeniami. To daje kobietom poczucie komfortu, podczas gdy mężczyźni martwią się o swój wizerunek jako osób stabilnych i odnoszących sukcesy.

Indywidualne doświadczenia mogą być mylące. Socjologia pokazuje jednak, że stosunek Polaków do migrantów, a przede wszystkim do ukraińskich migrantów zarobkowych i uchodźców, w ostatnich latach, a nawet miesiącach, uległ pogorszeniu. Od 2023 roku socjologowie odnotowują stały wzrost niechęci do cudzoziemców. I tak, o ile wiosną 2022 roku ponad 90% ankietowanych Polaków popierało udzielenie schronienia uchodźcom z Ukrainy, to w 2023 roku poparcie to spadło do 70%, a w 2024 roku do 54%.

Gdy w tym roku, 18 maja, z okazji Międzynarodowego Dnia Uchodźcy Ipsos zapytał o stosunek Polaków do osób ubiegających się o schronienie, jedynie 32% stwierdziło, że dostrzega pozytywny wpływ przymusowych migrantów na swój kraj. Jednocześnie 65% zadeklarowało sceptycyzm wobec osób ubiegających się o azyl, a 48% zgodziło się ze stwierdzeniem, że granice powinny być zamknięte dla migracji humanitarnych. Nadal nie mamy wyników badań z ostatnich miesięcy, które pokazałyby, jak na nastroje Polaków wpłynęła kampania prezydencka, podczas której kandydaci aktywnie grali na antyuchodźczych nastrojach.

Można przypuszczać, że Polacy mają lepsze nastawienie do migrantów zarobkowych (tzw. migranci przedwojenni), ponieważ 90 % z nich pracuje. Zgodnie z polskim prawem nie mają oni automatycznego dostępu do pomocy społecznej, a do usług medycznych – jedynie pod warunkiem opłacania składek na NFZ. Ale okazuje się, że nie – tutaj jest jeszcze gorzej. Zespół dr. Roberta Staniszewskiego z Uniwersytetu Warszawskiego, który od początku masowej inwazji monitoruje nastawienie Polaków do uchodźców i migrantów zarobkowych z Ukrainy, odnotowuje gwałtowne pogorszenie nastrojów. O ile we wskaźniku percepcji społecznej, który przyjmuje wartości od plus 200 – bardzo dobrze do minus 200 – bardzo źle, na początku 2023 roku uchodźcy mieli poziom sympatii +114, a migranci +76, to w czerwcu 2025 roku w przypadku uchodźców wskaźnik spadł do +31, a w przypadku migrantów zarobkowych przesunął się do kategorii złego nastawienia –7.

W polskim dyskursie publicznym pojawił się i zakorzenił nowy trend: o ile w latach 2010. nastroje antyimigranckie kojarzono głównie z migracją z Bliskiego Wschodu i Afryki, a nawet prawicowi Polacy często godzili się na migrację z tzw. krajów bliskich kulturowo, przede wszystkim z Ukrainy, o tyle obecnie negatywnymi bohaterami prawicowych polityków i portali społecznościowych są właśnie Ukraińcy. Nie są oskarżani o odbieranie Polakom pracy (typowy lęk związany z migracją); wszystko zaczęło się od oskarżeń o „nadużywanie gościnności”, do których dodano teraz „zagrożenie dla polskiego stylu życia”.

Przy czym, najnowsze zarzuty dotyczyły właśnie mężczyzn z Ukrainy.

Czy hejt ma gender

Badacze nie mają jasnej odpowiedzi na pytanie, czy kobiety będące migrantkami częściej niż mężczyźni spotykają się z hejtem i ksenofobią. W raporcie Agencji Praw Podstawowych Unii Europejskiej za 2023 rok zauważono, że kobiety migrantki, zwłaszcza te należące do mniejszości religijnych, są bardziej narażone na dyskryminację i hejt w Internecie niż mężczyźni ze swoich grup narodowych. Są to jednak wnioski oparte na przykładzie krajów Europy Zachodniej, nie wiemy jeszcze, czy dotyczy to również Polski.

W 2023 roku Wspólne Centrum Badawcze Komisji Europejskiej przeprowadziło szeroko zakrojone badanie w sześciu krajach Unii, w tym w Polsce, na temat tego, co zachęca, a co zniechęca ludzi do okazywania solidarności z migrantami i uchodźcami. Okazało się, że obywatele Unii generalnie chętniej udzielają schronienia migrantom, wśród których przeważają kobiety i dzieci niż mężczyznom. Z drugiej strony, kobiety i mężczyźni spotykają się z odmiennym zestawem roszczeń ze strony społeczeństw przyjmujących. W przypadku mężczyzn są to oskarżenia o zagrożeniu dla bezpieczeństwa, porządku publicznego i bezpośrednie wezwania do „wynoszenia się do domu”.

Charakterystycznym przykład obserwujemy w ostatnich dniach, gdy Polskę ogarnęło  wzburzenie z powodu zachowania fanów na koncercie białoruskiego, rosyjskojęzycznego rapera Maksa Korża. 9 sierpnia Korż zgromadził na Stadionie Narodowym w Warszawie około 70 000 kibiców, głównie młodych Białorusinów i Ukraińców, którzy dzień wcześniej zorganizowali hałaśliwą imprezę przed koncertem w jednej z sypialnych dzielnic stolicy, a podczas samego koncertu wbiegli na środek stadionu, popychali się nawzajem i ochroniarzy, a także mieli przy sobie lekkie narkotyki. Chociaż zachowanie chuliganów niewiele różni się od zachowania polskich kibiców piłkarskich i raczej można je zakwalifikować jako wykroczenie administracyjne, premier Donald Tusk osobiście ogłosił deportację 63 osób. Fakt, że jeden z ukraińskich kibiców przyszedł na koncert z czerwono-czarną flagą, dolał oliwy do ognia, a ukraińscy migranci zostali oskarżeni o „pochwalanie ludobójstwa UPA na Polakach”. A ponieważ na nagraniu ze stadionu widać głównie młodych mężczyzn, nienawiść ma wyraźne aspekty genderowe.

Polska prawica, a po 2023 roku polscy politycy z centrum, konsekwentnie kreują wśród Polaków obraz migracji przede wszystkim jako zagrożenia. Zagrożenia dla polskiej tożsamości kulturowej, „naszego stylu życia”, ale także zagrożenie fizyczne – zamieszki, bójki, niekontrolowana agresja. Nagranie ze Stadionu Narodowego jest doskonałą wizualizacją tej narracji, która zaowocowała nie tyle słuszną krytyką (że miejscowe prawo musi być przestrzegane, a za jego łamanie trzeba ponosić konsekwencje), co nienawiścią: „młode byczki”, „wschodnie dzikusy”, „wszystkich wysłać na front”.

Wracając do wspomnianego badania Komisji Europejskiej, w przypadku przejawów wrogości wobec kobiet-migrantek, akcent jest inny: nie są one tak często „wypraszane za drzwi”, ale oskarża się je o to, że wraz ze swymi dziećmi przeciążają system opieki zdrowotnej, edukacji i pomocy społecznej. Zamiast „nie chcemy was tu widzieć”, mamy – „jesteście dla nas ciężarem”. Dokładnie tak wyglądała zimowa dyskusja polityczna na temat pozbawienia ukraińskich uchodźców, którzy nie płacą podatków w Polsce, dostępu do zasiłku rodzinnego 800 + na każde dziecko. Kobiety – migrantki na całym świecie często spotykają się ze hejtem z powodu wyglądu. Ale o ile w innych krajach zachodnich są to zazwyczaj ataki na kobiety, które manifestują swoją przynależność etniczną lub religię poprzez ubiór, o tyle w Polsce próbuje się zawstydzać Ukrainki z powodu ich rzekomego przesadnego dbania o wygląd.

Jak podkreślił w lutym 2025 roku w rozmowie z  РАР dr Robert Staniszewski z Uniwersytetu Warszawskiego, najbardziej nieprzychylną wobec ukraińskich uchodźców grupą społeczną są Polki w wieku 18-29 lat, a jako miejsce, w którym dochodzi do największej liczby konfliktów, wskazują one nie szkołę czy przychodnię, lecz salon kosmetyczny.

Należy pamiętać, że wśród ukraińskich migrantów w Polsce większość stanowią kobiety. Według Narodowego Banku Polskiego, w 2024 roku stanowiły one około 67% wszystkich migrantów, a wśród uchodźców odsetek ten jest jeszcze wyższy – 76%. Oznacza to, że większa liczba kobiecych historii w przestrzeni publicznej odzwierciedla również rzeczywistą strukturę płciową ukraińskich migracji.

Należy również mieć na uwadze, że kobiety – migrantki spotykają się nie tylko ze złym traktowaniem jako „obce”, ale także z przejawami seksizmu, mizoginii i przemocy seksualnej. To skrzyżowanie różnych wrażliwości – doświadczenia migracyjnego i genderowego – jest tym, co naukowcy nazywają dyskryminacją intersekcjonalną, która często uderza w grupę mocniej niż hejt wobec miejscowych kobiet, czy mężczyzn-migrantów.

Obecnie nie można więc powiedzieć, że Ukrainki w Polsce spotykają się z hejtem i dyskryminacją częściej niż mężczyźni. Ale charakter przykrych doświadczeń, z którymi się borykają jest inny. Ponadto istnieje różnica w tym, które dwie grupy „amortyzują” to nieprzyjemne doświadczenie. Kobiety częściej o nich opowiadają, ale są skłonne do wyboru społecznej izolacji, czyli unikania przestrzeni publicznej jeśli czują, że atmosfera wokół nich się pogarsza. A to z kolei pogarsza ich szanse na rynku pracy. Jak wiemy z tegorocznego raportu Narodowego Banku Polskiego, płeć ma większy wpływ na poziom dochodów ukraińskich migrantów niż moment przyjazdu do kraju. Różnica ta wynosi aż 25% na niekorzyść kobiet.

Ołena Babakowa

 

Olena Babakova
Olena Babakova