Fejkowe wideo, wymysły o sądach i manipulacja z „flagami w Odessie” – w Polsce, Słowacji i Czechach rozprzestrzenia się nowa fala dezinformacji o Ukrainie. Część z tych narracji rozpowszechniają politycy, część działacze prokremlowscy oraz anonimowi użytkownicy mediów społecznościowych. Zebraliśmy nowe przykłady fejków i wyjaśniamy, co jest z nimi nie tak.
Polska
Rosyjskie flagi w Odessie – wideo w polskich sieciach okazało się fejkiem
W polskich sieciach społecznościowych rozpowszechniany jest film, na którym ukazano rzekomo blok w Odessie z rosyjskimi flagami na balkonach. Posty są opatrzone podpisami takimi jak „Tymczasem w Odessie…”, co miało wywołać wrażenie panowania w mieście prorosyjskich nastrojów. Jeden z takich filmów zebrał ponad 1300 reakcji i ponad 250 komentarzy, a niektóre z nich wskazują na przekonanie o prawdziwości fejku.

Platforma fakt-checking Demagog sprawdziła pochodzenie filmu. Korzystając ze wstecznego wyszukiwania obrazów, udało się ustalić, że pojawił się wcześniej na TikToku – bez żadnej wzmianki o Ukrainie. Oryginalny podpis odnosił się natomiast do obchodów Dnia Rosji.
Budynek przedstawiony na filmie został zidentyfikowany jako akademik Dalekowschodniego Państwowego Uniwersytetu Transportu Kolejowego w Chabarowsku w Rosji. Informację tę potwierdzają również zdjęcia Google Street View i dane z serwisów mapowych, w tym Yandex Maps.
Jak zauważa Alina Bondarczuk, zastępca szefa Centrum Zwalczania Dezinformacji (CDC), Odessa pozostaje jednym z głównych celów rosyjskiej wojny informacyjnej:
„Żadne inne miasto nie jest tak narażone na rosyjską propagandę” – powiedziała w programie kanału Suspilne.
W kremlowskich narracjach Odessa przedstawiana jest jako „rosyjskie miasto z imperialną historią”, „miasto czekające na wyzwolenie” lub „ofiara ukraińskiego nacjonalizmu” (szczególnie po wydarzeniach z 2 maja 2014 roku). Podobne obrazy są używane przez Rosjan od lat, między innymi jako uzasadnienie okupacji Krymu i agresji na Donbasie.
Tego typu fejki mają bardzo konkretny cel: sianie wątpliwości co do sytuacji w mieście i w całej Ukrainie. Zdjęcia z rzekomymi rosyjskimi flagami w Odessie są próbą wpłynięcia na opinię publiczną w Polsce i stworzenia wrażenia, że w Ukrainie „nie wszystko jest tak jednoznaczne”, zmniejszenia zaufania do ukraińskiego oporu oraz załamania empatii i wsparcia dla Ukraińców.
Słowacja
Słowacki sąd nie orzekł, że Rosja nie jest agresorem – w Internecie rozprzestrzenia się dezinformacja
W sieciach społecznościowych rozpowszechniana jest fałszywa informacja, że Specjalny Sąd Karny w Pezinok, w kraju bratysławskim, rzekomo orzekł, że Rosja nie jest agresorem w wojnie z Ukrainą i nie narusza prawa międzynarodowego. To nieprawda.
Takie stwierdzenie pojawiło się na wideo, opublikowanym na TikToku 4 czerwca, które udostępniło ponad 800 użytkowników. Były prezes Sądu Najwyższego Słowacji Štefan Harabin stwierdza w nim: „Specjalistyczny Sąd Karny w Pezinku z państwową pieczęcią orzekł, że Rosja nie jest agresorem i nie łamie prawa międzynarodowego”. Zatem, według Štefana Harabina, Unia Europejska nakładając sankcje na Rosję naruszyła prawo międzynarodowe.

Nie odpowiada to jednak prawdzie. Jak podkreśla weryfikująca informacje platforma Lead Stories, od początku pełnoskalowej inwazji Rosji na Ukrainę żadna z decyzji Specjalnego Sądu Karnego nie dotyczyła ani oceny działań Rosji jako agresora, ani naruszenie prawa międzynarodowego.
Sąd nie rozpatrywał spraw dotyczących Rosji, ani jej politycznych lub wojskowych przedstawicieli. Wszystkie postępowania dotyczyły wyłącznie naruszeń słowackiego kodeksu karnego, informuje portal.
W rzeczywistości 30 maja 2025 roku sąd w Pezinoku rozpatrywał zupełnie inną sprawę – przeciwko samemu Harabinowi, którego oskarżano o rozniecanie nienawiści i aprobowania rosyjskiej inwazji na Ukrainę.
Podstawą do tego był jego wpis na Facebooku w 2022 roku, w którym chwalił rosyjską inwazję na Ukrainę, stwierdzając, że gdyby był Władimirem Putinem, zrobiłby to samo, wspominając jednocześnie o konieczności „uspokojenia nazistów”.
Sąd uniewinnił byłego sędziego, uznając, że Harabin wyraził jedynie „własną opinię na temat sytuacji” i że decyzja sądu nie oznaczała aprobaty ani poparcia dla jego wypowiedzi. Sąd dodał, że sąd w Pezinoku nie ma uprawnień do ustalania, czy doszło do agresji ze strony danego państwa.
Pełny tekst wyroku, jak pisze Lead Stories, nie został upubliczniony do czerwca, ponieważ decyzja nie weszła jeszcze w życie – prokuratura wniosła apelację.
Wyrok sądu dotyczy więc wyłącznie wpisu Harabina i nie zawiera żadnych ocen prawnych działań Rosji jako państwa agresora. Dlatego oświadczenie rozpowszechniane na TikToku jest manipulacją i dezinformacją.
Przywieziona z frontu do Słowacji karetka „Oksana” stała się obiektem wątpliwości i fejków
Ambulans „Oksana”, przekazany przez Słowację ukraińskim medykom wojskowym w listopadzie 2024 roku w ramach inicjatywy Sanitky pre Ukrainu, stał się symbolem solidarności i okrutnej rzeczywistości wojny. Samochód z uszkodzonym nadwoziem i wnętrzem, zniszczonym przez rosyjski atak drona, przywieziono na Słowację wiosną 2025 roku jako eksponat. „Oksana” był eksponowana w kilku miastach, w tym w centrum Bratysławy, aby przypomnieć ludziom o realiach wojny.
Jednak wystawa wywołała szereg przypadków dezinformacji, a nawet wandalizmu. W mediach społecznościowych rozpowszechniano wątpliwości co do autentyczności karetki, braku znaku czerwonego krzyża i oskarżeń, że jakoby służyła przewożeniu zbroi, a nie rannych. Strona ereport.sk opublikowała tekst z wypowiedziami byłego słowackiego ministra edukacji Juraja Draxlera, który w swoim wpisie nazwał inicjatywę „aktem propagandowym” i sarkastycznie zapytał organizatorów: „Ile wam za to płacą?”
Te mity sprostowano w podcaście projektu Infosecurity.sk, który specjalizuje się w demaskowaniu fejków. Jak mówi Fedor Blaščak z Nadácia otvorenej spoločnosť, która koordynowała wystawę, „Oksana” rzeczywiście pracowała na linii frontu, ewakuując do końca stycznia 2025 roku rannych z rejonu iziumskiego. Jednak podczas naprawy samochód został trafiony przez rosyjskiego drona, zabijając trzy osoby. Wyjaśnia, że na eksponacie zamontowano nowe opony, aby można było go ręcznie rozładować na platformę bez użycia specjalistycznego sprzętu.

Ci, którzy rozpowszechniają fejki, nie szukają prawdy – ich celem jest usprawiedliwienie własnych prorosyjskich przekonań poprzez wymyślanie fałszywych historii, uważa Blaščak. Dodaje również, że w strefie frontu terenówki służą głównie do ewakuacji rannych. Samochody często nie mają symboli medycznych, ponieważ oznaczenia takie jak czerwony krzyż nie chronią przed ostrzałem, a wręcz przeciwnie – sprawiają, że samochód jest bardziej widoczny dla wroga. Według szefa organizacji, zespół sam maluje i przygotowuje samochody przed ich przekazaniem na front.
Można również zobaczyć autentyczne zdjęcie od fundacji All4Ukraine, która włączyła się do zbiórki i wysyłania ambulansów na Ukrainę.
W trakcie ekspozycji „Oksana” stała się również celem wandali: naklejano na nią rosyjski symbol „Z”, swastykę i prowokacyjne napisy.
Więcej — pod linkiem.
Czechy
Przestępczość w Czechach rośnie z powodu Ukraińców? Fejk „konsul DRL”
Temat ukraińskich uchodźców jest przedmiotem spekulacji nie tylko znanych polityków opozycji, ale także tych zupełnie marginalnych w oczach czeskiego elektoratu. Nelya Liskova jest byłą tzw. „konsul Donieckiej Republiki Ludowej” w Ostrawie, znaną z prorosyjskich poglądów. Twierdzi, że przestępczość w Czechach wzrosła o 45% jakoby z powodu Ukraińców. Jednak fakty wskazują na coś przeciwnego.

Jak informuje portal Novinky.cz powołując się na dane czeskiej policji, według stanu na wrzesień 2024 roku w Czechach mieszkało ponad 578 tys. Ukraińców (z czego ponad 378 tys. znajdowało się pod ochroną czasową). Stanowi to 5,3% populacji kraju. Jednocześnie Ukraińcy to zaledwie 5,07% wszystkich osób pociągniętych do odpowiedzialności karnej. Oznacza to, że poziom ich zaangażowania w przestępstwa jest jeszcze niższy, niż wynikałoby to z ich liczebności.
Dla porównania:
– Słowacy stanowią 1,11% populacji, ale popełniają 3,1% przestępstw;
– Polacy – zaledwie 0,16% populacji, ale 0,5% skazanych.
Te dane świadczą o tym, że Ukraińcy nie są przyczyną wzrostu przestępczości w Czechach i nie łamią prawa częściej niż inne mniejszości narodowe.
Warto zauważyć, że ponad 90% przestępstw popełnili sami Czesi.
Liczba 45% może odnosić się jedynie do wzrostu liczby Ukraińców postawionych przed sądem – i nie oznacza wzrostu ogólnego wskaźnika przestępczości w kraju. Wzrost ten tłumaczy się wzrostem liczby ukraińskich uchodźców w Czechach.
Chociaż liczba Ukraińców postawionych przed sądem wzrosła – z 3477 w 2023 roku do 3842 w 2024 roku – jest to proporcjonalne do wzrostu społeczności. Ogólny wskaźnik przestępczości w Czechach wręcz przeciwnie – maleje. Przykładowo w 2017 roku odnotowano prawie 30 tysięcy przestępstw więcej niż obecnie.

Warto jednocześnie zauważyć, że sama Liskowa ma już na swoim koncie wyrok – 8 miesięcy więzienia w zawieszeniu dostała w grudniu 2024 roku za szerzenie nienawiści. Jest byłą aktorką filmów erotycznych i autorką książki o sobie pod jednoznacznym tytułem „Historia putinowskiej dziwki”, wielokrotnie wzywała do „denazyfikacji” i „deukrainizacji” Czech. Lisková udała się do okupowanego Doniecka, próbując zademonstrować „międzynarodowe wsparcie” dla prorosyjskich separatystów. Ostatecznie została stamtąd „deportowana”. Jej działania szczegółowo opisał słowacki publicysta Tomáš Forró w książce „Apartament w hotelu Wojna” (2019).
Czesi płacą za szkody powstałe w wypadkach spowodowanych przez ukraińskie samochody?
„Czesi płacą za szkody po wypadkach spowodowanych przez ukraińskie samochody” – twierdzi Jiri Forzt ze skrajnie prawicowej partii SPD. Ale to nieprawda.
Czeska Kancelaria Ubezpieczycieli (ČKP) oficjalnie ogłosiła: ukraińskie towarzystwa ubezpieczeniowe wypełniają swoje zobowiązania wynikające z umów międzynarodowych. Jeśli ukraiński samochód ma „zieloną kartę” (międzynarodowe ubezpieczenie OC właściciela samochodu, które obowiązuje poza krajem rejestracji samochodu), szkody są rekompensowane w taki sam sposób, jak w przypadku samochodów z innych krajów. W wyjątkowych przypadkach, jeśli nie ma ubezpieczenia, ČKP najpierw wypłaca odszkodowanie ofierze, a następnie pobiera odszkodowanie od osoby odpowiedzialnej za wypadek lub jej firmy ubezpieczeniowej. Nie powoduje to żadnych dodatkowych kosztów dla czeskich kierowców.
Republika Czeska pokrywała szkody za nieubezpieczone samochody ukraińskie bezpłatnie w ciągu pierwszych sześciu miesięcy po inwazji Rosji na Ukrainę. Program ten został ostatecznie zamknięty 13 kwietnia 2023 roku. W tym czasie uregulowano 179 takich wypadków za około 19 milionów koron. Dla porównania: w tym samym okresie w Republice Czeskiej odnotowano ponad 2800 nieubezpieczonych wypadków za pół miliarda koron, wyjaśniają dziennikarze podcastu „Řetězák”.
„Wspieranie Ukrainy szkodzi Czechom”: kolejna manipulacja
Lider skrajnie prawicowej partii SPD, Tomio Okamura, i jego podobnie myślący ludzie twierdzą, że Czechy powinny zaprzestać udzielania pomocy Ukraińcom, ponieważ rzekomo szkodzi to obywatelom kraju. Dotyczy to również pomocy finansowej dla Ukraińców, z której środki, według polityka, są „zabierane” Czechom. Dane mówią jednak co innego.
Według obliczeń czeskiego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, Ukraińcy w Czechach płacą więcej podatków, składek i VAT, niż państwo wydaje na ich utrzymanie.
Zgodnie z informacją opublikowanej na stronie czeskiego Ministerstwa Pracy i Spraw Socjalnych, w ciągu trzech lat uchodźcy wnieśli do budżetu dwa razy więcej niż kosztowała pomoc humanitarna. Jak stwierdzono w raporcie, wydatki Czech na wsparcie ukraińskich uchodźców maleją – z 7 miliardów koron w pierwszym kwartale 2023 roku do 4 miliardów w czwartym kwartale 2024 roku. Jednocześnie rosną dochody budżetu państwa z tytułu działalności uchodźców (podatki, składki, konsumpcja) – z 4,9 miliarda do 6,6 miliarda koron.
Od trzeciego kwartału 2023 roku dochody zaczęły przewyższać wydatki, a do końca 2024 roku nadwyżka wyniesie około 2,6 mld koron. Świadczy to o tym, że wspieranie uchodźców jest skuteczną inwestycją, która przynosi krajowi pozytywny efekt gospodarczy.

Większość Ukraińców pracuje w obszarach, w których brakuje kadr – budownictwo, przemysł, medycyna, transport, turystyka. Dzięki Ukraińcom czeska gospodarka otrzymuje dodatkowe zasoby ludzkie w warunkach kryzysu demograficznego.
Projekt współfinansowany przez rządy Czech, Węgier, Polski i Słowacji w ramach grantów Grupy Wyszehradzkiej z Międzynarodowego Funduszu Wyszehradzkiego. Misją funduszu jest wspieranie idei zrównoważonej współpracy regionalnej w Europie Środkowej.
Projekt realizowany wspólnie przez portale naszwybir.pl (Warszawa), ProUA (Praga) i „Nowyny zi Słowaczczyny” – novyny.sme.sk (Bratysława).